sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 20

Oczami Ross:

Poszłam więc szukać Payne'a. Przedzierając się przez tłum zapitych nastolatków i dorosłych, fanek i reporterów, sław i sąsiadów zobaczyłam Liam'a. Podbiegłam do niego. Był trzeźwy. Dość trzeźwy w porównaniu z zgromadzonymi na imprezie. Siedział na ławeczce patrząc na ćpających ludzi.
- Li, musimy pogadać- powiedziałam głośniej aby przekrzyczeć DJ'a i siadając obok Payne'a
Popatrzył mi głęboko w oczy. Uhh. Jak on mnie dobrze znał. Już wiedział o co chodzi. Spuszczając wzrok zaczęłam.
- Dobrze wiesz o czym chcę gadać.. Myślę, że mi pomożesz Daddy
Chłopak nadal nic nie mówił. Wiedziałam, że oczekuje mojej opinii na to wszystko.
- Więc. Z Zayn'em było mi naprawdę wspaniale. W nie których rzeczach jest lepszy od Niall'a w innych Irlandczyk bije go na głowę. Obaj są przystojni, wrażliwi, kochający. Ale Zayn mnie zdradził. To bolało. Był moim światłem, moim księżycem. Był słońcem, wodą, ogniem i pokarmem. To tak jakbym nurkowała bez butli. Mogę przeżyć tylko chwilę. Gdy kończy mi się powietrze powoli umieram. Tą butlą jest wierność. Bez niej związek nie może przetrwać. Boję się, że Zayn chce wrócić do Perrie ale nadal cholernie go kocham. A Niall. Chciałabym dać mu szansę bo widzę, że mu na mnie zależy. To prawda. Nie ma takich mięśni jak Zayn. Nie jest takim badboy'em których uwielbiam. Nie jest „groźny”. Ale mnie kocha. Kocha i udowadnia to na każdym kroku. Jest moim przyjacielem ale i chłopakiem. Gdy Zayn go pobił czułam jak pęka cząstka mnie. Ehh. To za trudne. Jestem tylko dzieckiem usiłującym znaleźć bezpieczne miejsce bo oddaliło się od maminej spódnicy.
- Ross. Naprawdę to trudna sytuacja. Bardzo. Myślę, że powinnaś wyjechać. Na tydzień. Dwa. Zobaczysz któremu z nich bardziej na tobie zależy i za którym będziesz tęsknić bardziej. Tylko im nie możesz powiedzieć.
- Tak... To chyba dobry pomysł. Pojadę do... właściwie nie mam gdzie jechać- wyszeptałam
- Nie masz żadnej rodziny?- zapytał Liam
- Uhh...
- Przepraszam. Jeśli chcesz to zawiozę cię do mojego ulubionego miejsca. Jestem tam dość często więc nie będzie ci mnie brakować- powiedział uśmiechając się
- To najważniejsze- odpowiedziałam z uśmiechem
- Zawiozę cię tam jutro. Dziś... cóż. Troszkę wypiłem- zaczął się tłumaczyć
- Nie ma sprawy Liam. Dziękuje- powiedziałam całując go w policzek
Cóż. Więc zostało mi jakieś dziesięć godzin. Postanowiłam wrócić do domu.

Oczami Zayn'a:

Widziałem ją. Zmierzała do wyjścia. Była nieziemska. Kusząco poruszała pupą idąc i przyciągając tłumy spojrzeń. Ona jest moja! Musi być. Niesamowita. Ideał. Kochająca, miła, wspierająca. Przy niej czułem się... uhh... bezpieczny? Czułem jakieś takie dziwne ciepło w środku. Bez niej... To nie to samo. Mogę mieć wiele dziewczyn. Mam w końcu blisko dziesięć milionów fanek. Ale żadna z nich nie może równać się z Ross. Zayn! Ty debilu. Jak mogłeś ją stracić. Muszę z nią jeszcze raz pogadać. Postanowiłem więc ją śledzić. Nie zauważyła mnie. Chwiejnie szliśmy w stronę willi One Direction. Na szczęście nie zamykała drzwi na klucz. Swoich zapomniałem. Usiadła na kanapie w salonie. To na niej kilka razy pod nieobecność chłopców.. Umm. Nie zapomniane uczucie. Była w tym mistrzynią. Gdy schowała głowę w kolanach usiadłem naprzeciwko niej. Myślała chyba, że jestem wytworem jej wyobraźni.
- Tęskniłem śliczna- powiedziałem uśmiechając się
- Co ty tu...- zaczęła
- Cii...- wyszeptałem- Chcę ci przypomnieć jak było nam wspaniale
Chwyciłem ją za rękę i poszliśmy w stronę mojego pokoju. Gdy weszliśmy do środka usiadła na łóżku a ja wysunąłem spod niego dużą, plastikową skrzynię. Otworzyłem ją. W środku były albumy. Do tej pory zebraliśmy ich dwadzieścia siedem. Każdy po minimum dwieście zdjęć. Zaczęliśmy przypominać sobie dawne chwile. Najpierw w ciszy a następnie komentując fryzury, miny, smaki potraw czy zapachy. Czułem się jak za dawnych czasów. W pewnej chwili już leżeliśmy na łóżku przytuleni przeglądając fotki. Gdy albumy się skończyły była godzina piąta nad ranem. Ross już spała. Posprzątałem albumy i położyłem się koło niej przykrywając nas kołdrą.

Oczami Ross:

Rano obudziłam się nie pamiętając sytuacji z wczoraj/dzisiaj. Poczułam, że ktoś mnie przytula. Podniosłam głowę i zauważyłam śpiącego Malik'a który mnie obejmował. Szybko przypomniały mi się wczorajsze chwile a na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Zaraz, zaraz. Czy ja nie zdradzam przypadkiem Niall'a? Tak. Cholera... Nie mogę tego ciągnąć na dwie strony. Przypomniałam sobie to jak się czułam po zdradzie Zayn'a. A teraz robię to samo! Przecież obiecałam Hazzie go nie skrzywdzić. Kurwa, kurwa, kurwa. Dlaczego życie jest takie skomplikowane. Szybko wstałam z łóżka i zaczęłam się ubierać. Starałam się to robić dość cicho aby nie obudzić Zayn'a.
- Już wstałaś... kochanie?- zapytał zaspanym głosem
Usiadłam koło niego i łapiąc go za rękę zaczęłam mówić.
- Zayn... Naprawdę dobrze wspominam te chwile spędzone z tobą. Byłeś dla mnie wspaniałym facetem. Jednak wiem co to znaczy zdrada. Nie chodzi tu o to, że będę ci wypominać... to. Nie. Po prostu nie chcę, żeby Niall czuł to samo co ja wtedy.
- I dlatego zrezygnujesz ze szczęścia?- zapytał
- Gdybym wybrała ciebie, zespół na pewno by się rozpadł. Czego nie chcę.
- A co jeśli pewien gwiazdor znany jako badboy Malik postanowi zerwać kontrakt?- zapytał całkiem poważnie
- Wiem, że tego nie zrobisz. Jesteś wystarczająco dojrzały.
- Zobaczysz, że One Direction długo nie wytrzyma- wypluł chłodno
- Czyli to moja wina...- powiedziałam opuszczając głowę w dół
- Tak kochanie- rzekł uśmiechając się- I tak zespół się rozpadnie niezależnie od twojej decyzji więc nie rób sobie wyrzutów sumienia kotku. Podążaj swoimi pragnieniami. Marzeniami.
- Muszę pomyśleć- zaczęłam
- Wiem o twojej rozmowie z Liam'em- powiedział uśmiechając się szeroko- Jestem twoim światłem, twoim księżycem. Jestem słońcem, wodą, ogniem i pokarmem... ciekawe
- Ej. To miało zostać między mną a Li- zaczęłam się bronić
Moją twarz oblał rumieniec.
- Tak to prawda. Kocham cię. Jesteś zadowolony?- zapytałam lekko zbulwersowana
- Tak! Nawet bardzo. - rzekł zaczynając mnie całować
Czułam się wolna, szczęśliwa ale miałam wyrzuty wobec Niall'a
- Ja ciebie bardziej- dodał kończąc pocałunek i wychodząc do łazienki wziąć prysznic
----------------------------------------------
Edwards xx

