poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 13

* U Louisa i Melanie*
Louis

Obudziłem się z wielkim bananem na buzi. Na samą myśl o naszym"pierwszym razie" na twarzy pokazywał się wielki uśmiech. Spojrzałem na obok śpiąca Melanie i odgarnąłem kosmyk włosów opadających na twarz Mel. Ta lekko się przesunęła. Uf.. Myślałem, że ją obudziłem. Na szczęście nie. Mógłbym tak patrzeć na nią wieki. Ona i Ja. No i oczywiście nasza 6 dzieci. Nie wiem dlaczego akurat 6, no ale chciałbym mieć 6.  I koniec.! Urodzi mi 6 dzieci,bez względu an to czy chce czy nie!  I nie ma dyskusji w ogóle ze mną! Ja to jednak jestem debilem, nie ma co.. Popatrzyłem na godzinę , 8.46.. Ja nie wiem czemu tak wcześnie się budzę. No co, tak już mam. Nic na to nie poradzę. Tak już mam. Patrzyłem na nią chyba z pół godziny. Słodko wygląda jak śpi. Taki mój mały aniołek. Ale tylko jak śpi,  bo w dzień  zamienia się w "diabełka" . Serio! Mówię Wam! Oo! Budzi się .. Otworzyła najpierw prawe oczko, potem znów je zamknęła.
-Długo już nie śpisz? - zapytała. Skąd ona wie, że nie śpię? Przecież nawet na mnie nie spojrzała..
-Troszeczkę. Kocham Cię, wiesz? - powiedziałem w jej stronę. Skradłem jej pocałunek.
- Byłeś wczoraj... Niesamowity. - obdarowała mnie słodkim uśmiechem. Zaśmiałem się cicho. Znów ją pocałowałem.
-Jesteś głodna? - zapytałem ją, kiedy usłyszałem lekkie burczenie u niej w brzuchu.- dobra głupie pytanie, jasne że tak.  Chodź malutka. Idziemy coś zjeść. - pociągnąłem ją w stronę drzwi.
-Louisss.. - przerwałem, jej nie lubię kiedy mi się sprzeciwia, jeżeli chodzi o jedzenie.
-Nie ma żadnego "ale" idziemy zjeść śniadanie i koniec. - powiedziałem, nawet się do niej nie odwracając.
-Ale Louis. - znowu zaczynała, że nie jest głodna..
-Idziemy na śniadanie. - obróciłem się do niej, no i wtedy dopiero zobaczyłem, że ciągnę za sobą dziewczynę, która jest całkiem goła.
-No właśnie to ci próbowałam powiedzieć. - sztucznie się uśmiechnęła i poszła do garderoby się ubrać.
-Poczekam. - powiedziałem raczej do siebie pod nosem. Ja to jednak jestem  debilem. Mel wyszła z garderoby ubrana w To . Razem zeszliśmy na dół. To znaczy ja z wielkimi trudnościami, bo Melanie szła z przodu a ja z tyłu miałem widok jak zmysłowo kręci swoimi biodrami. Dogoniłem ją i kiedy wchodziliśmy do kuchni objąłem ją w pasie. W pomieszczeniu siedzieli już wszyscy. Zkacowani Harry, Liam i Niall. Zayn gadający Ross czułe słówka, I trzy nieznane mi dotąd dziewczyny, które siedziały pomiędzy "zkacowanych" .
-Czeeeść. - przeciągnąłem, aż Mel się na mnie krzywo popatrzyła. -No co znów? -zapytałem widząc jej wyraz twarzy.
-Hej. Jestem Daniell. - powiedziała nieco wyższa od Mel dziewczyna z lokami na głowię.
-Cześć. Mel jestem. A to.. - spojrzała na mnie. - nikt ważny. Taki tam mieszkaniec tego domu. -dziewczyna zaśmiała się. Udałem obrażonego i usiadłem do stołu. Spoglądałem na dziewczyny siedzące koło Harrego i Nialla. Te dziwnie się do mnie uśmiechały. O co im chodzi? /W końcu to zrobiło się trochę głupie.
-Jestem brudny? - zapytałem po cichu Ross, która siedziała koło mnie.
-Nie.. A co? - zapytała z uśmiechem na twarzy, kolejna no..
-Tamte laski - Mel zmierzyła mnie wzrokiem. Skąd ona wiedziała co mówię, skoro gadam do cholery po cichu. - te dziewczyny cały czas się do mnie uśmiechają. - odpowiedziałem. - A tak w ogóle to ja one się nazywają?
-Ta co siedzi koło Hazzy to Lousie Masemork . Ta co siedzi koło Nailla to Abigail Mores.
-Co tak gadacie? -odezwał się Zayn.
-A nie my.. To tak sobie gadamy.. - powiedziałem trochę zakłopotany.
