sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 16

Rozdział 16

Oczami Ross:

Nie wiedziałam co zrobić. Z jednej strony byłam bardzo szczęśliwa, czułam się wspaniale. Gdy przyszedł SMS od Zayn'a zrobiło mi się gorąco a na moich policzkach pojawiły się rumieńce. „Dziękuje...”. Postanowiłam zadzwonić do Harry'ego. Musiałam z kimś porozmawiać. Powstrzymałam się jednak przed naciśnięciem zielonej słuchawki. Wybrałam numer Niall'a. Nie chciałam przeszkadzać przyjaciółce. Miała być na randce z Louis'em. Ostatnio nasze relacje się troszkę pogorszyły. Spędzamy mniej czasu razem. Blondyn odebrał już po pierwszym sygnale.
- Cześć Ross- przywitał się radośnie
- Witaj Niall. Może wpadłbyś do mnie?- zapytałam
- No pewnie! Kupię jakieś przekąski, wypożyczę horror i zostanę na noc. Dobrze?
- Jasne
- Będę za godzinę, w porządku?- zapytał
- Dobrze. Do zobaczenia- odparłam
- Do zobaczenia kochanie- rzekł szepcąc ostatnie słowo
Podeszłam do swojego pokoju i otworzyłam szafę. Zdecydowałam się na luźny T-Shirt z napisem „free hugs” sięgający połowy ud i zakolanówki. Włosy związałam w luźnego koczka. Do salonu zaniosłam poduszki i koce. Gdy byłam gotowa przyszedł sms „Nie podałaś mi adresu. Niall ”. Szybko odpisałam podając go. Chwilkę później ktoś zadzwonił do drzwi. Pobiegłam i otworzyłam. Niall przywitał mnie buziakiem w policzek i przytulił mnie.
- Co słychać?- zapytał
- Zayn...- powiedziałam cicho
- Choć, zrobimy naszą ulubioną kawę i wszystko mi opowiesz.- powiedział łapiąc ją za rękę i idąc w kierunku kuchni.
Gdy napój był gotowy zaczęłam opowiadać o tym co się wydarzyło.
- Wybaczyłaś mu?- zapytał cicho patrząc na mnie dużymi oczami z których zaczęły wypływać łzy
- Jeszcze nie... poprosiłam o czas- powiedziałam lecz gdy zauważyłam łzy dodałam- Ejj, nie płacz. Proszę...
- Myślę, że będzie lepiej jeśli pójdę...-zaczął Niall
- Dlaczego?- zapytałam smutno
- Nie rozumiesz? Czy ty tego nie widzisz?
- Ale o co ci chodzi?- zapytałam
Naprawdę nie miałam pojęcia o czym mówi. Może chodziło mu o to, że cały czas mówiłam o swoich problemach i o Zayn'ie?

Oczami Niall'a:

Wyjąkałem tylko przepraszam i wybiegłem z domu. Wsiadłem do samochodu i zacząłem płakać. Łzy spływały strumieniami po mojej twarzy. Dlaczego ona tego nie rozumie? Przecież wie, że ten mój cały związek to ustawka. Widzi jak na nią patrzę i chyba domyśla się, że coś do niej czuje. Może jest tak zaślepiona miłością do Malik'a? Chcę żeby była szczęśliwa...

Oczami Harry'ego:

Niall wrócił do domu w złym humorze. Nie odezwał się ani słowem i poszedł do swojego pokoju. Wiedziałem, że muszę z nim pogadać. Podszedłem do drzwi i zapukałem. Gdy usłyszałem żebym wszedł szybko usiadłem na łóżku w pokoju Irlandczyka.
- Co jest?- zapytałem
- Ja... za...- zaczął się jąkać
- Śmiało stary
- Ja zakochałem się w twojej siostrze- powiedział cicho
Zamurowało mnie ale wiedziałem, że Niall nie zrobiłby Ross krzywdy. Poklepałem go po ramieniu i z uśmiechem na twarzy powiedziałem:
- To świetnie. Więc dlaczego wróciłeś?
- Nie powinienem ci chyba mówić...- przerwał
Popatrzyłem na niego oczami smutnego kociaka co go złamało.
- On u niej był. Całowali się. Kochają się. On chce do niej wrócić a ona go przyjąć- powiedział wolno, po policzku zaczęła mu spływać łza
Momentalnie zrobiłem się czerwony. Wyszedłem na korytarz po czym złapałem pierwszy lepszy wazon i mocno rzuciłem go o ziemię. Tak... lubiłem niszczyć wazony. Przyległem plecami do ściany i zjechałem w dół. Dlaczego? Dlaczego ona tak bardzo lubi komplikować sobie życie.
- Jadę do niej- oznajmiłem zbiegając po schodach

Ross:

Usłyszałam pukanie do drzwi. Podbiegłam je otworzyć i zobaczyłam brata.
-Czeeść- przywitałam go
- Musimy pogadać- powiedział szorstko
Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie
- Dlaczego?- zapytał
Nie odpowiedziałam
- Dlaczego?!- podniósł głos
- Kocham go...- mruknęłam cicho
- Nie zgadzam się.- oznajmił jasno
- Słucham?!
- Zaadoptowałem cię więc tak jakby jesteś moją córką. Nie masz jeszcze osiemnastu lat.- powiedział zdecydowanie lecz po chwili dodał zmartwiony- obiecałam, że nie dam cię skrzywdzić.
Zamilkłam. To był powód i to dość mocny.
- Wprowadź się z powrotem do nas. Zayn się wyprowadził. Chcę cię mieć na oku. Dobrze?- zapytał
Przytaknęłam głową.
- Wiesz... musimy porozmawiać o czymś jeszcze- zaczął
- Hę?- mruknęłam zdziwiona
- Chodzi o Niall'a
- Był tutaj dzisiaj, miał zostać na noc... ale pojechał. Chyba na mnie się obraził. Szkoda bo bardzo go lubię- zaczęłam się tłumaczyć jak na przesłuchaniu
- Wcale cię nie przepytuje mała- powiedział uśmiechając się- To dlatego, ponieważ się zakochał.
- To wspaniale. Może Modest pozwolą mu zerwać z ustawioną dziewczyną i będzie szczęśliwy
- Tylko, że zakochał się w dziewczynie zakochanej w kim innym- Harry posmutniał
- Powinien wyznać jej prawdę, albo przez kogoś- zaproponowałam
- To ja mam jej to wyznać... Siostrzyczko, Niall zakochał się w tobie.
_____________________________________________________________
Edwards xx

Więc postanowiłam próbować dla was pisać. Wiem, że to będzie trudne ale wierzę w to, że sobie poradzę. Ten rozdział troszkę krótszy (przynajmniej jak dla mnie) z powodu braku czasu i chęci wstawienia czegoś w trybie now.
Co sądzicie o tej części? Macie jakieś pytania do bohaterów? Proszę o uwagi, krytykę i podziw. Czekam na pozytywne i negatywne komentarze które zmobilizują mnie do napisania siedemnastki. Pozdrawiam was <3
Następny rozdział dedykowany osobie która pierwsza da komentarz.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 15

OD RAZU MÓWIĘ, ŻE ROZDZIAŁ ZAWIERA WULGARYZMY, NIE MA NA CELU NIKOGO URAZIĆ!!!