Czeeść kociaki :)
Udało mi się napisać tą część w godzinkę. Zmobilizowałam się aby coś dodać bo marnie z tym. Napisałam dziś do Patrycji, że do 1 września zrobię rozdziały do 25. Myślę, że dam radę. Mam też pytanie do was. Chcę abyście zadecydowali czy:
I.
1. Ross ma być z Niall'em
2. Ross ma być z Zayn'em
3. Ross ma być singielką
II.
1. Ross ma zostać w Londynie
2. Ross ma się wyprowadzić z którymś chłopcem z I
3. Ross ma wyjechać, uciec od 1D
III.
1. Zespół ma się rozpaść (kiedyś się reaktywować)
2. Zespół ma nadal grać
IV.
1. Policja ma zrobić śledztwo o posiadanie narkotyków przez Louis'a i Zayn'a
2. Prasa ma napisać o narkotykach na imprezie ale bez reakcji władz.
Proszę o pomoc. Kocham was <3

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 19

Oczami Niall'a:

Na moją prośbę wypisano mnie ze szpitala. Czułem się lepiej. No dobra. Brzuch bolał mnie nadal ale lekarz powiedział, że do trzech dni przejdzie. Świetnie. W sam raz na imprezę u Louis'a. Wolałem aby Ross nie siedziała całe dnie w szpitalu. Musi odpocząć. Odebrała mnie z Harry'm. Chcieli mnie odwieść do domu ale ubłagałem zakupy. Ross poszła kupić sukienkę a ja garnitur. Następnie wybraliśmy prezent. Czułem się lepiej. Fakt, że Ross jest przy mnie dodawał mi otuchy. Te pięć dni do imprezy minęło błyskawicznie. Rankiem w dniu Sylwestra obudziłem się przed Ross. Tak słodko wyglądała gdy spała. Zrobiłem zdjęcie i dodałem na twitter'a z opisem „My little princes. I love u <3”. Poszedłem do łazienki i wziąłem prysznic. W tym czasie Smith się obudziła.
- Dzień dobry kochanie- powiedziałem całując ją w czoło
- Cześć- przywitała mnie uśmiechem
- Może nie idźmy do Tomlinson'a- zaproponowałem- zrobimy coś ciekawszego...
- Musimy iść- powiedziała twardo Ross
Okazało się, że jest już jedenasta. Postanowiliśmy spotkać na obiedzie. Ross poszła do kosmetyczki i fryzjera a ja zacząłem odpisywać fanką na twitter'ze.
F: Dlaczego @zaynmalik zerwał z Ross?
N: To ona go rzuciła
F: Plany na Sylwestra?
N: Impreza u @Louis_Tomlinson
F: Co sadzisz o Zayn'ie?
N: Jest utalentowany, przystojny. To mój kumpel.
Dałem też kilkadziesiąt follow. Zbliżała się godzina obiadu więc wyszedłem do restauracji. Ross wyglądała niesamowicie. Pocałowałem ją w policzek i zamówiliśmy obiad. Później poszliśmy na spacer. Okazało się, że jest już późno więc poszliśmy się przebrać.

Oczami Ross:

Na prezent dla Louis'a kupiłam z Horan'em rejs statkiem połączony z wycieczką na Costa Brava. Świetnie się bawiłam z Niall'em jednak nadal martwiłam się czy dojdzie do spotkania z Zayn'em czego wolałam uniknąć. Wszyscy oprócz Liam'a i mnie korzystali z zapasów procentów i jonit'ów. Paparazzie robili zdjęcia które jutro na pewno pojawią się w plotkarskich magazynach. Postanowiłam poszukać Harry'ego i pogadać z nim. Przy okazji patrzyłam czy nie widać gdzieś Malik'a. Zobaczyłam go. Wyglądał niesamowicie. Biała koszula idealnie opinała jego mięśnie brzucha, czarne spodnie wydłużały i tak długie nogi. Do tego dobrał marynarkę i lazurowy krawat idealnie pasujący do mojej sukienki. Zauważył mnie i posłał mi jeden z tych swoich genialnych uśmiechów które powalają. Brązowe oczy wpatrywały się w moje. Wyglądał jak anioł. Był naprawdę przystojny. Podszedł do mnie.
- Za co pijemy?- zapytał wręczając mi kieliszek drinka
- Za... przyjaźń- odpowiedziałam
- Twoją i Horan'a czy moją i Hazzy?- zapytał oblizując wargi
- Zayn...- zaczęłam ale nie dane było mi skończyć
- Po prostu cię kocham- powiedział a po policzku zaczęła spływać mu łza
- Nie płacz- zaczęłam go pocieszać
Po chwili przyszedł Harry. Gdy zobaczył jak rozmawiam z Malik'iem zrobił się momentalnie czerwony.
- Co ty tu do cholery robisz?!- zapytał podniesionym głosem
- Świetnie się bawię w towarzystwie mojej kochanej Ross- odparł spokojnie
- Ona nie jest twoja- wypluł Styles
- Harry spokojnie. To ja zaczęłam rozmowę. Jest dobrze, jesteśmy przyjaciółmi- próbowałam złagodzić sytuacje
- Wybaczyłaś mu to wszystko!?
Nie wytrzymałam. W głębi duszy naprawdę coś czułam do Malik'a jednak wiedziałam, że muszę być wierna Horan'owi.
- Przestaniesz wtrącać się w moje życie?- zapytałam
- Nie!- krzyknął Harry
Odpowiedziałam dając mu z liścia w policzek. Nie było to mocne ale powinno go oprzytomnić, że przegina. Złapał się za policzek i spiorunował mnie wzrokiem. Malik tyko się uśmiechnął. Hazza się oddalił. Kątem oka zobaczyłam, że flirtuje z fanką przez ogrodzenie a następnie wpuszcza ją na imprezę.
-Ostro- powiedział łapiąc mnie za rękę
- Zayn...
- Mogę liczyć na to, że dziś mnie pocałujesz?- zapytał słodko
- Śnisz?
- Ale w usta.- powiedział wkładając rękę pod moją sukienkę i ściskając mój pośladek
Sprawiało mi to cholerną przyjemność. Kurwa. Ross ogarnij. Nie myśl o nim. O jego perfekcyjnym ciele, anielskim głosie. Ross! Odsunęłam się od niego.
- Nie wiem co jest gorsze. To jak bardzo za tobą tęsknie czy to, że ty za mną wcale- powiedział smutno- I zapomnieć o wszystkim. Żyć dalej tak jakby to się nigdy nie stało. To straszne, niemożliwe.
Odbiegłam i zaczęłam płakać. Tak, wiem że płaczem niczego nie rozwiąże zdaję sobie z tego sprawę ale czasami po prostu już nie mam siły, niekiedy walczę ze wszystkimi przeciwieństwami losu sama i brak mi sił aby powstrzymać te słone łzy, są czymś w rodzaju ukojenia - oczyszczenia organizmu od wszystkim niepotrzebnych uczuć. Jestem między jakąś pustką a bezsilnością. Przepełnia mnie tysiące uczuć a tak na prawdę nie wiem co czuję. Nie wiem jak to opisać, możliwe że się nie da. A może sobie wmawiam? Ale z drugiej strony nie jestem taka jak może Ci się wydawać. Moje życie nie jest wcale takie nudne, takie puste... hmm. Jest wręcz niekończącą się przygodą, cały czas się coś dzieje - może niekoniecznie dobrego, ale nie narzekam. Staram się wyciągać wnioski z tego co mnie spotyka. Dlaczego nie potrafisz mnie zrozumieć? Dlaczego nawet nie próbujesz? Może wina leży po mojej stronie. Może próbuje obwiniać Ciebie a jest całkiem inaczej? Zmieniliśmy się. Bardzo. Dlaczego? Dlaczego nie może być jak dawniej? Czasami nie jest tak łatwo zamknąć rozdziału i iść dalej. Czasami jest to zbyt trudne. Tyle wokół bliskich ludzi - a czuję się jakby stali mi się totalnie obcy. Nie wiem już komu tak naprawdę mogę zaufać. Czas pokazał mi kto jest kim. Jednak tak łatwo się teraz można przejechać. zaufasz nie właściwej osobie a ona po przekroczeniu progu będzie jechała po tobie jak po bezwartościowej rzeczy, bezużytecznej rzeczy. Nie jestem pewna. Niczego już nie wiem. Pustka. Cholerna pustka. Ponownie. Chce uszczęśliwić wszystkich tylko nie siebie. Chce dla wszystkim jak najlepiej a sama jestem w czarnej dupie. Pragnę aby inni byli szczęśliwi, kochani a sama oszukuję samą siebie i jestem ciągle odtrącana. Czyżbym popełniła błąd? Kolejny raz? Kolejny raz podjęłam nie właściwą decyzję? Siedzę i myślę. Myślę nad tym co zrobiłam. Myślę nad tym co mam napisać tutaj. Czy jest coś jeszcze warte mojej uwagi? Każda minuta przeciągała się w odległą godzinę. Godzina za godziną. Łza za łzą. Krwawiące serce. Serce pełne rozterek. Błędów. Próbuje przestać myślami krążyć wokół twojej osoby. Próbuję. Nie wychodzi mi to. Nie chce wybierać tak trudnych decyzji. Nie chce popełniać błędów. Przecież to totalne pustkowie bez niego. Czas pokaże. Cierpliwości. Straciłam wiarę w siebie. Kolejny wieczór poświęcam na rozmyślenia. Na to aby w końcu wyjść na prostą o tak dobrze powiedziane. Na prostą... Mam tyle w sobie mieszanych uczuć. Przywiązać się do kogoś - niby taka niewinna czynność czyż nie? A kryje w sobie tyle uczuć. Tyle zamieszania. Niepewności. Wiem że bardzo się uzależniłam od Ciebie. Od twojej osoby. Wiem że teraz pewnie będzie ciężko odzwyczaić od tego. Nawet od tych kłótni, od słodkich słówek, od rysów twojej twarzy. Bardzo przyzwyczaiłam się. Lecz jest jeszcze ktoś kto mnie potrzebuje, bardzo potrzebuje. Jednak ja... nie wiem czy ja potrzebuje jego osoby. Nie wiem, nie umiem wyjaśnić tego co czuje. Jesteś z kimś bardzo bardzo długo, a nagle pojawia się inna osoba. Przychodzi - a z jej przyjściem, pomoc i nagle wszystko zaczyna się zmieniać. Zaczyna się zmieniać to jak patrzymy na cholernie ważną osobę - jednak teraz już nie aż tak ważną. Może popełniam błąd. Może jeszcze nie dorosłam do stałych uczuć? Może nie dorosłam do tego aby prawdziwie kochać. Nie potrafię zrozumieć siebie, a co dopiero mojego serca. Dlaczego akurat tak? Przywiązuje się do Ciebie jeszcze bardziej z dnia na dzień. Chce być już pewna swoich uczuć. Chce wiedzieć czego chce. Chce wiedzieć co czuje. Jestem w rozterce uczuć. Ale noc się jeszcze nie skończyła. Impreza trwa. Muszę pogadać z Liam'em. Powiem mu wszystko. Musi mi pomóc.

----------------------------------------
Edwards xx
Są tutaj przemyślenia Ross. Rozterka uczuć. Podoba się?
PS. Komputer nadal zepsuty. Pisane z laptopa siostry. Od dzisiaj na tt informacje o nowych rozdziałach -->  @Senseyka_
Pozdrawiam.


czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 18

Oczami Liam'a:

Biedni Niall. Najpierw zakochuje się w dziewczynie która ma chłopaka a teraz kiedy wkońcu ją zdobył oberwał od Malik'a. Dojechaliśmy na miejsce. Ross płakała wtulona w Harry'ego. Wszyscy siedzieliśmy w poczekalni płacząc. Wtedy zadzwonił mój telefon.
- Menager- powiedziałem i ustawiłem na głośnomówiący.
- Gdzie wy do cholery jesteście?!
- Yyy... Niall jest w szpitalu.
- Jak to?- zapytał po czym streściłem całą sytuację
- Więc... ty, Styles i Tomlinson z tą swoją Mel za godzinę przed studiem. Jedziemy na galę- powiedział chłodno i się rozłączył

Oczami Ross:



Udało mi się ich przekonać aby poszli. Ja musiałam zostać. Czas mijał. Po kilku przepłakanych godzinach blondyna przewieźli do sali. Miała oszkloną ścianę przez co ja widziałam Niall'a a on mnie. Widział by gdyby nie by w śpiączce. Nie. Już go wybudzili. Teraz spał. Za zgodą lekarza weszłam do sali. Złapałam go za rękę i usiadłam na krześle. Był podpięty do masy urządzeń wydających piskliwe dźwięki. Zaczęłam opowiadać mu o gali i o tym co czuje. Wspominałam i modliłam się o jego zdrowie. Mówiłam o mieszanych uczuciach co do Zayn'a. Drgnął. Powoli otworzył oczy.
- Niall- wyszeptałam cicho jego imię
- Przepraszam- wyszeptał łapiąc moją rękę mocniej
- Nie masz za co...
- Nie obroniłem cię- powiedział spuszczając głowę- Kocham cię... nie... chcę jednak... żebyś się nade mną litowała
- Kocham cię jak nikogo innego- powiedziałam kierując się w stronę drzwi- śpij i wypoczywaj
Wyszłam i stanęłam przy szybie kreśląc a niej serduszka. Zasnął. Mój aniołek. Gdy rozmyślałam nad przyszłością ktoś złapał mnie w tali. Ten zapach, dłonie. Malik.
- Czego chcesz?- zapytałam wyrywając się
- Pogadać
- Nie ma o czym...- zaczęłam ale przywarł do mnie ciałem
Nie potrafiłam się wyrwać mimo prób. Zayn zrobił mi dwie malinki.
- Jesteś moja. Tylko moja- wypluł
Pocałował mnie w policzek i poszedł. Obróciłam się w stronę Horan'a. Wszystko widział. Cholera. Ze łzami w oczach chciałam wejść ale przecząco pokiwał głową. Zauważyłam na szafce obok niego telefon. Postanowiłam do niego napisać.
Ross: To nie tak... xx
Niall: Wieem Xx
Ross: Więc dlaczego nie mogę wejść? xx
Niall: Nie chcę patrzeć jak płaczesz... to boli Xx
Ross: Przepraszam... xx
Niall: Kocham cię Xx
Ross: Ja ciebie też xx
I znów zasnął. Ta operacja totalnie go wykończyła. Wiedziałam, że Malik jeszcze nie skończył. On nie podda się tak łatwo.