-O czym? - dociekał .
-A o.. - próbowałem wybrnąć z sytuacji.
-o pogodzie. A ty co podsłuchujesz, co? - zostałem uratowany przez Ross, która ciepło się do mnie uśmiechnęła.
-Nie, no to już nie mogę wiedzieć, o czym moja laska gada z moim przyjacielem? -udał urażonego Zayn. Reszta śniadania jakoś minęła. Po z tym, żę mały szczeniaczek Ross cały czas koło mnie skakał i prosił abym dał mu coś ze śniadania. Mimo zakazów Ross, udawało mi się coś "przemycić
" dla .. No właśnie jak on się wabi?
-Ej, a jak się wabi tak właściwie twój szczeniaczek Ross? - spojrzała na mnie z załopotaniem.
-Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym. Nie chcę pochopnie podejmować decyzji, bo wiesz ten mały szczeniak  może cierpieć do końca życia. - zaśmiała się.
-No tak. "Fajsiuk" był najlepszy. - zaczął się śmiać Zayn.
-Chciałaś psa nazwać "Fajsiuk" ? - zapytał z jakby wyrzutem Harry.
-Nie, ten młot. - wskazała na Zayna. Ten nie czekając zbyt długo wziął ją w ramiona i powędrował do góry. Maluszek pobiegł za nimi. Jeszcze przez jakąś chwilę słychać było sprzeciwy ze strony Ross, ale potem było już cicho. m
-Co dziś robimy? - zapytała Melanie.
-Nie wiem, co księżniczka chciałby robić. - zapytałem. Ta się nie odezwał ani słowem do mnie.
-No ja nie wiem co nabroiłeś Tomlinson, ale wygląda to bardzo źle. - powiedział Liam tuląc do siebie Danielle.
-No właśnie się zastanawiam. Jeszcze wczoraj krzyczała moje imię, a dzisiaj sam nie wiem.. - uśmiechnąłem się w stronę chłopaków. Zrozumiali o co chodzi, bo każdy z nich po cichu się zaśmiał.
-Nie mam ochoty już na śniadanie. - powiedziała moja dziewczyna i odeszła od stołu. No teraz to dopiero nagrabiłem. Brawo Tomlinson.
-No to zajebiście.. Nie ma to jak obrazić się za nie wiadomo co. - powiedziałem.
-Ty lepiej do niej idź. -powiedziała Abigail, tak, chyba Abigail. Siedziała koło Nialla, więc na pewno to była Abigail.
-Tak chyba masz rację. - powiedziałem. Wstałem i powędrowałem do góry. Wszedłem do naszego pokoju i zobaczyłem leżącą na łóżku i płaczącą Melanie. Bez zastanowienia do niej podszedłem i przytuliłem ją kładąc koło niej.
-Melanie, powiedz mi co zrobiłem źle. - powiedziałem do niej.Ta popatrzała na mnie i wtuliła się bardziej.
-Ty, nic, ale boję się że Eleanor może mi cię zabrać. Była tu i się o ciebie pytała. -powiedziała a we mnie zaczęło normalnie wrzeć. Co ona tu chciała?! Przecież to ona była winna naszemu rozstaniu. To ona doprowadziła do tego, że mnie zdradziła.! Jak ona ma czelność tu jeszcze przychodzić? Nasz związek rozpadł się tylko i wyłącznie przez nią! A po za tym to już jej nie kocham.. Mam przy sobie Melanie, która jest o 10000000000000... razy lepsza, czulsza i bardziej kochana niż ona. Na każdym kroku Melanie pokazuje jak pomagać, a ona.. ? Cały czas była o mnie zazdrosna. Nawet o to, że podpisywałem niekiedy autografy fanką, które nas spotkały. To było żałosne. Co ona jeszcze ode mnie chciała? Tak nagle po dwóch miesiącach przychodzi i się o mnie wypytuje?
-Przepraszam Cię Melanie. To było ostatni raz kiedy ona tutaj się pojawiła. - powiedziałem tuląc ją i całując w głowę.
-Nie Louie. Ja po prostu się boję, że ona mi Cię odbierze i Cię stracę. Rozumiesz? - nadal łkała w moją koszulkę.
-Nikogo nie będziesz tracić. Kocham tylko Ciebie i tak zostanie na wieki wieków. (amen haha) - powiedziałem.
-Proszę nie płacz. - przytuliłem ją nieco mocniej do siebie.
-Dobrze, ale obiecaj mi , że .. - dokończyłem za nią.
-Nigdy Cię nie zostawię. Obiecuję. - powiedziałem a ona podniosła się i lekko się zaśmiała.