Modlić o miłość i o przyjaźń. Nie wiedziałam czy Bóg mnie wysłucha.
*Zayn*
Siedziałem na tej cholernej ławce i myślałem. Jak mogłem być takim idiotą? Zadawałem sobie to pytanie chyba tysięczny raz. Sam nie wierzę w to co się stało. Za dużo wypiłem i Pezz to wykorzystała. Kocham Ross jak oszalały. Wariuję na jej punkcie! Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jak mogłem dopuścić do takiego stan swojej osoby? Jak mogłem się tak upić i dopuścić do tego, że Perrie to wykorzystała i zaciągnęła mnie do łóżka! Teraz kiedy nagrała nas podczas.. No właśnie, nie bójmy się tego powiedzieć, podczas seksu, który teraz mnie brzydzi, jestem skończony. Straciłem kobietę, którą kocham i modlę się o to aby ona czuła do mnie choć minimalną część tego co ja do niej. Nie mam teraz gdzie wracać.. Dopóki oni nie zasną.. Sam nie wiem... Brzydzę się sobą.. Perrie całkowicie dla mnie nic nie znaczy. Nie wiem dlaczego ona to zrobiła, przecież obiecaliśmy sobie przyjaźń. Może z zazdrości, że ja sobie ułożyłem życie.. a ona nie? No właśnie ułożyłem, a potem je zniszczyłem. Kurwa! Przeklinałem siebie w myślach. Jakim ja jestem skończonym, dupkiem! Siedziałem jeszcze długo, myślałem nad tym, jak mogę poprawić swoją sytuację w domu, bo oni na pewno mnie nienawidzą, a zwłaszcza Harry. No cóż, nie ma się co dziwić skoro to jego siostra.  Odzyskał ją i bardzo się o nią troszczy. Ściemniało się , więc postanowiłem wrócić do domu.. Skoro tak mogę go jeszcze nazwać. Z tylnej kieszeni wyciągnąłem telefon i spojrzałem na wyświetlacz. 3 połączenia nieodebrane. Dwa od "Liam" i jedno.. Od "Niall". Nie miałem najmniejszego zamiaru do nich oddzwaniać. Bo niby po co? Żeby dodali jeszcze od siebie jakim jestem skurwysynem? Po co? Wiem to. Nawaliłem na całego. Coraz szybciej zbliżałem się do naszej willi. I coraz bardziej miałem większego stracha , przed wejściem do niej. Tak, tak. Badboy Zayn boi się. Bo zranił najcudowniejszą dziewczynę jaką znał. Zdałem sobie sprawę, że nie mogę spać w naszym , no właśnie "naszym"... W naszym pokoju, bo przecież tam jest Ross. Skorzystam z gościnnego. Po cichu otworzyłem drzwi do mieszkania i wszedłem po cichu kierując się na górę. Jednak nie było mi to dane. Zatrzymał mnie nie kto inny jak Liam.
 -Gdzieś Ty był?! - podniósł głos. Można było na kilometr wyczuć w nim nutkę zażenowania i poddenerwowania.
-Musiałem sobie przemyśleć parę spraw. - powiedziałem niewzruszony. Liam popatrzył na mnie wrogo, ale po chwili położył mi na ramieniu rękę .
-Nagrabiłeś sobie Zayn. oj nagrabiłeś. Nie będę prawił ci teraz morałów,b o chyba sam wiesz jakie będą tego skutki. Harry siedzi z Ross. Ta nie może przestać płakać. Od czasu kłótni nic nie jadła. Minęło ponad 5 godzin. Nawet siłą. Chce się wyprowadzić. Nie wiem nic więcej, bo Hazza stamtąd nie wychodzi. - powiedział niby przyjaźnie. Wygiąłem swoje usta w prawie niewidzialny uśmiech i powędrowałem do gościnnego.
*Ross*
Niesamowita miłość ze wspaniałym chłopakiem. Wydawałby się, że to ten. Ten na całe życie. Te codzienne wspólne śniadania, obiady, kolacje. Te wspólnie spędzone noce. Te poranki przy nim. Te wspaniałe pocałunki. Ten dotyk, który wzbudzał na twoim ciele gęsią skórkę. Ten oddech. Ten zapach. To wszystko było niesamowite. Za piękne by było prawdziwe. Musiało się spieprzyć. Ten jeden moment, a skreślił to z twojego życia na zawsze. Już nigdy to wszystko nie wróci. Za bardzo bolało. Za dużo cierpienia. Za wiele wylanych łez. Po prostu koniec. A dlaczego ? Już wiesz jak smakuje zdrada. Zdrada przez mężczyznę twojego życia. Jeszcze niedawno mówiłaś ; "Kocha mnie, nie zdradzi mnie nigdy" , a teraz przeklinasz go w myślach. Jedyne co mi przychodziło na myśl to wyprowadzka. Powiedziałam już o tym Harry'emu. Nie spodobało mu się to. Ale chyba zrozumiał, że za dużo wspomnień wiąże się z tym miejscem. Z tym pokojem. Za dużo. Ale może tak będzie lepiej? Może nie byliśmy sobie przeznaczeni? Może to zwykłe zauroczenie z jego strony? Może, ale z mojej jednak nie. Kocham go. Nie wiem jak mam mu to wybaczyć. I chyba nie dam rady. Wymiękam. To jest za trudne dla mnie.
-Czy moje życie nie może być poukładane tak normalnie? Zawsze jak już się ułoży musi się wszystko burzyć? Najpierw rodzice, teraz Zayn.- wypłakiwałam się w koszulkę Harry'ego, która i tak była już cała mokra od moich łez.
-Nie płacz on nie jest wart twoich łez. Nie płacz. - uspakajał mnie, ale to nic nie dawało.
 -Ha...Harry. Proszę.. - mówiłam przez płacz.
-Co tylko sobie zażyczysz. - powiedział, tuląc mnie.
 -Obiecaj, że nigdy już mnie nie dasz skrzywdzić, obiecaj.. - płakałam.
 -Obiecuję, nigdy. Przenigdy. Chodź tu ty moja maleńka siostrzyczko. - usiadłam mu na kolanach i mocniej się w niego wtuliłam. Po chwili poczułam, że staję się senna. Wtulona w tors Harry'ego usnęłam. Usnęłam ze zmęczenia.
 *Harry*
Kiedy dziewczyna się do mnie mocniej przytuliła , chwilę potem poczułem, że odpływa. Zasnęła. Położyłem ją na łóżku i przykryłem kocem. Pocałowałem ją jeszcze w główkę i powoli opuszczałem jej pokój.
 -Zayn.. Zayn.. Kocham Cię. - obróciłem się w jej stronę. Mamrotała przez sen. Kocham ją jak siostrę nie pozwolę na to by ten dupek ją jeszcze raz skrzywdził. Nie pozwolę. Dziewczyna spała. Wyszedłem z pokoju, kierując się w stronę salonu. Siedzieli tam wszyscy, Niall i Abigail, którzy mimowolnie zostali parą, tak samo jak Liam i Dann, którzy do siebie pasują w każdym tego słowa znaczeniu. Alex siedziała z kolanami objętymi przez jej ręce na fotelu, Louis przytulał Melanie, która chyba popłakiwała. Louisie nie było. Daliśmy sobie do zrozumienia, że to był jednorazowy wyskok na imprezę. Trudno. Wszyscy patrzyli na mnie wyczekująco, aż coś powiem. Jednak moje usta odmawiały posłuszeństwa .
-Harry, powiedz co z nią. Jak się czuję? - zapytała lekko łzawiąc Melanie. Spojrzałem na nią i zsunąłem się po ścianie dając upór emocją. Płakałem jak dziecko. Jak on mógł skrzywdzić moją siostrę?! Moja Rosalie?! Moją małą biedną Ross?! Jak on śmiał?! Po chwili poczułem, jak ktoś próbuję mnie przytulić. Poczułem jak małe zgrabne rączki mnie do siebie przyciągają. Spojrzałem do góry. Alex. To była Alex. Dziewczyna widziała dobrze co jest grane. Wtuliłem się w nią i płakałem jak małe dziecko, które nie dostało lizaka. Płakałem. Najnormalniej w świecie. Chwilę potrwało zanim doprowadziłem się do porządku. Wszyscy siedzieli w milczeniu. Nikt się nie odzywał. Każdy o czymś myślał. Miałem już dość tego wszystkiego. Najpierw śmierć rodziców, po której chyba nadal nie mogę się pozbierać. Udaję szczęśliwego, bo przed śmiercią mamie zebrało się na jakieś smutne gadki, i powiedziała że "Jeżeli umrę, pamiętaj opiekuj się Rosalie, to twoja młodsza siostra. Nigdy jej tu nie było, bo.. Bo .. To nie jest takie łatwe, Harry. Kocham Cię i pamiętaj nie smuć się kiedy mnie tu zabraknie. Korzystaj z życia, synku" .
 -Ross, zasnęła. Przed nią na prawdę ciężkie dni. Chce się wyprowadzić. Załatwiłem jej domek na przedmieściach Londynu. Chciała odpocząć od tego całego syfu. Wyjedzie za tydzień. - zdołałem powiedzieć w stronę przyjaciół.
-Jak to wyjeżdża? Przecież ona tak nie może.. Nie może teraz nas opuścić! - płakała Melanie. Louis próbował ją jakoś uspokoić , ale nie działało.
-Mam nadzieję, że ona wróci do nas. -powiedział smutno Niall, który od dziwo nic nie jadł. Nawet się nie odzywał. Nie wiem co z nim. Postanowiłem z nim pogadać jak to wszystko się uspokoi. -Tak w ogóle gdzie jest Zayn? - spytał Louis. Spojrzałem na niego z pełną nienawiścią w oczach. -Spokojnie Harry, po prostu się martwię. Nie widziałem go od tej.. Tej nieszczęsnej kłótni. - powiedział.
 -Pamiętaj że to nadal jest jedna piąta nas. One Direction. To nasz przyjaciel, Harry. - dokończył. A ja normalnie nie wiedziałem co mam zrobić.
-Taki przyjaciel, że zdradził moją siostrę?! Myślałem, że jesteś po mojej stronie! Myślałem, że jesteśmy kumplami! Nie znałem Cię Louis od tej strony! Zawiodłem się na tobie! Jak możesz kurwa. Jak kurwa możesz!  -krzyknąłem w jego stronie. Nie wierzyłem co on powiedział! Poszedłem do pokoju Ross i ... i tego dupka. Mam nadzieję, że nie jest właśnie tam. Wszedłem i zobaczyłem ją na środku wielkiego łoża. Płakała. Bez jakiegokolwiek zastanowienia podszedłem do do niej i przytuliłem..
 -Ross, nie płacz proszę. -powiedziałem a dziewczyna mocniej się we mnie wtuliła. Spojrzałem na zegar wiszący na ścianie. 23.49 .
 -Malutka , połóż się spać. Jutro wszystko się jakoś ułoży. Będzie lepiej. Zobaczysz. - pocałowałem ją w głowę. Dziewczyna zaczęła głośno oddychać. Spojrzałem w jej stronę. Trzymała się za brzuch. No wprost zajebiście. Od operacji minął już miesiąc , rany powinny się już zrosnąć. Kazałem jej się położyć i głęboko oddychać. Odsunąłem jej bluzkę do góry i zobaczyłem czerwoną plamę wokół jej rany. To była czerwona maź. Krew. Nie ma na co czekać. Wybiegłem z pokoju na dół i krzyknąłem w ich stronę , że Ross krwawi i żeby dzwonili po pogotowie. Kiedy Melanie zobaczyła moją twarz zerwała się z uścisku Lou i pognała w stronę pokoju Rosalie. Lou pobiegł za nią. Tak samo zrobiłem ja. Znajomy doktor był już w drodze. Harkthut zawsze przyjeżdżał do domów, kiedy coś się działo. Tak też było w tym przypadku. Był niemal po 15 minutach. Ross nadal krwawiła. Doktor kazał wyjść nam z pokoju. Czekaliśmy przed drzwiami. Przez niego , przez tego sukinsyna moja siostra cierpi. Nie wytrzymam już tego. Wpadłem do pokoju gościnnego. Leżał na łóżku. Nie czekałem na nic zacząłem się z nim bić. Nie wiedział o co chodzi. Nie bronił się nawet. Okładałem go całymi siłami. Poczułem jak ktoś próbuje mnie od niego odciągnąć. Nie poddawałem sę tak szybko. Musiał zapłacić za to co zrobił. Nie przestawałem go bić.
 -Harry do cholery przestań! -krzyczała Alex. Spojrzałem na nią. Płakała. Dałem spokój. Wstałem z podłogi i powiedziałem w stronę zakrwawionego Malika. -Nie podaruję Ci tego nigdy. - przez zęby wycisnąłem do niego. Kiedy miałem zamiar wychodzić z pokoju Alex wpadła w moje ramiona. Płakała. Przytuliłem ją i razem z nią wtulona we mnie poszedłem na korytarz. Czekaliśmy jeszcze z pięć minut. To znaczy czekałem tylko ja, Alex, Melanie, Louis Niall, Abi i Dann. Liam siedział z Zayn'em. Lekarz wyszedł z pomieszczenia, gdzie znajdowała się Ross. -I jak z nią?- spytałem na wejściu. -Będzie dobrze. To stres. Za dużo przeszła. Proszę nie dawać jej powodów do stresu. Niech się nie przemęcza. Najlepiej jakby przez tydzień została w łóżku. Zaszyłem na nowo ranę. Powinno być już dobrze. Jak coś to dzwońcie. - powiedział przyjaźnie w naszą stronę. Nie czekałem na zbędzie komentarze. Wszedłem do środka. Leżała blada, jak papier. Po jej polikach spływały łzy. -Harry. Nie rób mu krzywdy. - powiedziała w moją stronę.
-A on mógł? - zapytałem podchodząc do niej i siadając na krzesełku, które stało koło łóżka.
 -Harry. Prosze. - powiedziała znowu. Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas, kiedy Liam wszedł do pokoju. Spojrzał na nas.
-Ross... - zaczął niepewnie.
- Zayn.. To znaczy wiesz... Zayn chciałby się dowiedzieć jak się czujesz. - powiedział w końcu. No normalnie nie wytrzymam.
-Sam nie może tu przyjść i się dowiedzieć? Tylko ma ciebie jak posyłkę? - we mnie aż wrzało ze złości.
-Hazz.. Proszę. -powiedziała znowu Ross.
-Rozumiem. Nie masz jeszcze ochoty. Okej. powiem mu.. - powiedział niezrozumiale Liam i wyszedł.
-Hazz. Proszę. Przytul mnie. - powiedziała niemal szepcąc. Łzy same cisły mi się do oczu. Uroiłem parę i wtuliłem w siebie dziewczynę. Objęła mnie rękami.
- Dziękuję Harry. - powiedziała jeszcze i zasnęła.
*Dzień wyjazdu Ross do domu na przedmieściach Londynu. *
-Ross, proszę dzwoń na bieżąco. Informuj nas co i jak. - powiedział w stronę dziewczyny Niall. Mam złe przeczucia co do tego. Każdy ją jeszcze przytulił. Ja wziąłem jej walizki i wpakowałem do samochodu. Wziąłem Ross za rękę i prowadziłem w stronę samochodu. Kiedy dziewczyna wsiadła cos podusiło mnie, aby spojrzeć w stronę okna od pokoju gościnnego. Tak jak się spodziewałem stał w nich Zayn ze smutną miną. Ale co to mnie obchodziło, Zranił moją siostrę. Nie zapomnę mu tego. Odwiozłem Ross do tego domku. Kiedy miałem już pewność, że dziewczyna sobie ze wszystkim poradzi opuściłem domek i wróciłem do domu.
*Ross*
Od kiedy Hazza pojechał mój telefon cały czas dzwonił. I zawsze kiedy na niego spojrzałam na wyświetlaczu widniał napis "Zayn<3" . Nie odbierałam, ale ten telefon wcale nie miał zamiaru przestać dzwonić. W końcu się wkurzyłam i odebrałam. Zapadła cisza.
-Ross.. - wypowiedział moje imię. Usłyszałam ten sam głos, który budził mnie co rano. Lecz teraz był przepełniony smutkiem, i jakby żalem.
-Zayn, proszę nie dzwoń do mnie. - wypowiedziałam słowa z wielkim trudem. Poczułam, jak po policzkach zaczynają płynąc łzy.
-Ross proszę. - powiedział.- Daj mi pięć minut. Otwórz drzwi i daj mi pięć minut. Nie pragnę nic więcej. Tylko daj mi pięć minut. - powiedział a mnie zamurowało. Stał pod drzwiami? Ale jak on.. Jak mnie znalazł? O tym domku wiedział tylko Hazza i Mel.
-Ross, jesteś tam? - spytał znowu.
-Jestem.- odpowiedziałam cicho. Otworzyć mu czy nie? Nadal boli mnie to co zrobił. Ale nadal gdzieś w głębi serca go kochałam. Nie mogłam pozwolić na to, aby odszedł. Nie mogłam. Pomimo tego, jak bardzo cierpiałam.
-Proszę pięć minut. - powiedział także szeptem. Dość długo myślałam nad tym czy mu otworzyć. Stałam jak kołem przy drzwiach i trzymałam ręką na klamce. Po głowie chodziły mi pytania "Otworzyć czy nie?" Odważyłam się nacisnęłam klamkę i pozwoliłam by wszedł do środka. Na dworze strasznie wiało i była niezła burza, której jak zwykle się bałam. Nasze spojrzenia się spotkały. Zobaczyłem w jego oczach smutek i tęsknotę. W moich było podobnie. Dochodził do tego jeszcze gorzki żal .
-Ross. chciałem.. Chciałem Cię przeprosić. - chciałam mu przerwać ale nie pozwolił mi.- Poczekaj. Wiem, że te przeprosiny nic nie dają, ale uwierz. Nie chciałem tego. Nie chciałem. Byłem pijany. Ona to wykorzystała. Na prawdę tego żałuję. - po poliku leciały gorzkie łzy. Po moich jak i jego.
 -Przeprosiny to tylko mała rzecz, którą mogę dla ciebie zrobić. Ale powiedz mi co mam poczynić, abyś mi wybaczyła? Powiedz co, zrobię wszystko! obiecuję. - jego głos się łamał, a z moich ust nie mógł wydobyć się żaden odgłos.
- Proszę Rosalie odezwij się. - prosił. Patrzyłam w jego czarne oczy i stwierdziłam, że tęsknię. Cholerni tęsknię. Tęsknie za jego pocałunkami. Za jego głosem, który mogłam usłyszeć jak tylko otworzyłam rano powieki. Tęskniłam za jego uściskami, za które w tej chwili mogłabym dać wszystko. Przede wszystkim tęskniłam za nim. Tak za nim.
 -Zayn, nie wiem czy mogę Ci wybaczyć. Co jeżeli sytuacja się powtórzy? Nie chcę znowu cierpieć. Nie chcę. Tęsknie za tobą. Cholernie tęsknie. Ale się, że .. że jeszcze raz mnie zdradzisz. Zrozum mnie. Wcale nie jest mi łatwo. - powiedziałam. Chciałam teraz wpaść w jego ramionach i zatonąć w przyjemnym pocałunku. Ale nie mogłam. Coś mi odmawiało. mówiło "Ross on Cię skrzywdził. Pamiętaj o tym . Skrzywdził" i nagle ten głos cichł. A drugi się odzywał "Ross, on żałuję swoich błędów.On Cię kocha" .
-Wiem, że zrobiłem źle, na prawdę żałuję. Wybacz mi. Proszę.. - błagał mnie.
 -Zayn, proszę Cię. Daj mi to przemyśleć. To co nam się zdarzyło. To do poukładania w głowie mam. Daj mi czas, Zayn. - powiedziałam. Skinął głową. Odwrócił się i szedł spokojnie w stronę drzwi.
-Zaczekam tyle ile będzie trzeba. Kocham Cię. - powiedział. Już wychodził, ale coś we mnie pękło. Nie wytrzymałam. Podbiegłam do niego i wtuliłam się w jego plecy. Były tak samo gorące jak podczas naszego pierwszego razu. Tak samo wygodne. Tak samo kochane. Obrócił się do mnie i mocno przytulił. Staliśmy tak wtuleni w siebie. Nic ani nikt nie był w stanie nam przeszkodzić. Nikt ani nic nie było w stanie nas rozerwać, rozłączyć. Nikt ani nic. Zdałam sobie sprawę z tego, że on żałuję. Żałuję tego co zrobił. Po prostu żałuję.
 -Kocham Cię. Proszę nie rób tak więcej. - powiedziałam i dałam upust łzą, które spływały jak strumień po moich polikach.
-Ja ciebie tez kocham, Ross. Nigdy więcej nie dam Cie skrzywdzić. - powiedział.
- Nigdy . Spojrzałam w jego oczy. Były tak samo magiczne jak wtedy, kiedy się budziłam. Tak samo.
 -Wybaczysz mi to? - zapytał z nadzieją w oczach.
-Zayn, wiesz jak trudno będzie mi o tym zapomnieć. Spróbuję ale nie obiecuję. Zayn kocham Cię, ale to nie znaczy, że .. No wiesz.. Zapomnę o tym tak od razu. Musisz dać mi czas. - powiedziałam .
 -Ross. Czy ja no wiesz.. Mogę.. Czy ja mogę Cię pocałować.? - spytał z nadzieją w głosie jak i oczach. Brakowało mi jego ust. Brakowało mi jego. Chwyciłam jego głowę w ręce i złożyłam na jego ustach pocałunek. To nie był taki sam pocałunek jak wtedy. Czegoś mi zabrakło. Albo czegoś było za dużo. Za dużo było w nim strachu. Oderwałam się od niego. Nadal przed oczami miałam scen, kiedy on i Perrie....Znowu łzy dały o sobie w siwe znaki.
 -Dziękuję Rosalie. A teraz połóż się, bo słyszałem że nie za dobrze było z tobą. Pamiętaj, że się o ciebie martwię. Cała noc spędzę na myśleniu o tobie, zresztą jak zawsze. Kocham Cię. I proszę wybacz mi to, co zrobiłem. - pocałował mnie jeszcze przelotnie w usta i wyszedł. ____________________________________________
Rozdział dedykowany "Karry XoXo" , która pierwsza skomentowała poprzedni rozdział. Bardzo dziękujemy za komentarze. Postanowiłyśmy z Edwards, że będziemy pisali rozdziały na zmianę. Raz ona raz ja. Mam nadzieje, że polubicie nasze opowiadanie jeszcze bardziej. <3 Mam dla Was niestety niezbyt ciekawą informację. Nie będzie mnie aż do rozpoczęcie roku szkolnego. Jadę do babci, na wieś, gdzie nie ma zasięgu a co dopiero mówić, o internecie. Jeżeli poprosicie Edwards, to może będzie dla Was pisać zamiast mnie przez ten czas, kiedy mnie nie będzie. Ten rozdział jest poprawiany przez naszą Edwards. U mnie było parę błędów, dlatego ona go sprawdziła <3  Patrycja. Komentarz = Szacunek dla Autora <3  