Oczami Zayn'a:

Musiałem ją pocałować. Ten idiota spał, nie było żadnych przeszkód. Mmm. Tak tęskniłem za smakiem jej ust, za jej zapachem. Teraz jestem na gali. Gdyby nie ona wziąłbym ją, choćby siłą do siebie. Hmm. A może ją porwać? Ale zaczekam trochę z tym planem. Za sześć dni impreza u Louis'a. Dopilnuje aby moja dziewczyna świetnie się bawiła. Ze mną. Harry patrzy na mnie tym swoim wściekłym spojrzeniem. Gdyby nie tłumy paparazie na pewno zaatakowałby mnie. Podszedłem do niego.
- Ta twoja siostrzyczka... mmm jest świetna w łóżku-wyszeptałem oblizując wargi
Jego twarz momentalnie zrobiła się czerwona. Musiałem kontynuować. Musiałem go rozwścieczyć. Dlaczego? Sam nie wiem.
- Zapytaj ją czy jej pierwszy raz był dobry. Jestem ciekaw jak mi poszło- powiedziałem uśmiechając się
- Jeszcze słowo...- zaczął Harry
- Śmiało- powiedziałem rytmicznie poruszając biodrami do przodu i do tyłu
Już miał mnie zaatakować ale przyszedł Liam i wyciągnął mnie na zewnątrz.
- Co ty odpierdalasz?- zapytał
- Spokojnie Daddy, prezentuje Styles'owi jak się bawiłem z Ross
- Ona teraz jest z Horan'em- powiedział
- Ale ja ją kocham!- wykrzyczałem po czym dodałem cicho- Nie rozumiesz?
- Powinieneś z nią porozmawiać.
- Ale ona nie chce mnie widzieć po... tej akcji z Niall'em- odparłem spokojnie
- Gościu. Przez ciebie miał kilkogodzinną operację!- podniósł głos
- Wiem, wiem... przegiąłem
- Daj jej teraz spokój. Na imprezie Louis'a namówię ją, żeby z tobą pogadała. Okej?- zaproponował
- Dzięki Payne! Jesteś moim kuplem.
- Nie ma sprawy- uśmiechnął się- Ty naprawdę mówiłeś o... TYM Hazzie?
- Powinien wiedzieć- uśmiechnąłem się szeroko.
Liam uderzył mnie lekko w ramię a ja obmyślałem plan rozmowy z Smith.
- Tylko sobie nie myśl, że jetem po twojej stronie- powiedział- nie podoba mi się to jak pobiłeś Niall'a
- Oj weź stary. I tak wiem, że mnie uwielbiasz- powiedziałem uśmiechając się

-------------------------------------
Edwards xx
Więc tak. Po pierwsze wiem, że rozdział krótki ale pisałam go NA TELEFONIE. Miałam dodawać najwcześniej 18 ale prosiliście mnie na twitter'ze (@Senseyka_) abym dodała wcześniej. Po drugie komputer nadal zepsuty więc nie wiem kiedy zrobię następny rozdział. Jeśli pójdzie bardzo dobrze w co wierzę to jutro/pojutrze nowa część bo dzisiaj chcę zaryć trochę nocy z tego powodu. Idę do siostry pilnować dzieci w nocy więc trochę czasu będzie. 

środa, 7 sierpnia 2013

UWAGA!

UWAGA!

Padł mi komputer. Nie dodam rozdziału w czwartek. Najwcześniej 18.08.
Przepraszam.
-----------------
Edwards xx

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 17

Oczami Ross:

Nie wierzyłam w to co słyszę. Niall. Ten Blondyn z Irlandii. Ten wiecznie głodny, niebieskooki przystojniak. Zawsze uśmiechnięty. Zakochał się. We mnie. W Ross Smith. W Ross która kochała innego. Kochała? Sama nie wiedziałam co czuje do Zayn'a. Lubiłam go, bardzo. Uwielbiałam jego oczy, włosy, zapach, usta. Ale Malik mnie zdradził. Na moich oczach całował się z Perrie, poszedł z nią do łóżka, był dla mnie arogancki. A później jakby nic się nie stało tylko przeprosił. A Niall? Był bardzo oddany, przyjacielski, kochający, troskliwy. Martwił się o mnie, spędzał ze mną czas. Tak właściwie to z nim miałam najlepszy kontakt z chłopców. Bez kłótni, spięć. Pojechałam z Harry'm do domu. Tak jak uprzedzał nie było Malik'a. Okazało się, że Louis i Mel przeprowadzili się na drugi koniec Londynu, chcieli zamieszkać sami. Wzięłam Niall'a za rękę i szepcąc „musimy pogadać” skierowaliśmy się w stronę pokoju blondyna. Usiedliśmy na łóżku.
- Harry mi powiedział- zaczęłam zdenerwowana
Horan tylko ukrył głowę kładąc ją na kolanach. Klękłam przed nim i uniosłam jego głowę do góry. Płakał. Otarłam jego łzy i pocałowałam go w usta. Nie wiem dlaczego. W brzuchu czułam motylki. Zrobiłam się czerwona. Odwzajemnił pocałunek.

Oczami Niall'a:

Gdy zaczęła mnie całować nie wiedziałem co robić. Po chwili jednak zorientowałem się co się dzieje i odwzajemniłem pocałunek. Dziewczyna wstała i przesyłając mi buziaka wyszła. Czułem się naprawdę wspaniale. Cały w skowronkach zbiegłem na dół. Siedziała wtulona w Hazzę, oglądali telewizję. Przysiadłem się do nich od strony Ross i delikatnie dotknąłem jej dłoni. Smith popatrzyła na mnie dużymi oczami, uśmiechnęła się i złapała mnie za rękę. Przesiedzieliśmy tak do końca filmu czyli godzinę. Bez słowa. Trzymając się za ręce i wymieniając spojrzeniami orz uśmiechami. To był najwspanialszy dzień w moim życiu.