-To też, ale w zamian za stracony poranek musisz zabrać mnie na takie duże duże lody z bitą śmietaną i owocami. I i jeszcze .. Na duże zakupy.. i i .. - tak tak ona to by mogła wymieniać wiekami.
-I na wszystko co sobie życzysz, maleńka. - powiedziałem i pocałowałem ją najczulej jak tylko umiałem.
-Kocham Cię. - powiedziała.
-Ja ciebie też. To co zbieramy się na te lody? - zapytałem ze śmiechem w głosie. - Tak ,ale nie zapominaj o tym, że nadal jestem obrażona na Ciebie za to, co powiedziałeś w kuchni. - wstała i wędrowała do garderoby, już po raz kolejny w tym dniu. Przebrała się w To . I była gotowa. Poprawiła sobie jeszcze makijaż, sam nie wiem dlaczego, bo wyglądała perfekcyjnie jak dla mnie. No ale cóż. Zeszliśmy na dół i powiedzieliśmy reszcie , ze wychodzimy na "Spotkanie z galeriami" . Wziąłem swoją kartę kredytową i portfel z kluczykami od auta  i pojechaliśmy w stronę centrum handlowego.
*U Zayna I Ross*
Ross
Wyrywałam się na wszystkie strony , bo Zayn mnie gilgotał. A ja miałam tak duże gilgotki, że śmiałam się jak opętana.
-Zaynn.. haha.. Za.. Za.. Zayn! - śmiałam się i wyrywałam, ale moje zmagania szły na marne.
-No, co.. ? Musisz jakoś poprawić swój stan z grzechami, dlatego wpadłem na pomysł aby tak.. Może.. - zaczął mnie całować, wiedziałam o co chodzi i szczerze? To nie miałam już obaw co do tego. Leżałam pod nim a on skradał najczulsze pocałunki swoimi miękkimi słodkimi wargami... Szybko nam to przeszło jak Zayn poczuł na plecach jakiegoś małego stworka. Ni stąd ni zowąd zjechał po jego plecach prosto na jego głowę. Mięli głowy koło siebie. Tak słodko to wyglądało, że wzięłam i zrobiłam im zdjęcie. Kiedy maluch zszedł z Zayna, co było bardzo trudne bo opierał się przy każdej możliwiej okazji, położyliśmy się a szczeniaczek usiadł mi na brzuchu. Leżeliśmy sobie i wymyślaliśmy mu imię.
-A może "Fajfus" ? - zapytał Zayn, przez co prawie udusiłam się ze śmiechu.
-Nie to zbyt śmieszne. - zaśmiałam się cicho.
-Jest cały biały, no ale .. - gadał do siebie Malik. Oglądnęłam sobie go dookoła. Hm.. Jest chłopczykiem. Mały biały.
-Wiem! Sukces! Lucky! to jest genialne imię! - wyskoczyłam. Maluch zaczął szczekać i skakać po nas. Zaczęliśmy się wspólnie z nim bawić. Po krótkiej zabawie postanowiliśmy z nim wyjść na spacer. Poszłam do garderoby się przebrać. Ubrałam to . Wymalowałam się i zeszliśmy na dół. Weszliśmy do parku i spóściliśmy Luckiego ze smyczy. Biegał z Zaynem jak szalony. Po jakże długim spacerze poszliśmy do kawiarni, gdzie spotkaliśmy Perri, byłą Zayna. Super, normalnie super. Nie miałam ochoty tam dłużej zostawać, więc powiedziałam, że boli mnie brzuch i wspaniałomyślny Zayn wpadł na pomysł, aby Perri wpadła do nas na obiad. Szliśmy spacerkiem ja z tyły z Luckim a Zayn z Pezz z przodu, zachowywali się jakby mnie w ogóle nie było. Weszliśmy do domu, spóściłam Luckiego ze smyczy i poszłam na górę. Byłam ostro zdenerwowana. Z tych nagłych nerwów mi się zasnęło.
____________________________________________
Ta daa<3 Wiem beznadziejny, no ale ważne, że coś jest.  Komentujcie<3  bo :
KOMENTARZ = SZACUNEK DLA PISARZA <3 
 


2 komentarze:

  1. Super ;) masz talent ;) czekam na nexta ;* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wierzę.. Uśmiałam się an tym, momencie, gdzie Ross powiedziała do Zayna, czy może mu przynieść plasterki w żyrafki, a on że chce w małpki! Megaa<3 Kocham Cię normalnie<3 Czekam oczywiście na następnego.. ;) Albo w ogóle wydaj całą książkę<3

    OdpowiedzUsuń