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 14

Oczami Ross:

Obudziła mnie głośna rozmowa na tarasie. Był to Zayn i Perrie. Co ona tu jeszcze robi? Przetarłam zaspane jeszcze oczy i założyłam bluzę mojego chłopaka. Byli na tarasie. Siedzieli na krzesłach, oglądali jakieś zdjęcia na telefonie Edwards i pili kolejne piwa. Raz, dwa, pięć, osiem, trzynaście, siedemnaście. Ile tak właściwie jest tutaj tych pustych puszek? Nieśmiało podeszłam do nich. Chciałam pocałować Malik'a w policzek ale odepchnął mnie. Zdziwiłam się. Dookoła unosił się zapach alkoholu i papierosów. Stałam jak słup soli z niedowierzaniem patrząc na byłą parę.
- Zimno mi- powiedziała Perrie
Na jej twarzy gościł uśmiech. Czyżby miała aż tak mocną głowę i kontrolowała sytuacje? Czy planuje wrócić do Zayn'a a mnie zepchnąć na dalszy plan?
-Wracaj do pokoju- powiedział do mnie Zayn
Może się martwił, że zmarznę? Tak myślałam na początku. Gdy stałam już w drzwiach balkonowych dodał:
- I oddaj bluzę skoro idziesz, Perrie jest zimno
Do oczu napłynęły mi łzy. Nie wiedziałam co zrobić. On nie żartował. Patrzył na mnie swoimi pięknymi oczami i wystawiał rękę w oczekiwaniu na ubranie. Ściągnęłam je szybko i rzuciłam w jego stronę a on podał je blondynie i pocałował ją. Ze łzami w oczach tworzącymi strumienie wybiegłam z domu. Biegłam przed siebie ulicami Londynu i nie mogłam zaakceptować tego co się stało. Zayn. Mój Zayn. Chłopak którego kochałam, z którym wiązałam plany, który mnie rozumiał. Rozumiem. Może nie był świadomy po takiej ilości alkoholu. Zatrzymałam się w parku. Tak właściwie to nigdy tutaj nie byłam. Usiadłam na ławce i schowałam głowę w kolanach. Po chwili zadzwonił telefon. Harry. Nie miałam ochoty z nim teraz rozmawiać. Z nikim. Chciałam być sama. Odrzuciłam. Telefon jednak dzwonił nadal. Odebrałam.
- Czego ty chcesz o drugiej nad ranem?- zapytałam udając, że właśnie się obudziłam
- Gdzie ty jesteś?!- zapytał, w jego głosie słyszałam złość ale i opiekuńczość
- Jak to gdzie? W łóżku- dalej brnęłam w kłamstwo
- Tak? Wiesz, jestem w twoim pokoju...
- W parku...
- Jesteś w parku o drugiej nad ranem. Oszalałaś?
- Przepraszam... ja... Możesz po mnie przyjechać?- zapytałam
- Poproś o to swojego chłopaka- zażartował
Wybuchłam płaczem. Swojego chłopaka. Mojego. Łzy spływały po mojej twarzy, ubraniach i dłoniach.
- Co się stało? Powiedziałem coś nie tak?- zapytał troskliwie
- Przyjedź... proszę- powiedziałam cicho i podałam adres
- Zaraz będę!- usłyszałam
Rozłączyłam się.

Oczami Harry'ego:

Wsiadłem do samochodu i ruszyłem pod wskazany adres. Co się mogło stać? Dlaczego tak zareagowała na moją odpowiedź. Kocham ją. Jest moją siostrą. Bardzo się do niej przywiązałem. Martwię się o nią. Ma dopiero siedemnaście lat. Zaparkowałem. Wyszedłem z samochodu i szedłem główną aleją. Gdy zauważyłem zapłakaną dziewczynę szybko do niej podbiegłem. Klęknąłem przed nią i złapałem ją za ręce.
- Co się stało?- powiedziałem ściągając swoją kurtkę i podając ją siostrze
Było bardzo zimno a Ross miała na sobie tylko T-Shirt i shorty.
- Co on ci zrobił?!- podniósł głos
- Jee...dźmy... proszę- wyjąkała cicho
Wziąłem ją za rękę i wsiedliśmy do samochodu. Gdy dojechaliśmy Ross nieśmiało zapytała
- Harry. Mogę dzisiaj spać z tobą?- powiedziała cicho, po policzku zaczęły spływać jej łzy
- Oczywiście siostrzyczko- odparłem
Dziewczyna położyła się na łóżku i szybko zasnęła. W tym czasie zalogowałem się na twitter'a gdzie poznałem powód wylewanych przez nią łez. Była Malik'a czyli Perrie Edwards dodała dużo zdjęć na których obściskuje się z Zayn'em. Były aktualne. Na każdym widniała data. W treends'ach zauważyłam akcje #ZerrieComeBack . Wkurzyłem się. Bardzo. Jak Malik mógł tak skrzywdzić moją siostrę. Postanowiłem powiedzieć mu co o tym myślę ale akurat przebudziła się Ross.
- Śpij dalej- powiedziałem całując ją w czoło

Oczami Perrie:

Plan zadziałał. Jeśli nadal będę tak działać odsunę Ross od Zayn'a a sama do niego wrócę. Jest naprawdę wspaniałym człowiekiem, jest bogaty. A w łóżku... Mmm. Anioł. Niech ta cała siostra Styles'a spada do domu dziecka. Jeszcze zobaczymy kto tu rządzi. Teraz trzeba zrobić nowe fotki. Proszę bardzo, kolejna na twitter'a. Na tej leżymy w łóżku. Nadzy. Dobrze, że moi ludzie wyłączyli funkcję blokowania niecenzuralnych zdjęć. I jeszcze opis: „Diabeł w dzień, Bóg w nocy”

Oczami Ross:

Obudziłam się o szóstej. Styles spał na fotelu przy biurku. Cicho wstałam z łóżka i założyłam jego koszulę. Była to jedna z niewielu która nie została przerobiona na np. bandankę. Kiedy chciałam wyjść do łazienki aby się ogarnąć mój brat się obudził.
- Przepraszam, że cię obudziłam- powiedziałam
- Nie szkodzi. Nie wiem kiedy zasnąłem- odparł ziewając
Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w ubrania które były w pokoju Harry'ego. Sama nie wiem co robiły u niego moje rurki. Dobrałam do nich T-Shirt i koszulę Styles'a. Nie miałam zamiaru ani ochoty iść do pokoju mojego i Zayn'a po nowe ciuchy. Postanowiłam się dzisiaj nie malować. To tak na wszelki wypadek gdybym znowu chciała popłakać. Na korytarzu spotkałam brata z którym skierowałam się w stronę kuchni aby coś zjeść. Gdy tylko zauważyłam, że przy stole siedzi Malik natychmiast zaczęłam się cofać. Jednak nie przewidziałam tego, że za mną stał Niall.
- Proszę, puść mnie- wyjąkałam cicho
- Chodźmy do mnie do pokoju, oni muszą porozmawiać- powiedział Irlandczyk po czym skierowaliśmy się w stronę jego sypialni.