Oczami Harry'ego:

Kątem oka zauważyłem jak Niall i Ross trzymają się za ręce. Muszę porozmawiać z nimi obojga. Gdy film się skończył wziąłem Ross na małe przesłuchanie.
- Jesteście razem?- wypaliłem
- Nie...
- Czujesz coś do niego?
- Bardzo go lubię, bardzo, bardzo.
- Nie skrzywdź go tak jak ty zostałaś skrzywdzona. Obiecaj.
- Obiecuje.
Teraz pozostała mi rozmowa z Horan'em. To musi być załatwione. Nie pozwolę skrzywdzić kolejny raz Ross. Niall siedział na tarasie. Uśmiechał się, był bardzo zadowolony. Był zamyślony więc poklepałem go po ramieniu.
- Musimy pogadać...
- Ona jest niesamowita. Cały czas o niej myślę- rozmarzył się
- Widzę, że ją kochasz. Nie skrzywdzisz jej. Jasne?
- Stary ona jest idealna. Jej brązowe, duże oczy. Jej proste kasztanowe włosy. Jej zgrabne ciało. Jej ujmujący, słodki głos. Jej charakter, chęć pomocy, radość z życia i oddanie. On jest aniołem. Anioła nie skrzywdzę.
- Wierzę w to. Jeśli ją skrzywdzisz...- zacząłem
- Wtedy mnie zabij.- odparł spokojnie
Po tych słowach byłem pewien, że jest zakochany. Po naszej rozmowie przyjechał Louis z Mel. Tomlinson powiedział, że robimy zebranie „rodzinne”. Wszyscy usiedliśmy w salonie.

Oczami Louis'a:
- Jak wiecie zbliżają się moje urodziny- powiedział uśmiechając się- Zrobię je w sylwestra. To będzie olbrzymia impreza z paparazie, gwiazdami, alkoholem, papierosami i narkotykami
Wszyscy byli tym zdziwieni. Impreza miała odbyć się za tydzień.
- Do tego za miesiąc jest wesele. Moje i Mel.

Oczami Harry'ego:

Taka impreza. To nie w stylu Tomlinson'a. Ale jest już dorosły a ja chętnie się zabawię.

Oczami Zayn'a:

Nie mogłem wytrzymać. Musiałem przyjść do Ross. Naprawdę ją kochałem. Ten Sylwester będzie niezwykły. Spędzimy miły wieczór u Louis'a. Alkohol rozładuje atmosferę. Będzie dobrze. Wszyscy siedzieli w salonie. Ross koło Niall'a i Harry'ego. Horan objął Smith i pocałował ją w policzek. Nie zareagowała. Biegnąc w jego stronę krzyknąłem:
- Odpierdol się od mojej laski!
Momentalnie wstał Harry.
- Nie dam ci jej skrzywdzić ponownie!- wypluł
Niall wziął moją Ross za rękę i skierowali się w stronę schodów. Harry dał mi w twarz ale nie zwracałem na to uwagi. Minąłem go i pobiegłem w stronę schodów.
- Puść ją!- krzyknąłem
Zero reakcji. Momentalnie moja pięść znalazła się przy twarzy Irlandczyka. Jednak zablokował cios. Nie pamiętałem by potrafił się bronić. Jednak udało mi się przewrócić Horan'a. Złapałem Ross za rękę.
- Chodź ze mną. Kocham cię, będzie jak dawniej- zacząłem
- Znowu ją zdradzisz, jak kiedyś?- warknął Horan
- Stul pysk!- krzyknąłem mocno uderzając go w brzuch

Oczami Ross:

Niall upadł na podłogę i zaczął cicho jęczeć i kulić się. Podbiegłam do Zayn'a. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Chyba myślał, że mu wybaczyłam. Chciał mnie pocałować. Dzieliły nas centymetry. Złapał mnie mocno i zaczął całować na oczach Niall'a. Po policzkach blondyna zaczęły spływać łzy. Gdy Harry oprzytomniał oderwał go ode mnie. W tym czasie Liam i Louis pobiegli do leżącego na podłodze Niall'a.
- Nienawidzę cię!- krzyknęłam do Malik'a dając mu z liścia w policzek.
Harry wyprowadził go na zewnątrz a ja podbiegłam do Niall'a.
- Dzwońcie po pogotowie!- krzyknął Liam a Mel wybrała numer i wykonała telefon
- Będą za piętnaście minut- powiedziała cicho
Niall złapał mnie za rękę. Widziałam ile trudu go to kosztowało.
- Wiesz... tak naprawdę to bardziej bolało mnie to jak on cię całował niż ten cały brzuch- powiedział na jednym oddechu- Wstałbym... i przy...waliłbym mu w twarz.... ale... nie dam...
- Ciii. Nic nie mów.- powiedziałam cicho całując go w czoło.
Zemdlał. Po chwili przyjechało pogotowie.
- Czeka go bardzo ciężka operacja- powiedział lekarz
Postanowiłam jechać z Harry'm w karetce a Liam, Louis i Mel samochodem Daddy'ego.

Oczami Melani:

Widziałam w jej oczach rozpacz. Naprawdę go kochała. Teraz będzie mnie potrzebować. Wydaje mi się, że już nie jest moją przyjaciółką. Odkąd Alex się wyprowadziła do cioci do Irlandii spędzamy ze sobą mało czasu. Nasza przyjaźń nie przetrwała ale nadal jest moją koleżanką której pomogę.
______________________________________
Edwards xx

Rozdział dedykowany dla Ama Horan. Podoba się? Komentujcie. Następny rozdział będzie prawdopodobnie w czwartek.  

sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 16

Rozdział 16

Oczami Ross:

Nie wiedziałam co zrobić. Z jednej strony byłam bardzo szczęśliwa, czułam się wspaniale. Gdy przyszedł SMS od Zayn'a zrobiło mi się gorąco a na moich policzkach pojawiły się rumieńce. „Dziękuje...”. Postanowiłam zadzwonić do Harry'ego. Musiałam z kimś porozmawiać. Powstrzymałam się jednak przed naciśnięciem zielonej słuchawki. Wybrałam numer Niall'a. Nie chciałam przeszkadzać przyjaciółce. Miała być na randce z Louis'em. Ostatnio nasze relacje się troszkę pogorszyły. Spędzamy mniej czasu razem. Blondyn odebrał już po pierwszym sygnale.
- Cześć Ross- przywitał się radośnie
- Witaj Niall. Może wpadłbyś do mnie?- zapytałam
- No pewnie! Kupię jakieś przekąski, wypożyczę horror i zostanę na noc. Dobrze?
- Jasne
- Będę za godzinę, w porządku?- zapytał
- Dobrze. Do zobaczenia- odparłam
- Do zobaczenia kochanie- rzekł szepcąc ostatnie słowo
Podeszłam do swojego pokoju i otworzyłam szafę. Zdecydowałam się na luźny T-Shirt z napisem „free hugs” sięgający połowy ud i zakolanówki. Włosy związałam w luźnego koczka. Do salonu zaniosłam poduszki i koce. Gdy byłam gotowa przyszedł sms „Nie podałaś mi adresu. Niall ”. Szybko odpisałam podając go. Chwilkę później ktoś zadzwonił do drzwi. Pobiegłam i otworzyłam. Niall przywitał mnie buziakiem w policzek i przytulił mnie.
- Co słychać?- zapytał
- Zayn...- powiedziałam cicho
- Choć, zrobimy naszą ulubioną kawę i wszystko mi opowiesz.- powiedział łapiąc ją za rękę i idąc w kierunku kuchni.
Gdy napój był gotowy zaczęłam opowiadać o tym co się wydarzyło.
- Wybaczyłaś mu?- zapytał cicho patrząc na mnie dużymi oczami z których zaczęły wypływać łzy
- Jeszcze nie... poprosiłam o czas- powiedziałam lecz gdy zauważyłam łzy dodałam- Ejj, nie płacz. Proszę...
- Myślę, że będzie lepiej jeśli pójdę...-zaczął Niall
- Dlaczego?- zapytałam smutno
- Nie rozumiesz? Czy ty tego nie widzisz?
- Ale o co ci chodzi?- zapytałam
Naprawdę nie miałam pojęcia o czym mówi. Może chodziło mu o to, że cały czas mówiłam o swoich problemach i o Zayn'ie?

Oczami Niall'a:

Wyjąkałem tylko przepraszam i wybiegłem z domu. Wsiadłem do samochodu i zacząłem płakać. Łzy spływały strumieniami po mojej twarzy. Dlaczego ona tego nie rozumie? Przecież wie, że ten mój cały związek to ustawka. Widzi jak na nią patrzę i chyba domyśla się, że coś do niej czuje. Może jest tak zaślepiona miłością do Malik'a? Chcę żeby była szczęśliwa...

Oczami Harry'ego:

Niall wrócił do domu w złym humorze. Nie odezwał się ani słowem i poszedł do swojego pokoju. Wiedziałem, że muszę z nim pogadać. Podszedłem do drzwi i zapukałem. Gdy usłyszałem żebym wszedł szybko usiadłem na łóżku w pokoju Irlandczyka.
- Co jest?- zapytałem
- Ja... za...- zaczął się jąkać
- Śmiało stary
- Ja zakochałem się w twojej siostrze- powiedział cicho
Zamurowało mnie ale wiedziałem, że Niall nie zrobiłby Ross krzywdy. Poklepałem go po ramieniu i z uśmiechem na twarzy powiedziałem:
- To świetnie. Więc dlaczego wróciłeś?
- Nie powinienem ci chyba mówić...- przerwał
Popatrzyłem na niego oczami smutnego kociaka co go złamało.
- On u niej był. Całowali się. Kochają się. On chce do niej wrócić a ona go przyjąć- powiedział wolno, po policzku zaczęła mu spływać łza
Momentalnie zrobiłem się czerwony. Wyszedłem na korytarz po czym złapałem pierwszy lepszy wazon i mocno rzuciłem go o ziemię. Tak... lubiłem niszczyć wazony. Przyległem plecami do ściany i zjechałem w dół. Dlaczego? Dlaczego ona tak bardzo lubi komplikować sobie życie.
- Jadę do niej- oznajmiłem zbiegając po schodach

Ross:

Usłyszałam pukanie do drzwi. Podbiegłam je otworzyć i zobaczyłam brata.
-Czeeść- przywitałam go
- Musimy pogadać- powiedział szorstko
Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie
- Dlaczego?- zapytał
Nie odpowiedziałam
- Dlaczego?!- podniósł głos
- Kocham go...- mruknęłam cicho
- Nie zgadzam się.- oznajmił jasno
- Słucham?!
- Zaadoptowałem cię więc tak jakby jesteś moją córką. Nie masz jeszcze osiemnastu lat.- powiedział zdecydowanie lecz po chwili dodał zmartwiony- obiecałam, że nie dam cię skrzywdzić.
Zamilkłam. To był powód i to dość mocny.
- Wprowadź się z powrotem do nas. Zayn się wyprowadził. Chcę cię mieć na oku. Dobrze?- zapytał
Przytaknęłam głową.
- Wiesz... musimy porozmawiać o czymś jeszcze- zaczął
- Hę?- mruknęłam zdziwiona
- Chodzi o Niall'a
- Był tutaj dzisiaj, miał zostać na noc... ale pojechał. Chyba na mnie się obraził. Szkoda bo bardzo go lubię- zaczęłam się tłumaczyć jak na przesłuchaniu
- Wcale cię nie przepytuje mała- powiedział uśmiechając się- To dlatego, ponieważ się zakochał.
- To wspaniale. Może Modest pozwolą mu zerwać z ustawioną dziewczyną i będzie szczęśliwy
- Tylko, że zakochał się w dziewczynie zakochanej w kim innym- Harry posmutniał
- Powinien wyznać jej prawdę, albo przez kogoś- zaproponowałam
- To ja mam jej to wyznać... Siostrzyczko, Niall zakochał się w tobie.
_____________________________________________________________
Edwards xx

Więc postanowiłam próbować dla was pisać. Wiem, że to będzie trudne ale wierzę w to, że sobie poradzę. Ten rozdział troszkę krótszy (przynajmniej jak dla mnie) z powodu braku czasu i chęci wstawienia czegoś w trybie now.
Co sądzicie o tej części? Macie jakieś pytania do bohaterów? Proszę o uwagi, krytykę i podziw. Czekam na pozytywne i negatywne komentarze które zmobilizują mnie do napisania siedemnastki. Pozdrawiam was <3
Następny rozdział dedykowany osobie która pierwsza da komentarz.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 15

OD RAZU MÓWIĘ, ŻE ROZDZIAŁ ZAWIERA WULGARYZMY, NIE MA NA CELU NIKOGO URAZIĆ!!!