Oczami Harry'ego:

Gdy tylko go zobaczyłem momentalnie zrobiłem się czerwony. Byłem wściekły. Kochałem Ross. Była moją siostrą. Tyle czasu straciliśmy. Teraz zrobiłbym wszystko dla jej dobra. Nim porozmawiam z Niall'em, Louis'em i Liam'em muszę coś załatwić z Zayn'em. Podszedłem do niego. Chyba nie wiedział o co mi chodzi ponieważ uśmiechnął się tylko i przywitał się. Od teraz nienawidziłem jego uśmiechu, nienawidziłem jego głosu. Bez żadnego słowa przyłożyłem mu pięścią w nos. Moja ręka była pobrudzona jego krwią.
- Stary, za co to?- zapytał
- Za to co zrobiłeś mojej siostrze!- krzyknąłem uderzając ponownie i sprawiając, że spadł z krzesła.
Widać nic nie pamiętał. Zresztą po tylu piwach. Widziałem je w tle na zdjęciach.
- Za to co kurwa wczoraj odstawiałeś! Nie pamiętasz pocałunków i ostrej nocy z Edwards?!- to krzyknąwszy uderzyłem ponownie
Teraz chłopak zaczął się bronić. Też oberwałem. Z mojego łuku brwiowego polała się krew. Malik wybiegł z domu a ja skierowałem się w stronę pokoju Niall'a.

Oczami Niall'a:

Nie miałem pojęcia co się wczoraj stało, wiedziałem jednak że musimy porozmawiać z Ross i Harry'm. Po chwili w pokoju siedzieli już chłopcy. Brakowało tylko Styles'a i Malik'a ale wydaję mi się, że badboy się tutaj nie pojawi. Gdy drzwi się otworzyły zobaczyłem Harry'ego z twarzą zalaną od krwi, brudnymi na czerwono ubraniami i dłońmi.
- Matko! Harry.- powiedziała Ross i podbiegła do brata tuląc się do niego
Liam pobiegł po apteczkę i zaczął opatrywać rany dziewiętnastolatka.
- Musicie mi wszystko wytłumaczyć- powiedziałem
- I mi też- odparli równocześnie Liam i Louis
- Dobra- powiedział Harry
- Nie chcę tego słuchać- cicho powiedziała Ross a po jej policzku zaczęły spływać łzy
Styles wziął ją na kolana i zaczął gładzić jej włosy.
- Wejdźcie na twitter'a, na profil pewnej blond suki- wypluł zdenerwowany Harry
Wykonaliśmy jego polecenie i nie mogliśmy uwierzyć w to co zobaczyliśmy. Na profilu Perrie było pięćdziesiąt nowych zdjęć. Na każdym Edwards była z Zayn'em i nie były to zwykłe zdjęcia przyjaciół. Na jednych się całowali, na drugich przytulali, na kolejnym byli nadzy! W trendsach zaś była akcja #ZerrieComeBack.
- Dobrze, że mu przylałeś- przerwał ciszę Louis
- Nie martw się Ross, wiem że to bolesne ale...- zacząłem
- Ja po prostu muszę pójść do domu dziecka!- krzyknęła siedemnastolatka
- Nie!- podniósł głos Harry
- Nie ma takiej opcji abyś się wyprowadziła- powiedziałem
W głębi duszy coś do niej czułem. Podobało mi się jej podejście do świata, jej styl ubierania, chodzenia. Zakochałem się w jej pięknych oczach i czystym głosie. Byłem bardzo zazdrosny o to, że jest z Zayn'em. Teraz pragnąłem tylko dać mu w twarz. Gdy się z nim całowała czułem ucisk w brzuchu, chciałem aby nosiła moje ubrania, chodziła ze mną na spacery, randki. Ale Zayn był moim przyjacielem więc nie mogłem mu jej zabrać. Ale teraz... Nadal lubię Malik'a ale myślę, że postąpił jak idiota. Miał taką wspaniałą dziewczynę. Dla Ross zrobiłbym wszystko.

Oczami Zayn'a:

Idąc zapuszczonymi ulicami Londynu przypominałem sobie wczorajszy scenariusz. Jakim ja byłem idiotą! Jak mogłem dopuścić do tego wszystkiego. Miałem taką wspaniałą dziewczynę i kumpli. Teraz pewnie nie chcą mnie znać. Poczułem wibrowanie w kieszeni. SMS. Może to od Ross? Nie. Od Perrie. Napisała tylko „Cześć kochanie. Kiedy powtórzymy tamtą noc? <3 Perrie”. Odpisałem jej tylko „Nienawidzę cię. Zniknij z mojego życia”. Gdy dostałem odpowiedź po policzkach zaczęły mi spływać łzy. „Tak? Wiesz, mam filmik z naszej wspólnej zabawy w nocy. Hmm czy twoja Ross chciałaby to zobaczyć? <3 Perrie”. Nie miałem pojęcia co zrobić. Teraz blondyna mogła mnie szantażować. Sam nie wiedziałem czy wrócić do domu. Postanowiłem przyjść późną nocą gdy wszyscy będą spać. Ciekawe co teraz robi Ros... Wytarłem kapiącą krew i skierowałem się w stronę ławki.

Oczami Ross:

Kochałam Zayn'a. Bardzo. Sama nie wiedziałamco o tym sądzić. Zauważyłam, że Niall bardzo się o mnie troszczy. Był naprawdę słodki. Szkoda mi go, że nie ma dziewczyny. Widać, że brakowało mu bliskości drugiej osoby. Kochłam go jak brata, jak Harry'ego. Teraz chciałam zapomnieć o tym co było z Zayn'em. Chciałam zacząć wszystko od nowa. Postanowiłam poprosić Harry'ego aby wynajął mi jakieś mieszkanie na uboczach Londynu. Chciałam odpocząć od Malik'a. Myśl, że w każdej chwili może tutaj przyjść mnie przerażała. . Przed oczami ciągle miałam mam scenę gdy całuje się z Edwards. I znów rzeka łez spływała po moim policzku. Dobrze to przewidziałam. Wiedziałam, że będę płakać. Tęskniłam za jego dotykiem i głosem. Jednocześnie pragnęłam go przy sobie i nie chciałam go znać. Co mam zrobić? Po zostaje mi czekać na to co przyniesie los. Nie byłam jakoś specjalnie wierząca ale zaczęłam się modlić. Modlić o miłość i o przyjaźń. Nie wiedziałam czy Bóg mnie wysłucha.

Edwards xx
________________________________
Od razu mówię, że rozdział napisała dla Nas "Edwards" . Jest magiczny. No sami przyznajcie. .. Mamy nadzieję, że zostanie z nami na dłużej. Jej rozdział jest genialny. Zresztą sami oceńcie. No, właśnie! Co do komentowania.. Zauważyłam, że jest Was tu coraz mniej. Ja tu się z "Edwards" trudzę, żeby napisać rozdział jak najszybciej, a tu jeden, dwa no góra 4 komentarze.. Co to jest? Na początku było ich więcej.. No weźcie.. Proszę o komentowanie! JEŻELI NIE BĘDZIE KOMENTARZY (CO NAJMNIEJ 6)  TO ZAWIESZAM BLOGA, NA TAK DŁUGO, AŻ SIĘ ONE NIE POJAWIĄ!!!  Przepraszam, ale nie dajecie mi innego wyboru. Na prawdę, ja tu się trudzę i staram a tu 1 komentarz.. To nie jest fajne. A co jeżeli już nie czytacie mojego opowiadania? Nie ma sensu go dalej prowadzić? No, bo po co jak i tak nie komentujecie! Jest mi bardzo przykro z tego powodu, bo na prawdę ja tu nieraz po nocy siedzę i piszę a tu wcale nie ma komentarzy. To tak samo jakbyście przez kilka lat odkładali pieniądze na jakąś wymarzoną wycieczkę, koncert. Przychodzi dzień koncertu, wyjazdu a tu si,ę okazuję, że brakuje Wam jeszcze kilkaset złotych. Co wtedy? Załamka! Tak samo mam ja , jak nie komentujecie.! Na prawdę, proszę o komentarze. Nawet głupia "minka z anonimka"  ucieszy. Następny rozdział dodam z dedykiem dla osoby, która pierwsza skomentuję! Ale muszą być komentarze! <3 Kocham Was i dziękuję "Edwards" za rozdział! Jest boski<3 Patrycja.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 13