Modlić o miłość i o przyjaźń. Nie wiedziałam czy Bóg mnie wysłucha.
*Zayn*
Siedziałem na tej cholernej ławce i myślałem. Jak mogłem być takim idiotą? Zadawałem sobie to pytanie chyba tysięczny raz. Sam nie wierzę w to co się stało. Za dużo wypiłem i Pezz to wykorzystała. Kocham Ross jak oszalały. Wariuję na jej punkcie! Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jak mogłem dopuścić do takiego stan swojej osoby? Jak mogłem się tak upić i dopuścić do tego, że Perrie to wykorzystała i zaciągnęła mnie do łóżka! Teraz kiedy nagrała nas podczas.. No właśnie, nie bójmy się tego powiedzieć, podczas seksu, który teraz mnie brzydzi, jestem skończony. Straciłem kobietę, którą kocham i modlę się o to aby ona czuła do mnie choć minimalną część tego co ja do niej. Nie mam teraz gdzie wracać.. Dopóki oni nie zasną.. Sam nie wiem... Brzydzę się sobą.. Perrie całkowicie dla mnie nic nie znaczy. Nie wiem dlaczego ona to zrobiła, przecież obiecaliśmy sobie przyjaźń. Może z zazdrości, że ja sobie ułożyłem życie.. a ona nie? No właśnie ułożyłem, a potem je zniszczyłem. Kurwa! Przeklinałem siebie w myślach. Jakim ja jestem skończonym, dupkiem! Siedziałem jeszcze długo, myślałem nad tym, jak mogę poprawić swoją sytuację w domu, bo oni na pewno mnie nienawidzą, a zwłaszcza Harry. No cóż, nie ma się co dziwić skoro to jego siostra.  Odzyskał ją i bardzo się o nią troszczy. Ściemniało się , więc postanowiłem wrócić do domu.. Skoro tak mogę go jeszcze nazwać. Z tylnej kieszeni wyciągnąłem telefon i spojrzałem na wyświetlacz. 3 połączenia nieodebrane. Dwa od "Liam" i jedno.. Od "Niall". Nie miałem najmniejszego zamiaru do nich oddzwaniać. Bo niby po co? Żeby dodali jeszcze od siebie jakim jestem skurwysynem? Po co? Wiem to. Nawaliłem na całego. Coraz szybciej zbliżałem się do naszej willi. I coraz bardziej miałem większego stracha , przed wejściem do niej. Tak, tak. Badboy Zayn boi się. Bo zranił najcudowniejszą dziewczynę jaką znał. Zdałem sobie sprawę, że nie mogę spać w naszym , no właśnie "naszym"... W naszym pokoju, bo przecież tam jest Ross. Skorzystam z gościnnego. Po cichu otworzyłem drzwi do mieszkania i wszedłem po cichu kierując się na górę. Jednak nie było mi to dane. Zatrzymał mnie nie kto inny jak Liam.
 -Gdzieś Ty był?! - podniósł głos. Można było na kilometr wyczuć w nim nutkę zażenowania i poddenerwowania.
-Musiałem sobie przemyśleć parę spraw. - powiedziałem niewzruszony. Liam popatrzył na mnie wrogo, ale po chwili położył mi na ramieniu rękę .
-Nagrabiłeś sobie Zayn. oj nagrabiłeś. Nie będę prawił ci teraz morałów,b o chyba sam wiesz jakie będą tego skutki. Harry siedzi z Ross. Ta nie może przestać płakać. Od czasu kłótni nic nie jadła. Minęło ponad 5 godzin. Nawet siłą. Chce się wyprowadzić. Nie wiem nic więcej, bo Hazza stamtąd nie wychodzi. - powiedział niby przyjaźnie. Wygiąłem swoje usta w prawie niewidzialny uśmiech i powędrowałem do gościnnego.
*Ross*
Niesamowita miłość ze wspaniałym chłopakiem. Wydawałby się, że to ten. Ten na całe życie. Te codzienne wspólne śniadania, obiady, kolacje. Te wspólnie spędzone noce. Te poranki przy nim. Te wspaniałe pocałunki. Ten dotyk, który wzbudzał na twoim ciele gęsią skórkę. Ten oddech. Ten zapach. To wszystko było niesamowite. Za piękne by było prawdziwe. Musiało się spieprzyć. Ten jeden moment, a skreślił to z twojego życia na zawsze. Już nigdy to wszystko nie wróci. Za bardzo bolało. Za dużo cierpienia. Za wiele wylanych łez. Po prostu koniec. A dlaczego ? Już wiesz jak smakuje zdrada. Zdrada przez mężczyznę twojego życia. Jeszcze niedawno mówiłaś ; "Kocha mnie, nie zdradzi mnie nigdy" , a teraz przeklinasz go w myślach. Jedyne co mi przychodziło na myśl to wyprowadzka. Powiedziałam już o tym Harry'emu. Nie spodobało mu się to. Ale chyba zrozumiał, że za dużo wspomnień wiąże się z tym miejscem. Z tym pokojem. Za dużo. Ale może tak będzie lepiej? Może nie byliśmy sobie przeznaczeni? Może to zwykłe zauroczenie z jego strony? Może, ale z mojej jednak nie. Kocham go. Nie wiem jak mam mu to wybaczyć. I chyba nie dam rady. Wymiękam. To jest za trudne dla mnie.
-Czy moje życie nie może być poukładane tak normalnie? Zawsze jak już się ułoży musi się wszystko burzyć? Najpierw rodzice, teraz Zayn.- wypłakiwałam się w koszulkę Harry'ego, która i tak była już cała mokra od moich łez.
-Nie płacz on nie jest wart twoich łez. Nie płacz. - uspakajał mnie, ale to nic nie dawało.
 -Ha...Harry. Proszę.. - mówiłam przez płacz.
-Co tylko sobie zażyczysz. - powiedział, tuląc mnie.
 -Obiecaj, że nigdy już mnie nie dasz skrzywdzić, obiecaj.. - płakałam.
 -Obiecuję, nigdy. Przenigdy. Chodź tu ty moja maleńka siostrzyczko. - usiadłam mu na kolanach i mocniej się w niego wtuliłam. Po chwili poczułam, że staję się senna. Wtulona w tors Harry'ego usnęłam. Usnęłam ze zmęczenia.
 *Harry*
Kiedy dziewczyna się do mnie mocniej przytuliła , chwilę potem poczułem, że odpływa. Zasnęła. Położyłem ją na łóżku i przykryłem kocem. Pocałowałem ją jeszcze w główkę i powoli opuszczałem jej pokój.
 -Zayn.. Zayn.. Kocham Cię. - obróciłem się w jej stronę. Mamrotała przez sen. Kocham ją jak siostrę nie pozwolę na to by ten dupek ją jeszcze raz skrzywdził. Nie pozwolę. Dziewczyna spała. Wyszedłem z pokoju, kierując się w stronę salonu. Siedzieli tam wszyscy, Niall i Abigail, którzy mimowolnie zostali parą, tak samo jak Liam i Dann, którzy do siebie pasują w każdym tego słowa znaczeniu. Alex siedziała z kolanami objętymi przez jej ręce na fotelu, Louis przytulał Melanie, która chyba popłakiwała. Louisie nie było. Daliśmy sobie do zrozumienia, że to był jednorazowy wyskok na imprezę. Trudno. Wszyscy patrzyli na mnie wyczekująco, aż coś powiem. Jednak moje usta odmawiały posłuszeństwa .
-Harry, powiedz co z nią. Jak się czuję? - zapytała lekko łzawiąc Melanie. Spojrzałem na nią i zsunąłem się po ścianie dając upór emocją. Płakałem jak dziecko. Jak on mógł skrzywdzić moją siostrę?! Moja Rosalie?! Moją małą biedną Ross?! Jak on śmiał?! Po chwili poczułem, jak ktoś próbuję mnie przytulić. Poczułem jak małe zgrabne rączki mnie do siebie przyciągają. Spojrzałem do góry. Alex. To była Alex. Dziewczyna widziała dobrze co jest grane. Wtuliłem się w nią i płakałem jak małe dziecko, które nie dostało lizaka. Płakałem. Najnormalniej w świecie. Chwilę potrwało zanim doprowadziłem się do porządku. Wszyscy siedzieli w milczeniu. Nikt się nie odzywał. Każdy o czymś myślał. Miałem już dość tego wszystkiego. Najpierw śmierć rodziców, po której chyba nadal nie mogę się pozbierać. Udaję szczęśliwego, bo przed śmiercią mamie zebrało się na jakieś smutne gadki, i powiedziała że "Jeżeli umrę, pamiętaj opiekuj się Rosalie, to twoja młodsza siostra. Nigdy jej tu nie było, bo.. Bo .. To nie jest takie łatwe, Harry. Kocham Cię i pamiętaj nie smuć się kiedy mnie tu zabraknie. Korzystaj z życia, synku" .