* U Louisa i Melanie*
Louis

Obudziłem się z wielkim bananem na buzi. Na samą myśl o naszym"pierwszym razie" na twarzy pokazywał się wielki uśmiech. Spojrzałem na obok śpiąca Melanie i odgarnąłem kosmyk włosów opadających na twarz Mel. Ta lekko się przesunęła. Uf.. Myślałem, że ją obudziłem. Na szczęście nie. Mógłbym tak patrzeć na nią wieki. Ona i Ja. No i oczywiście nasza 6 dzieci. Nie wiem dlaczego akurat 6, no ale chciałbym mieć 6.  I koniec.! Urodzi mi 6 dzieci,bez względu an to czy chce czy nie!  I nie ma dyskusji w ogóle ze mną! Ja to jednak jestem debilem, nie ma co.. Popatrzyłem na godzinę , 8.46.. Ja nie wiem czemu tak wcześnie się budzę. No co, tak już mam. Nic na to nie poradzę. Tak już mam. Patrzyłem na nią chyba z pół godziny. Słodko wygląda jak śpi. Taki mój mały aniołek. Ale tylko jak śpi,  bo w dzień  zamienia się w "diabełka" . Serio! Mówię Wam! Oo! Budzi się .. Otworzyła najpierw prawe oczko, potem znów je zamknęła.
-Długo już nie śpisz? - zapytała. Skąd ona wie, że nie śpię? Przecież nawet na mnie nie spojrzała..
-Troszeczkę. Kocham Cię, wiesz? - powiedziałem w jej stronę. Skradłem jej pocałunek.
- Byłeś wczoraj... Niesamowity. - obdarowała mnie słodkim uśmiechem. Zaśmiałem się cicho. Znów ją pocałowałem.
-Jesteś głodna? - zapytałem ją, kiedy usłyszałem lekkie burczenie u niej w brzuchu.- dobra głupie pytanie, jasne że tak.  Chodź malutka. Idziemy coś zjeść. - pociągnąłem ją w stronę drzwi.
-Louisss.. - przerwałem, jej nie lubię kiedy mi się sprzeciwia, jeżeli chodzi o jedzenie.
-Nie ma żadnego "ale" idziemy zjeść śniadanie i koniec. - powiedziałem, nawet się do niej nie odwracając.
-Ale Louis. - znowu zaczynała, że nie jest głodna..
-Idziemy na śniadanie. - obróciłem się do niej, no i wtedy dopiero zobaczyłem, że ciągnę za sobą dziewczynę, która jest całkiem goła.
-No właśnie to ci próbowałam powiedzieć. - sztucznie się uśmiechnęła i poszła do garderoby się ubrać.
-Poczekam. - powiedziałem raczej do siebie pod nosem. Ja to jednak jestem  debilem. Mel wyszła z garderoby ubrana w To . Razem zeszliśmy na dół. To znaczy ja z wielkimi trudnościami, bo Melanie szła z przodu a ja z tyłu miałem widok jak zmysłowo kręci swoimi biodrami. Dogoniłem ją i kiedy wchodziliśmy do kuchni objąłem ją w pasie. W pomieszczeniu siedzieli już wszyscy. Zkacowani Harry, Liam i Niall. Zayn gadający Ross czułe słówka, I trzy nieznane mi dotąd dziewczyny, które siedziały pomiędzy "zkacowanych" .
-Czeeeść. - przeciągnąłem, aż Mel się na mnie krzywo popatrzyła. -No co znów? -zapytałem widząc jej wyraz twarzy.
-Hej. Jestem Daniell. - powiedziała nieco wyższa od Mel dziewczyna z lokami na głowię.
-Cześć. Mel jestem. A to.. - spojrzała na mnie. - nikt ważny. Taki tam mieszkaniec tego domu. -dziewczyna zaśmiała się. Udałem obrażonego i usiadłem do stołu. Spoglądałem na dziewczyny siedzące koło Harrego i Nialla. Te dziwnie się do mnie uśmiechały. O co im chodzi? /W końcu to zrobiło się trochę głupie.
-Jestem brudny? - zapytałem po cichu Ross, która siedziała koło mnie.
-Nie.. A co? - zapytała z uśmiechem na twarzy, kolejna no..
-Tamte laski - Mel zmierzyła mnie wzrokiem. Skąd ona wiedziała co mówię, skoro gadam do cholery po cichu. - te dziewczyny cały czas się do mnie uśmiechają. - odpowiedziałem. - A tak w ogóle to ja one się nazywają?
-Ta co siedzi koło Hazzy to Lousie Masemork . Ta co siedzi koło Nailla to Abigail Mores.
-Co tak gadacie? -odezwał się Zayn.
-A nie my.. To tak sobie gadamy.. - powiedziałem trochę zakłopotany.
-O czym? - dociekał .
-A o.. - próbowałem wybrnąć z sytuacji.
-o pogodzie. A ty co podsłuchujesz, co? - zostałem uratowany przez Ross, która ciepło się do mnie uśmiechnęła.
-Nie, no to już nie mogę wiedzieć, o czym moja laska gada z moim przyjacielem? -udał urażonego Zayn. Reszta śniadania jakoś minęła. Po z tym, żę mały szczeniaczek Ross cały czas koło mnie skakał i prosił abym dał mu coś ze śniadania. Mimo zakazów Ross, udawało mi się coś "przemycić
" dla .. No właśnie jak on się wabi?
-Ej, a jak się wabi tak właściwie twój szczeniaczek Ross? - spojrzała na mnie z załopotaniem.
-Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym. Nie chcę pochopnie podejmować decyzji, bo wiesz ten mały szczeniak  może cierpieć do końca życia. - zaśmiała się.
-No tak. "Fajsiuk" był najlepszy. - zaczął się śmiać Zayn.
-Chciałaś psa nazwać "Fajsiuk" ? - zapytał z jakby wyrzutem Harry.
-Nie, ten młot. - wskazała na Zayna. Ten nie czekając zbyt długo wziął ją w ramiona i powędrował do góry. Maluszek pobiegł za nimi. Jeszcze przez jakąś chwilę słychać było sprzeciwy ze strony Ross, ale potem było już cicho. m
-Co dziś robimy? - zapytała Melanie.
-Nie wiem, co księżniczka chciałby robić. - zapytałem. Ta się nie odezwał ani słowem do mnie.
-No ja nie wiem co nabroiłeś Tomlinson, ale wygląda to bardzo źle. - powiedział Liam tuląc do siebie Danielle.
-No właśnie się zastanawiam. Jeszcze wczoraj krzyczała moje imię, a dzisiaj sam nie wiem.. - uśmiechnąłem się w stronę chłopaków. Zrozumiali o co chodzi, bo każdy z nich po cichu się zaśmiał.
-Nie mam ochoty już na śniadanie. - powiedziała moja dziewczyna i odeszła od stołu. No teraz to dopiero nagrabiłem. Brawo Tomlinson.
-No to zajebiście.. Nie ma to jak obrazić się za nie wiadomo co. - powiedziałem.
-Ty lepiej do niej idź. -powiedziała Abigail, tak, chyba Abigail. Siedziała koło Nialla, więc na pewno to była Abigail.
-Tak chyba masz rację. - powiedziałem. Wstałem i powędrowałem do góry. Wszedłem do naszego pokoju i zobaczyłem leżącą na łóżku i płaczącą Melanie. Bez zastanowienia do niej podszedłem i przytuliłem ją kładąc koło niej.
-Melanie, powiedz mi co zrobiłem źle. - powiedziałem do niej.Ta popatrzała na mnie i wtuliła się bardziej.
-Ty, nic, ale boję się że Eleanor może mi cię zabrać. Była tu i się o ciebie pytała. -powiedziała a we mnie zaczęło normalnie wrzeć. Co ona tu chciała?! Przecież to ona była winna naszemu rozstaniu. To ona doprowadziła do tego, że mnie zdradziła.! Jak ona ma czelność tu jeszcze przychodzić? Nasz związek rozpadł się tylko i wyłącznie przez nią! A po za tym to już jej nie kocham.. Mam przy sobie Melanie, która jest o 10000000000000... razy lepsza, czulsza i bardziej kochana niż ona. Na każdym kroku Melanie pokazuje jak pomagać, a ona.. ? Cały czas była o mnie zazdrosna. Nawet o to, że podpisywałem niekiedy autografy fanką, które nas spotkały. To było żałosne. Co ona jeszcze ode mnie chciała? Tak nagle po dwóch miesiącach przychodzi i się o mnie wypytuje?
-Przepraszam Cię Melanie. To było ostatni raz kiedy ona tutaj się pojawiła. - powiedziałem tuląc ją i całując w głowę.
-Nie Louie. Ja po prostu się boję, że ona mi Cię odbierze i Cię stracę. Rozumiesz? - nadal łkała w moją koszulkę.
-Nikogo nie będziesz tracić. Kocham tylko Ciebie i tak zostanie na wieki wieków. (amen haha) - powiedziałem.
-Proszę nie płacz. - przytuliłem ją nieco mocniej do siebie.
-Dobrze, ale obiecaj mi , że .. - dokończyłem za nią.
-Nigdy Cię nie zostawię. Obiecuję. - powiedziałem a ona podniosła się i lekko się zaśmiała.
-To też, ale w zamian za stracony poranek musisz zabrać mnie na takie duże duże lody z bitą śmietaną i owocami. I i jeszcze .. Na duże zakupy.. i i .. - tak tak ona to by mogła wymieniać wiekami.
-I na wszystko co sobie życzysz, maleńka. - powiedziałem i pocałowałem ją najczulej jak tylko umiałem.
-Kocham Cię. - powiedziała.
-Ja ciebie też. To co zbieramy się na te lody? - zapytałem ze śmiechem w głosie. - Tak ,ale nie zapominaj o tym, że nadal jestem obrażona na Ciebie za to, co powiedziałeś w kuchni. - wstała i wędrowała do garderoby, już po raz kolejny w tym dniu. Przebrała się w To . I była gotowa. Poprawiła sobie jeszcze makijaż, sam nie wiem dlaczego, bo wyglądała perfekcyjnie jak dla mnie. No ale cóż. Zeszliśmy na dół i powiedzieliśmy reszcie , ze wychodzimy na "Spotkanie z galeriami" . Wziąłem swoją kartę kredytową i portfel z kluczykami od auta  i pojechaliśmy w stronę centrum handlowego.
*U Zayna I Ross*
Ross
Wyrywałam się na wszystkie strony , bo Zayn mnie gilgotał. A ja miałam tak duże gilgotki, że śmiałam się jak opętana.
-Zaynn.. haha.. Za.. Za.. Zayn! - śmiałam się i wyrywałam, ale moje zmagania szły na marne.
-No, co.. ? Musisz jakoś poprawić swój stan z grzechami, dlatego wpadłem na pomysł aby tak.. Może.. - zaczął mnie całować, wiedziałam o co chodzi i szczerze? To nie miałam już obaw co do tego. Leżałam pod nim a on skradał najczulsze pocałunki swoimi miękkimi słodkimi wargami... Szybko nam to przeszło jak Zayn poczuł na plecach jakiegoś małego stworka. Ni stąd ni zowąd zjechał po jego plecach prosto na jego głowę. Mięli głowy koło siebie. Tak słodko to wyglądało, że wzięłam i zrobiłam im zdjęcie. Kiedy maluch zszedł z Zayna, co było bardzo trudne bo opierał się przy każdej możliwiej okazji, położyliśmy się a szczeniaczek usiadł mi na brzuchu. Leżeliśmy sobie i wymyślaliśmy mu imię.
-A może "Fajfus" ? - zapytał Zayn, przez co prawie udusiłam się ze śmiechu.
-Nie to zbyt śmieszne. - zaśmiałam się cicho.
-Jest cały biały, no ale .. - gadał do siebie Malik. Oglądnęłam sobie go dookoła. Hm.. Jest chłopczykiem. Mały biały.
-Wiem! Sukces! Lucky! to jest genialne imię! - wyskoczyłam. Maluch zaczął szczekać i skakać po nas. Zaczęliśmy się wspólnie z nim bawić. Po krótkiej zabawie postanowiliśmy z nim wyjść na spacer. Poszłam do garderoby się przebrać. Ubrałam to . Wymalowałam się i zeszliśmy na dół. Weszliśmy do parku i spóściliśmy Luckiego ze smyczy. Biegał z Zaynem jak szalony. Po jakże długim spacerze poszliśmy do kawiarni, gdzie spotkaliśmy Perri, byłą Zayna. Super, normalnie super. Nie miałam ochoty tam dłużej zostawać, więc powiedziałam, że boli mnie brzuch i wspaniałomyślny Zayn wpadł na pomysł, aby Perri wpadła do nas na obiad. Szliśmy spacerkiem ja z tyły z Luckim a Zayn z Pezz z przodu, zachowywali się jakby mnie w ogóle nie było. Weszliśmy do domu, spóściłam Luckiego ze smyczy i poszłam na górę. Byłam ostro zdenerwowana. Z tych nagłych nerwów mi się zasnęło.
____________________________________________
Ta daa<3 Wiem beznadziejny, no ale ważne, że coś jest.  Komentujcie<3  bo :
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA PISARZA <3

Rozdział 13

* U Louisa i Melanie*
Louis

Obudziłem się z wielkim bananem na buzi. Na samą myśl o naszym"pierwszym razie" na twarzy pokazywał się wielki uśmiech. Spojrzałem na obok śpiąca Melanie i odgarnąłem kosmyk włosów opadających na twarz Mel. Ta lekko się przesunęła. Uf.. Myślałem, że ją obudziłem. Na szczęście nie. Mógłbym tak patrzeć na nią wieki. Ona i Ja. No i oczywiście nasza 6 dzieci. Nie wiem dlaczego akurat 6, no ale chciałbym mieć 6.  I koniec.! Urodzi mi 6 dzieci,bez względu an to czy chce czy nie!  I nie ma dyskusji w ogóle ze mną! Ja to jednak jestem debilem, nie ma co.. Popatrzyłem na godzinę , 8.46.. Ja nie wiem czemu tak wcześnie się budzę. No co, tak już mam. Nic na to nie poradzę. Tak już mam. Patrzyłem na nią chyba z pół godziny. Słodko wygląda jak śpi. Taki mój mały aniołek. Ale tylko jak śpi,  bo w dzień  zamienia się w "diabełka" . Serio! Mówię Wam! Oo! Budzi się .. Otworzyła najpierw prawe oczko, potem znów je zamknęła.
-Długo już nie śpisz? - zapytała. Skąd ona wie, że nie śpię? Przecież nawet na mnie nie spojrzała..
-Troszeczkę. Kocham Cię, wiesz? - powiedziałem w jej stronę. Skradłem jej pocałunek.
- Byłeś wczoraj... Niesamowity. - obdarowała mnie słodkim uśmiechem. Zaśmiałem się cicho. Znów ją pocałowałem.
-Jesteś głodna? - zapytałem ją, kiedy usłyszałem lekkie burczenie u niej w brzuchu.- dobra głupie pytanie, jasne że tak.  Chodź malutka. Idziemy coś zjeść. - pociągnąłem ją w stronę drzwi.
-Louisss.. - przerwałem, jej nie lubię kiedy mi się sprzeciwia, jeżeli chodzi o jedzenie.
-Nie ma żadnego "ale" idziemy zjeść śniadanie i koniec. - powiedziałem, nawet się do niej nie odwracając.
-Ale Louis. - znowu zaczynała, że nie jest głodna..
-Idziemy na śniadanie. - obróciłem się do niej, no i wtedy dopiero zobaczyłem, że ciągnę za sobą dziewczynę, która jest całkiem goła.
-No właśnie to ci próbowałam powiedzieć. - sztucznie się uśmiechnęła i poszła do garderoby się ubrać.
-Poczekam. - powiedziałem raczej do siebie pod nosem. Ja to jednak jestem  debilem. Mel wyszła z garderoby ubrana w To . Razem zeszliśmy na dół. To znaczy ja z wielkimi trudnościami, bo Melanie szła z przodu a ja z tyłu miałem widok jak zmysłowo kręci swoimi biodrami. Dogoniłem ją i kiedy wchodziliśmy do kuchni objąłem ją w pasie. W pomieszczeniu siedzieli już wszyscy. Zkacowani Harry, Liam i Niall. Zayn gadający Ross czułe słówka, I trzy nieznane mi dotąd dziewczyny, które siedziały pomiędzy "zkacowanych" .
-Czeeeść. - przeciągnąłem, aż Mel się na mnie krzywo popatrzyła. -No co znów? -zapytałem widząc jej wyraz twarzy.
-Hej. Jestem Daniell. - powiedziała nieco wyższa od Mel dziewczyna z lokami na głowię.
-Cześć. Mel jestem. A to.. - spojrzała na mnie. - nikt ważny. Taki tam mieszkaniec tego domu. -dziewczyna zaśmiała się. Udałem obrażonego i usiadłem do stołu. Spoglądałem na dziewczyny siedzące koło Harrego i Nialla. Te dziwnie się do mnie uśmiechały. O co im chodzi? /W końcu to zrobiło się trochę głupie.
-Jestem brudny? - zapytałem po cichu Ross, która siedziała koło mnie.
-Nie.. A co? - zapytała z uśmiechem na twarzy, kolejna no..
-Tamte laski - Mel zmierzyła mnie wzrokiem. Skąd ona wiedziała co mówię, skoro gadam do cholery po cichu. - te dziewczyny cały czas się do mnie uśmiechają. - odpowiedziałem. - A tak w ogóle to ja one się nazywają?
-Ta co siedzi koło Hazzy to Lousie Masemork . Ta co siedzi koło Nailla to Abigail Mores.
-Co tak gadacie? -odezwał się Zayn.
-A nie my.. To tak sobie gadamy.. - powiedziałem trochę zakłopotany.
-O czym? - dociekał .
-A o.. - próbowałem wybrnąć z sytuacji.
-o pogodzie. A ty co podsłuchujesz, co? - zostałem uratowany przez Ross, która ciepło się do mnie uśmiechnęła.
-Nie, no to już nie mogę wiedzieć, o czym moja laska gada z moim przyjacielem? -udał urażonego Zayn. Reszta śniadania jakoś minęła. Po z tym, żę mały szczeniaczek Ross cały czas koło mnie skakał i prosił abym dał mu coś ze śniadania. Mimo zakazów Ross, udawało mi się coś "przemycić
" dla .. No właśnie jak on się wabi?
-Ej, a jak się wabi tak właściwie twój szczeniaczek Ross? - spojrzała na mnie z załopotaniem.
-Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym. Nie chcę pochopnie podejmować decyzji, bo wiesz ten mały szczeniak  może cierpieć do końca życia. - zaśmiała się.
-No tak. "Fajsiuk" był najlepszy. - zaczął się śmiać Zayn.
-Chciałaś psa nazwać "Fajsiuk" ? - zapytał z jakby wyrzutem Harry.
-Nie, ten młot. - wskazała na Zayna. Ten nie czekając zbyt długo wziął ją w ramiona i powędrował do góry. Maluszek pobiegł za nimi. Jeszcze przez jakąś chwilę słychać było sprzeciwy ze strony Ross, ale potem było już cicho. m
-Co dziś robimy? - zapytała Melanie.
-Nie wiem, co księżniczka chciałby robić. - zapytałem. Ta się nie odezwał ani słowem do mnie.
-No ja nie wiem co nabroiłeś Tomlinson, ale wygląda to bardzo źle. - powiedział Liam tuląc do siebie Danielle.
-No właśnie się zastanawiam. Jeszcze wczoraj krzyczała moje imię, a dzisiaj sam nie wiem.. - uśmiechnąłem się w stronę chłopaków. Zrozumiali o co chodzi, bo każdy z nich po cichu się zaśmiał.
-Nie mam ochoty już na śniadanie. - powiedziała moja dziewczyna i odeszła od stołu. No teraz to dopiero nagrabiłem. Brawo Tomlinson.
-No to zajebiście.. Nie ma to jak obrazić się za nie wiadomo co. - powiedziałem.
-Ty lepiej do niej idź. -powiedziała Abigail, tak, chyba Abigail. Siedziała koło Nialla, więc na pewno to była Abigail.
-Tak chyba masz rację. - powiedziałem. Wstałem i powędrowałem do góry. Wszedłem do naszego pokoju i zobaczyłem leżącą na łóżku i płaczącą Melanie. Bez zastanowienia do niej podszedłem i przytuliłem ją kładąc koło niej.
-Melanie, powiedz mi co zrobiłem źle. - powiedziałem do niej.Ta popatrzała na mnie i wtuliła się bardziej.
-Ty, nic, ale boję się że Eleanor może mi cię zabrać. Była tu i się o ciebie pytała. -powiedziała a we mnie zaczęło normalnie wrzeć. Co ona tu chciała?! Przecież to ona była winna naszemu rozstaniu. To ona doprowadziła do tego, że mnie zdradziła.! Jak ona ma czelność tu jeszcze przychodzić? Nasz związek rozpadł się tylko i wyłącznie przez nią! A po za tym to już jej nie kocham.. Mam przy sobie Melanie, która jest o 10000000000000... razy lepsza, czulsza i bardziej kochana niż ona. Na każdym kroku Melanie pokazuje jak pomagać, a ona.. ? Cały czas była o mnie zazdrosna. Nawet o to, że podpisywałem niekiedy autografy fanką, które nas spotkały. To było żałosne. Co ona jeszcze ode mnie chciała? Tak nagle po dwóch miesiącach przychodzi i się o mnie wypytuje?
-Przepraszam Cię Melanie. To było ostatni raz kiedy ona tutaj się pojawiła. - powiedziałem tuląc ją i całując w głowę.
-Nie Louie. Ja po prostu się boję, że ona mi Cię odbierze i Cię stracę. Rozumiesz? - nadal łkała w moją koszulkę.
-Nikogo nie będziesz tracić. Kocham tylko Ciebie i tak zostanie na wieki wieków. (amen haha) - powiedziałem.
-Proszę nie płacz. - przytuliłem ją nieco mocniej do siebie.
-Dobrze, ale obiecaj mi , że .. - dokończyłem za nią.
-Nigdy Cię nie zostawię. Obiecuję. - powiedziałem a ona podniosła się i lekko się zaśmiała.
-To też, ale w zamian za stracony poranek musisz zabrać mnie na takie duże duże lody z bitą śmietaną i owocami. I i jeszcze .. Na duże zakupy.. i i .. - tak tak ona to by mogła wymieniać wiekami.
-I na wszystko co sobie życzysz, maleńka. - powiedziałem i pocałowałem ją najczulej jak tylko umiałem.
-Kocham Cię. - powiedziała.
-Ja ciebie też. To co zbieramy się na te lody? - zapytałem ze śmiechem w głosie. - Tak ,ale nie zapominaj o tym, że nadal jestem obrażona na Ciebie za to, co powiedziałeś w kuchni. - wstała i wędrowała do garderoby, już po raz kolejny w tym dniu. Przebrała się w To . I była gotowa. Poprawiła sobie jeszcze makijaż, sam nie wiem dlaczego, bo wyglądała perfekcyjnie jak dla mnie. No ale cóż. Zeszliśmy na dół i powiedzieliśmy reszcie , ze wychodzimy na "Spotkanie z galeriami" . Wziąłem swoją kartę kredytową i portfel z kluczykami od auta  i pojechaliśmy w stronę centrum handlowego.
*U Zayna I Ross*
Ross
Wyrywałam się na wszystkie strony , bo Zayn mnie gilgotał. A ja miałam tak duże gilgotki, że śmiałam się jak opętana.
-Zaynn.. haha.. Za.. Za.. Zayn! - śmiałam się i wyrywałam, ale moje zmagania szły na marne.
-No, co.. ? Musisz jakoś poprawić swój stan z grzechami, dlatego wpadłem na pomysł aby tak.. Może.. - zaczął mnie całować, wiedziałam o co chodzi i szczerze? To nie miałam już obaw co do tego. Leżałam pod nim a on skradał najczulsze pocałunki swoimi miękkimi słodkimi wargami... Szybko nam to przeszło jak Zayn poczuł na plecach jakiegoś małego stworka. Ni stąd ni zowąd zjechał po jego plecach prosto na jego głowę. Mięli głowy koło siebie. Tak słodko to wyglądało, że wzięłam i zrobiłam im zdjęcie. Kiedy maluch zszedł z Zayna, co było bardzo trudne bo opierał się przy każdej możliwiej okazji, położyliśmy się a szczeniaczek usiadł mi na brzuchu. Leżeliśmy sobie i wymyślaliśmy mu imię.
-A może "Fajfus" ? - zapytał Zayn, przez co prawie udusiłam się ze śmiechu.
-Nie to zbyt śmieszne. - zaśmiałam się cicho.
-Jest cały biały, no ale .. - gadał do siebie Malik. Oglądnęłam sobie go dookoła. Hm.. Jest chłopczykiem. Mały biały.
-Wiem! Sukces! Lucky! to jest genialne imię! - wyskoczyłam. Maluch zaczął szczekać i skakać po nas. Zaczęliśmy się wspólnie z nim bawić. Po krótkiej zabawie postanowiliśmy z nim wyjść na spacer. Poszłam do garderoby się przebrać. Ubrałam to . Wymalowałam się i zeszliśmy na dół. Weszliśmy do parku i spóściliśmy Luckiego ze smyczy. Biegał z Zaynem jak szalony. Po jakże długim spacerze poszliśmy do kawiarni, gdzie spotkaliśmy Perri, byłą Zayna. Super, normalnie super. Nie miałam ochoty tam dłużej zostawać, więc powiedziałam, że boli mnie brzuch i wspaniałomyślny Zayn wpadł na pomysł, aby Perri wpadła do nas na obiad. Szliśmy spacerkiem ja z tyły z Luckim a Zayn z Pezz z przodu, zachowywali się jakby mnie w ogóle nie było. Weszliśmy do domu, spóściłam Luckiego ze smyczy i poszłam na górę. Byłam ostro zdenerwowana. Z tych nagłych nerwów mi się zasnęło.
____________________________________________
Ta daa<3 Wiem beznadziejny, no ale ważne, że coś jest.  Komentujcie<3  bo :
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA PISARZA <3 
 


środa, 24 lipca 2013

Rozdział 12 ;D

Dziękuję to są moje najlepsze "po urodziny" na świecie ♥" i wysłałam. Brzuch dawał o sobie siwe znaki więc odłożyłam już telefon i położyłam się spać.

 *Oczami Zayna*
Wstałem z bolącą głową. No tak, nie ma to jak niezły kac. Obróciłem głowę w stronę gdzie powinna no właśnie powinna spać Ross. Nie było jej. Spojrzałem na zegar wiszący na ścianie naprzeciw łóżka. 15.35 . Nie dziwię się jej dlaczego już nie spała. Pomimo mocnego bólu głowy udało mi się zejść na dół. Do człopałem się do kuchni. Wszyscy już byli. Siedzieli wokół wysepki i coś pożerali.
-Cześć. - odezwałem się. Podszedłem do Ross, i przytuliłem ją. Nie wiem dlaczego, miałem taką nagłą ochotę na wtulenie się w nią. W jej pięknie pachnące włosy. Spojrzałem do góry w jej niebieskie jak ocean oczy. Są piękne nie ma co.
-Kocham Cię. - odezwałem się. Za plecami usłyszałem ciche śmiechy. Obróciłem głowę do tyłu i spiorunowałem ich wzrokiem. Tak dla zabawy. Tak na prawdę nie wiedziałem o co im chodziło, ale spodziewam się, że o to że powiedziałem "Kocham Cię" pierwszy raz w stronę Ross w ich towarzystwie. 
-No ja Ciebie też. Siadaj do stołu zaraz przyniosę Ci kanapeczki. - uśmiechnęła się. Podeszłą do blatu i wzięła talerz i mi go podała.
-A ty nie jesz? -zapytałem, bo ta stała oparta o blat i patrzała w okno. Spojrzała na mnie.
-Jadłam. Jesteśmy już z chłopakami po obiedzie. Niestety nie zostało dla ciebie .. - przerwała i spojrzała z wielkim uśmiechem na Niall'a. No tak trzymaj wiecznego głodomora w domu. Przesrane. - Więc zrobiłam Ci kanapeczki. - zaśmiała się.
-Dobra, dobra. - odpowiedziałem i wziąłem jedną kanapkę z żółtym serem i pomidorem do ręki i ugryzłem jeden kawałek. - Mamy w domu coś na ból głowy? - zapytałem, bo moja makówka dawała o sobie znać.
- Widzę, że Ty też masz kaca stary. - odezwał się Harry. Spojrzałem na niego. Był mocno nieogarnięty. No ale przecież to Styles. On zawsze jest nie ogarnięty. Haha.
-No tak jakby. - odpowiedziałem i wysiliłem się na mały uśmiech. - A ty jak się czujesz Rosalie? - znów na nią spojrzałem. Patrzyła w okno. Co ona tam widzi? nie odzywała się.
-Ross. - powtórzyłem. Dopiero po jakimś czasie się "odblokowała". Była dzisiaj strasznie nieobecna.
-Tak? - spojrzała badawczo w nasza stronę.
-Pytał jak się czujesz? - powiedział w jej stronę Lou.
-Ah,tak. Dobrze. Okej. Wszystko okej. - powiedziała tak jakoś dziwacznie. - Wiecie, co pójdę się położyć. Troszkę źle się czuję. - powiedziała. Aż chciało mi się z niej śmiać. Najpierw powiedziała, że czuję się dobrze a teraz że źle. No, nic. Odprowadziłem ją wzrokiem do kuchennych drzwi i powróciłem do chłopaków. Siedzieli nie odzywając się do siebie. A im co?
-A wy co? Siedzicie jak trusie i nie odzywacie się? Co jest Ross? Taka jakaś nieobecna jest dzisiaj. Pokłóciliście się czy co? - zadawałem pytania.
-Możesz zadawać pojedyńcze pytania? Będzie nam lepiej na nie odpowiadać. - zaśmiał się Niall.
-Dobra dobra. Co jest Ross? - zapytałem znowu.
-Nie wiem.  Nic nie mówiła. Jak się obudziłem siedziała na blacie i gapiła się w okno. - powiedział Hazza.
-No a  z kolei jak ja wszedłem to robiła kanapki i była jakaś zamyślona. - powiedział Niall.
- No taka była jakaś nieobecna. - dodał Liam. Rozejrzałem się i nigdzie nie ujrzałem Alex.
-Ej, gdzie Alex? - powiedziałem.
-Nie wiem. W pokoju jej nie ma. - powiedział Harry. Skąd on to wiedział. Dobra, nie wnikam. Zaśmiałem się lekko.
- Chłopaki widzieliście Mel? Nigdzie jej nie ma. - powiedział Lou.
-Nie ja jej nie widziełem. - powiedział Niall a Harry z Liam'em skinęli głowami, że oni też nie .
-Dobra, pójdę jej poszukać. - powiedział i poszedł na górę.
-Ja też pójdę zobaczyć co z Ross. - powiedziałem. Skończyłem jeść mój posiłek . Podniosłem swoje cztery literki do góry i włożyłem brudny talerz do zmywarki. Powędrowałem do naszego pokoju. Zanim wszedłem usłyszałem zza drzwi cichy płacz. Płacz Rosalie. Bez zastanowienie wszedłem do środka. Leżała skulona na łóżku. Jak mnie zobaczyła zaczęła wycierać cieknące łzy po polikach w rękaw od jakiejś bluzy. Próbowała się uśmiechać , ale jej to nie wychodziło.  Podszedłem do niej. Usiadłem na brzegu łóżka.
-Ross powiesz mi co się dzieje? - zapytałem z troską. Martwiłem się o nią. Była dla mnie wszystkim co mam. Nie liczyły się żadne pieniądze, których miałem całkiem sporo. Nie liczyły się sportowe samochody stojące w garażu. Liczyła się Ona. Ross. I nikt inny. Kocham ją i nie zamierzam przestać. Chcę mieć z nią wspaniałe dzieciaki, które będą biegały wesołe po naszym wspólnym ogrodzie. Chcę się z nią zestarzeć  i umrzeć z nią wtuloną w moją pierś. 
-Nic się nie dzieje Zayn. - powiedziała jeszcze cicho łkając.
-Jak nic się nie dzieje, jak ja widzę, że płaczesz. Ross nie płacz.- powiedziałem. Przez dłuższy czas się nie odzywała. Jakby nad czymś myślała. Nagle podniosła się do postawy siedzącej i wtuliła się we mnie. Wziąłem ją na kolana i mocniej przyciągnąłem ją do siebie. Nadal płakała.
-Zayn. Kocham Cię. Nie chcę Cię stracić. Błagam nie opuszczaj mnie. - zastanawiałem się o czym ona gada. Ja miałbym ją zostawić?
-Nigdy w życiu Cię nie zostawię. Jesteś całym moim światem. Nie stracisz mnie. Nigdy. -powiedziałem jej wprost do ucha.
-Nigdy. - powtórzyła. Poczułem, że przestała płakać. Uniosłem jej podbródek do góry, tak aby mogła spojrzeć mi w oczy.
-A teraz powiedz mi co się stało. - powiedziałem patrząc wjej niebieskie oczęta.
-Bo.. - zacięła się.
-Bo?
-Tęsknię za rodzicami. - powiedziała. Ujrzałem, że w jej oczach znów zbierają się łzy. Otarłem ręką jej oczy mokre od słonych jak morze łez i pocałowałem ją, tak aby poczuła, że ma jeszcze mnie. Kiedy znów poczułem jej malinowe usta nie mogłem się powstrzymać. To było za silne. To mnie przeważało. Chciałem  żeby była tylko moja. Tylko i wyłącznie moja. Chciałbym poczuć , że  nikt mi jej nie zabierze. A tego obawiam się najbardziej. Przełożyłem ją tak aby leżała na plecach. Objąłem ręką i dalej całowałem. Zacząłem dotykać jej brzucha lekko podsuwając jej bluzę, którą miała na sobie. Chciałem poznać każdy zakamarek jej ciała. Czułem się niesamowicie gładząc jej delikatną jak piórko skórę.  Kiedy dojechałem do miejsca, które mnie nie zapokoiło. Przestałem ją całować i spojrzałem na miejsce, które przed chwilką dotknąłem. Bandaże. No tak, operacja była niedawno. Dopiero teraz przypomniałem sobie o powadze sprawy. Spojrzałem na nią. Zerkała na mnie pytająco.
-Rosalie, wiem, że ta rozmowa nie będzie dla Ciebie może za lekka, ale chciałbym się dowiedzieć, kto Ci to zrobił. -W tym momencie dziewczyna oderwała ode mnie swój wzrok.
-Ross, musisz mi powiedzieć. Jutro mamy sprawić się na komendzie z Melanie. - powiedziałem całkiem poważnie. Spojrzała na mnie. Chwilkę czekałem aż z jej ust wypłynie jakiekolwiek słowo. Ale udało się wreszcie.
-To "Gadga Rose" - powiedziała. Chwilkę myślałem na tym co powiedziała Ross. Doszłem do wniosku, że to te laski, które stały przed budynkiem szpitala, kiedy mnie zaczepiały. No tak. Ta grupka woziła się u nas w szkole. Myślały, że są takie super fajne. Od nas z sqool z chłopaków chyba nikt tak nie myślał. No oprócz tym głąbów co ulegiwały ich spojrzeniom. To puste lale. Tak się wkurzyłem, że nie wytrzymałem i zrzuciłem stojący obok wazon. Roztłukł się na malusieńkie kawałeczki kalecząc moją nogę. No tak, zajebiście. Jeszcze tego mi brakowało.  Poczułem jak w moje plecy wtula się ciepła osóbka. Ross. Obróciłem się i ją obiąłem.
-Nie denerwuj się proszę. - wyszeptała.
-Zaraz to posprzątam. - powiedziałem równo cicho jak ona.
-Najpierw przyniosę plasterek. - powiedziała uśmiechając się do mnie. Ona dobrze wiedziała jak poprawić mi humor. Wychodziła z pokoju , ale niespodziewanie obróciła się i spytała.
-Może być w żyrafki? -  zaśmiałem się.
-A nie ma już tym z małpkami? - teraz to ona wybuchła śmiechem.
-Poszukam. - zaśmiała się i już jej nie było. Posprzątałem stłuczone szkło. Do pokoju weszła Ross. Trzymała w ręku plastry z małpkami. Na widok tych plastrów zaśmiałem się.
-Jednak były. Przyniosłam Ci w małpki. - powiedziała radośnie. Lubiłem jak się uśmiechała. Kochałem to. Opatrzyła mi nogę. i usiadła na moich kolanach. Pocałowała mnie i uśmiechnęła się.
-Może się przejdziemy hm.? - zapytała z entuzjazem. Kiwnąłem głową, że się zgadzam i jeszcze raz skradłem jej pocałunek. Ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. Mieliśmy już wyjść, ale zatrzymał nas Liam.
-Idziecie gdzieś? - spytał.
-Nie widać  ? - spytałem. Ross spojrzała na mnie piorunując mnie wzrokiem. Przestraszyłem się normalnie. (to był sarkazm;D czyli nie prawda) .
-Idziemy na spacer- odpowiedziała.
-Aha. To miłego spaceru życzę. - powiedział i poszedł do salonu. Wyszliśmy. Spacerowaliśmy tak i trafiliśmy do parku.
*Zayn*
Idziemy razem przez park. Trzymamy się za ręce. Oddycham dzięki niej, bo jest dla mnie tlenem. Upajam się jej zapachem bez końca, ponieważ nie znam granic. Jest dla mnie wszystkim,świat by mógł się zawalić.Do końca mych dni, i byłbym wtedy szczęśiwy. Wystarczy spojrzeć w twe oczy i zanurzyć się na dłużej. Widzieć tylko tą jedyną myśleć o niej jak o cudzie. Odrzucić świat złudzeń, życie to nie iluzja. Chociaż czasem sam  nie wiem czy ta  myśl jest słuszna. Gdy patrzyłem na ten uśmiech i ciężko było uwierzyć, że to życie a nie sen a na prawdzie mi zależy. Ciągle czuje jej zapach co unosi się w powietrzu. To co dajesz mi płynie w mojej krwi. Wszystkie szare dni zmieniasz właśnie ty. W moim życiu chwile te zapisane gdzieś nielegalne jest kochać tak jak ja kocham Ciebie. Moment w którym ty patrzysz w oczy mi. W moim sercu tkwi nie przerwany rytm, który jest wrogiem łez i daje szczęście mi . W  śród miliona chwil  kocham właśnie tą. Niezniszczalny most , który biegnie wprost . Ten beztroski los. Wielkich marzeń stos, który dziś daje mi możliwość spełnienia ich . Gdy patrzę w twoje oczy czuję klimat, nie wytrzymuję tępa. Znów strzelam do nieba. Chcę mieć tutaj Ciebie, bo jesteś taka piękna. Tak się  patrzysz na mnie, że chyba to i ty wiesz. Słodki pocałunek nie ma końca, znów zatapiam się w twoich ustach. Dzięki tobie dziś, chce tak ciągle iść. No bo ty, nadajesz życiu cel, do którego dziś, nieustannie chcę dążyć z Tobą.
*Narrator*
Ross czuła się niesamowicie idąc koło Zayna. Czuła, że to właśnie on. On zostanie z nią do końca ich dni. Kiedy chodzili tak razem trzymając się za ręce w tym samym momencie Melanie i Louis snuli plany na przyszłość.
-Lou mówiłam Ci już że nie chcę mieć aż 6 dzieci.! - mówiła już poddenerwowana Melanie.
-Ale dlaczego nie?! No wytłumacz mi! Dlaczego nie 6?! - Louis zdenerwowany chodził w tą i we w tą po pokoju.
-Louis.. Kochanie.. usiądź  pogadajmy.. - mówiła spokojnie Mel. Lou usiadł koło niej. Popatrzył w jej roześmiane oczy i pomyślał *Jakie ja mam szczęście* .
TERAZ WSZYSTKIE DZIECI IDĄ SPAĆ ZOSTAJĄ TYLKO SZALONE DIRECTIONERKI <3 Zaczęli się całować . Pocałunki nie miały końca. Louis delikatnie gładził jej rozgrzane ciało. Rozbierał z niej wszystkie części jej dzisiejszej garderoby. Dziewczynie najwyraźniej się to podobało, bo i Louis pozbywał się swoich ubrań. Ich pocałunki była tak zachłanne, że ich ciała były rozgrzane do granic możliwości. Louis schodził swoimi pocałunkami coraz niżej. Melanie oddychała coraz głębiej. W końcu Louis pozbył się bielizny dziewczyny. Melanie pozbyła się bokserek Lou. Spojrzał na nią ze znakiem zapytania na twarzy. Dziewczyna w odpowiedzi pocałowała go. Ten leciutka w nią wszedł. Dziewczyna bała się swojego pierwszego razu. Nigdy przecież tego nie robiła. Na początku było trudno, ale później poszło jak z płatka. Wykończeni zabawą zasnęli w swoich objęciach.
*Chłopaki*
Oglądaliśmy sobie ciekawy horror w telewizji, ale te krzyki nie dawały nam spokojnie obejrzeć go do końca. - opowiadał Harry.
-Tam musi być ostro. - skomentował Niall. Zaśmiali się. Uznali , że nie ma sensu dalej oglądać filmu, bo i tak z niego nic nie wiedzą. Udali się do pobliskiego klubu. Tam zaczęli tańczyć i bawić się na całego. Pili drinki, śmiali się i wygłupiali. W końcu koło ich stolika pojawiły się "fajne dupki", jak nazwał to Niall z Harrym. Zaczęli z nimi flirtować i zapraszać do tańca. Liam zakolegował się z Daniell, jak się okazało była ona tancerką. Trochę starszą niż on, ale dla niego to nie  miało żadnego problemu. Wpadła mu w oko. Niall natomiast wirował na parkiecie z niejaką Abigail Niall Mores , dziewczyną pracująca w Starsburcks Coffee ( nie wiem czy dobrze to napisała ;D ). Była o rok młodsza niż ona. Ale było widać, że wpadli sobie w oko, tak jak Liam i Dann. Harry popijał drinki z Lousie Masemork. Brunetka chodziła do szkoły i żyła z rodzicami. Była normalną 16-nastolatką z marzeniami. Chłopaki zajęli się swoimi koleżankami i bawili się do białego rana.

*U Zayna i Ross*
-Zayn, proszę wracajmy już do domu. Patrz tylko która godzina. - namawiała chłopaka Ross. Po paru próbach proszenia Zayn w końcu uległ namową i ruszyli do domu. Po drodze urządzili sobie małe wyścigi. Oczywiście wygrała Ross. Wbiegli do domu. Zatrzymali się , rozebrali i powędrowali do swojej sypialni. Po drodze usłyszeli rozmowę Lou i Mel. Nie chcieli im przeszkadzać, więc dalej dążyli do celu, jakim był ich pokój. Po drodze do niego, nie odbyło się bez jakiś łaskotek i śmiechu.Kiedy doszli do pokoju, postanowili oboje wejść pod prysznic.
 TERAZ WSZYSTKIE DZIECI IDĄ SPAĆ ZOSTAJĄ TYLKO SZALONE DIRECTIONERKI <3 Kiedy gorące krople oblewały ich ciała czuli się bardzo dobrze. Oboje wiedzieli, że są dla siebie przeznaczeni. Kochali się. To było widać i czuć. "Zalatywało od nich miętą" Ich pocałunkom nie było końca. Całowali się coraz bardziej zachłannie. Coraz bardziej siebie pożądali. Zayn zmysłowo poznawał jej każde niespotkane dotąd miejsce ciała. Ona leciutko drapała go po plecach, na co chłopak cichutko pomrukiwał. Zaczął składać pocałunki na jej piersiach. Czuła się bardzo dobrze. Oboje wiedzieli czego chcą. Kiedy nadszedł ten czas, kiedy mieli się ze sobą połączyć Zayn spojrzał pytająco na Ross. Ta w odpowiedzi pocałowała go. Chłopak leciutko w nią wszedł. Poruszał się zmysłowo. Ross nigdy dotąd nie doznała takiego uczucia. Mimo, że jeszcze przed chwilką była jeszcze dziewicą nie spodziewała się takiego obrotu akcji. Poruszali się w dół i górę. Górę i dół. Zayn doskonale wiedział, że Ross nigdy tego nie robiła. Starał się być ostrożny. Ale kiedy uznał, że może szybciej poruszał się szybciej. Raz zwalniał tępo raz przyspieszał. I pomyśleć, że to był ich wspólny pierwszy raz. Oboje się tego nie spodziewali. No i jeszcze w kabinie prysznicowej. W końcu doznali tego cudownego momentu. Oboje doszli w tym samym czasie. Na koniec Zayn ją pocałował. Po wspólnym prysznicu położyli się do ich wspólnego łóżka .
-To był zdecydowanie mój najlepszy dzień.- powiedział wprost do jej ucha chłopak.
-Mój też. Kocham Cię Zayn. - powiedziała i złożyła na jego ustach słodki pocałunek.
-Ja Ciebie też Ross, ja Ciebie też. - szepnął jej i zaraz oboje odpłynęli do Krainy Morfeusza.
___________________________________
Ta Daaa! Wiem, Wiem.. Długo czekaliście na ten rozdział, ale specjalnie dla Was napisałam kawałek +18. Nie wiem czy będziecie zadowoleni, bo ja to raczej nie umiem pisać takich rzeczy. i jak podoba Wam się?Za wszelkie błędy bardzo przepraszam, ale nie miała internetu i musiałam pisać rozdział w Wordzie. A wiecie jak to jest..  KOMENTUJCIE bardzo Was proszę! Bo to na prawdę jest duża motywacja! Dziękuję Wam za wszelkie nominację i KOMENTUJCIE! Poprawiłam błąd, który podała nam Ama <3 <33 Patrycja.
Hi! Już po raz kolejny dostałam nominację do Libster Awards .  Na samym początku chcę podziękować blogowi : http://directionerforeverrr.blogspot.com/   za nominację do :  Libster Awards  i The Versatile Blogger Award.  


 Liebster Award 
Zasady :
Każdy kto dostał nominację odpowiada na jedenaście pytań, sam nominuje jedenaście blogów (nie może nominować bloga od którego dostał nominację) i zadaje także jedenaście pytań. Trzeba blogi nominowane przez siebie o tym poinformować . 

Pytania i odpowiedzi :

1.Z kim najchętniej spędzasz czas?
Przyjaciele. <3
2.Twoje największe marzenie to?
Spotkać 1D.
3.Jaki jest twój najbardziej zwariowany pomysł ?
Kiedyś zrobiłam koleżance kawał. Wpadłam na to, aby najpierw oblać ją klejem co mi się udało, a później osypałam ją pierzem z poduszek. <3  Udało się.. Hahah.
4.Dla kogo zrobiłabyś wszystko?
Moja rodzina. Idole.
5.Twoje ulubione danie?
Spaghetti <3
6.Twoja ulubiona piosenka 1D?
I wish ;   Little Things
7.Co zabrałabyś na bezludną wyspę?
Jedzenie, jakiś sprzęt do komunikacji z internetem. <3
8.Jaki jest twój ulubiony kolor?
Zielony
  9.Co najbardziej lubisz robić?
Pisać opowiadania, chociaż nie zawsze łapię wenę <3
10.Twój ulubiony owoc?
Arbuz
11.Czy zrobiłaś kiedyś coś czego teraz bardzo żałujesz?
Nie, chyba nie mam takiej rzeczy.

Pytania ode mnie:
1. Za co lubisz 1D?
2. Ulubiona piosenka 1D?
3. Twoje najskrytsze marzenie?
4. Lubisz śpiewać? ;D
5. Tolerujesz dziewczyny 1D?
6. Czytasz mój blog? Dodaj się do obserwatorów Please<3
7. Znasz jakieś skończone blogi z opowiadaniem o 1D?
8. Lubisz marchewki? <3
9. Ulubiony kolor?
10. Masz jakieś zwierzę?
11 . Na bezludną wyspę, możesz zabrać tylko dwie rzeczy, co bierzesz?

BLOGI, KTÓRE NOMINUJĘ :
1.http://timeofchanges-1d.blogspot.com/
2.http://lovestory-1d.blogspot.com/
3.http://mojeopowiadanieez1d.blogspot.com/
4. http://thedangeroussecret.blogspot.com/
5. http://vashappeninxmalikowa.blogspot.com/
6.http://love-more-not.blogspot.com/
7.http://miilosctojedenwielkibol.blogspot.com/
8.  http://love-happy-need-imaginy-karolina.blogspot.com/
9.http://the-most-important-thing-in-the-world.blogspot.com
10..http://only-want-to-hear-your-heartbeat-1d.blogspot.com/
11. http://skip-the-sky.blogspot.com/


    The Versatile Blogger Award
Zasady :
- podziękować nominującemu blogowi
- pokazać nagrodę na swoim blogu
- ujawnić siedem faktów dotyczących siebie
- nominować dziesięć blogów, które jego/jej zdaniem zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów

Dziękuję : http://directionerforeverrr.blogspot.com/   za nominajcię do The Versatile Blogger Award :)xx
 

Siedem faktów o mnie :
1. Mam niebieskie oczy.
2.  Wolę najgorszą prawdę niż jakieś małe kłamstwo.
3.Kocham grę w kosza.
4. Uwielbiam całe 1D. Nie ma kto lepszy, kto gorszy.
5.Kocham wygłupy<3
6. Przyjaciele, mówią, że jestem ostro rąbnięta. ;D
7.Uważam, że moją wadą jest to, że gadam jak najęta<3 

10 blogów: 
1.http://timeofchanges-1d.blogspot.com/
2.http://lovestory-1d.blogspot.com/
3.http://mojeopowiadanieez1d.blogspot.com/
4. http://thedangeroussecret.blogspot.com/
5. http://vashappeninxmalikowa.blogspot.com/
6.http://love-more-not.blogspot.com/
7.http://miilosctojedenwielkibol.blogspot.com/
8.  http://love-happy-need-imaginy-karolina.blogspot.com/
9.http://the-most-important-thing-in-the-world.blogspot.com
10..http://only-want-to-hear-your-heartbeat-1d.blogspot.com/


___________________________________________
Naprawdę bardzo dziękuję.
Rozdział pojawi się dzisiaj albo jutro. Wiem, dawno nic nie dodawałam, ale jestem na wakacjach i nie mam często internetu ;(  Mam nadzieję, że nie przestaliście czytać?! <3  Kocham Was<3