 -Ross, zasnęła. Przed nią na prawdę ciężkie dni. Chce się wyprowadzić. Załatwiłem jej domek na przedmieściach Londynu. Chciała odpocząć od tego całego syfu. Wyjedzie za tydzień. - zdołałem powiedzieć w stronę przyjaciół.
-Jak to wyjeżdża? Przecież ona tak nie może.. Nie może teraz nas opuścić! - płakała Melanie. Louis próbował ją jakoś uspokoić , ale nie działało.
-Mam nadzieję, że ona wróci do nas. -powiedział smutno Niall, który od dziwo nic nie jadł. Nawet się nie odzywał. Nie wiem co z nim. Postanowiłem z nim pogadać jak to wszystko się uspokoi. -Tak w ogóle gdzie jest Zayn? - spytał Louis. Spojrzałem na niego z pełną nienawiścią w oczach. -Spokojnie Harry, po prostu się martwię. Nie widziałem go od tej.. Tej nieszczęsnej kłótni. - powiedział.
 -Pamiętaj że to nadal jest jedna piąta nas. One Direction. To nasz przyjaciel, Harry. - dokończył. A ja normalnie nie wiedziałem co mam zrobić.
-Taki przyjaciel, że zdradził moją siostrę?! Myślałem, że jesteś po mojej stronie! Myślałem, że jesteśmy kumplami! Nie znałem Cię Louis od tej strony! Zawiodłem się na tobie! Jak możesz kurwa. Jak kurwa możesz!  -krzyknąłem w jego stronie. Nie wierzyłem co on powiedział! Poszedłem do pokoju Ross i ... i tego dupka. Mam nadzieję, że nie jest właśnie tam. Wszedłem i zobaczyłem ją na środku wielkiego łoża. Płakała. Bez jakiegokolwiek zastanowienia podszedłem do do niej i przytuliłem..
 -Ross, nie płacz proszę. -powiedziałem a dziewczyna mocniej się we mnie wtuliła. Spojrzałem na zegar wiszący na ścianie. 23.49 .
 -Malutka , połóż się spać. Jutro wszystko się jakoś ułoży. Będzie lepiej. Zobaczysz. - pocałowałem ją w głowę. Dziewczyna zaczęła głośno oddychać. Spojrzałem w jej stronę. Trzymała się za brzuch. No wprost zajebiście. Od operacji minął już miesiąc , rany powinny się już zrosnąć. Kazałem jej się położyć i głęboko oddychać. Odsunąłem jej bluzkę do góry i zobaczyłem czerwoną plamę wokół jej rany. To była czerwona maź. Krew. Nie ma na co czekać. Wybiegłem z pokoju na dół i krzyknąłem w ich stronę , że Ross krwawi i żeby dzwonili po pogotowie. Kiedy Melanie zobaczyła moją twarz zerwała się z uścisku Lou i pognała w stronę pokoju Rosalie. Lou pobiegł za nią. Tak samo zrobiłem ja. Znajomy doktor był już w drodze. Harkthut zawsze przyjeżdżał do domów, kiedy coś się działo. Tak też było w tym przypadku. Był niemal po 15 minutach. Ross nadal krwawiła. Doktor kazał wyjść nam z pokoju. Czekaliśmy przed drzwiami. Przez niego , przez tego sukinsyna moja siostra cierpi. Nie wytrzymam już tego. Wpadłem do pokoju gościnnego. Leżał na łóżku. Nie czekałem na nic zacząłem się z nim bić. Nie wiedział o co chodzi. Nie bronił się nawet. Okładałem go całymi siłami. Poczułem jak ktoś próbuje mnie od niego odciągnąć. Nie poddawałem sę tak szybko. Musiał zapłacić za to co zrobił. Nie przestawałem go bić.
 -Harry do cholery przestań! -krzyczała Alex. Spojrzałem na nią. Płakała. Dałem spokój. Wstałem z podłogi i powiedziałem w stronę zakrwawionego Malika. -Nie podaruję Ci tego nigdy. - przez zęby wycisnąłem do niego. Kiedy miałem zamiar wychodzić z pokoju Alex wpadła w moje ramiona. Płakała. Przytuliłem ją i razem z nią wtulona we mnie poszedłem na korytarz. Czekaliśmy jeszcze z pięć minut. To znaczy czekałem tylko ja, Alex, Melanie, Louis Niall, Abi i Dann. Liam siedział z Zayn'em. Lekarz wyszedł z pomieszczenia, gdzie znajdowała się Ross. -I jak z nią?- spytałem na wejściu. -Będzie dobrze. To stres. Za dużo przeszła. Proszę nie dawać jej powodów do stresu. Niech się nie przemęcza. Najlepiej jakby przez tydzień została w łóżku. Zaszyłem na nowo ranę. Powinno być już dobrze. Jak coś to dzwońcie. - powiedział przyjaźnie w naszą stronę. Nie czekałem na zbędzie komentarze. Wszedłem do środka. Leżała blada, jak papier. Po jej polikach spływały łzy. -Harry. Nie rób mu krzywdy. - powiedziała w moją stronę.
-A on mógł? - zapytałem podchodząc do niej i siadając na krzesełku, które stało koło łóżka.
 -Harry. Prosze. - powiedziała znowu. Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas, kiedy Liam wszedł do pokoju. Spojrzał na nas.
-Ross... - zaczął niepewnie.
- Zayn.. To znaczy wiesz... Zayn chciałby się dowiedzieć jak się czujesz. - powiedział w końcu. No normalnie nie wytrzymam.
-Sam nie może tu przyjść i się dowiedzieć? Tylko ma ciebie jak posyłkę? - we mnie aż wrzało ze złości.
-Hazz.. Proszę. -powiedziała znowu Ross.
-Rozumiem. Nie masz jeszcze ochoty. Okej. powiem mu.. - powiedział niezrozumiale Liam i wyszedł.
-Hazz. Proszę. Przytul mnie. - powiedziała niemal szepcąc. Łzy same cisły mi się do oczu. Uroiłem parę i wtuliłem w siebie dziewczynę. Objęła mnie rękami.
- Dziękuję Harry. - powiedziała jeszcze i zasnęła.
*Dzień wyjazdu Ross do domu na przedmieściach Londynu. *
-Ross, proszę dzwoń na bieżąco. Informuj nas co i jak. - powiedział w stronę dziewczyny Niall. Mam złe przeczucia co do tego. Każdy ją jeszcze przytulił. Ja wziąłem jej walizki i wpakowałem do samochodu. Wziąłem Ross za rękę i prowadziłem w stronę samochodu. Kiedy dziewczyna wsiadła cos podusiło mnie, aby spojrzeć w stronę okna od pokoju gościnnego. Tak jak się spodziewałem stał w nich Zayn ze smutną miną. Ale co to mnie obchodziło, Zranił moją siostrę. Nie zapomnę mu tego. Odwiozłem Ross do tego domku. Kiedy miałem już pewność, że dziewczyna sobie ze wszystkim poradzi opuściłem domek i wróciłem do domu.
*Ross*
Od kiedy Hazza pojechał mój telefon cały czas dzwonił. I zawsze kiedy na niego spojrzałam na wyświetlaczu widniał napis "Zayn<3" . Nie odbierałam, ale ten telefon wcale nie miał zamiaru przestać dzwonić. W końcu się wkurzyłam i odebrałam. Zapadła cisza.
-Ross.. - wypowiedział moje imię. Usłyszałam ten sam głos, który budził mnie co rano. Lecz teraz był przepełniony smutkiem, i jakby żalem.
-Zayn, proszę nie dzwoń do mnie. - wypowiedziałam słowa z wielkim trudem. Poczułam, jak po policzkach zaczynają płynąc łzy.
-Ross proszę. - powiedział.- Daj mi pięć minut. Otwórz drzwi i daj mi pięć minut. Nie pragnę nic więcej. Tylko daj mi pięć minut. - powiedział a mnie zamurowało. Stał pod drzwiami? Ale jak on.. Jak mnie znalazł? O tym domku wiedział tylko Hazza i Mel.
-Ross, jesteś tam? - spytał znowu.
-Jestem.- odpowiedziałam cicho. Otworzyć mu czy nie? Nadal boli mnie to co zrobił. Ale nadal gdzieś w głębi serca go kochałam. Nie mogłam pozwolić na to, aby odszedł. Nie mogłam. Pomimo tego, jak bardzo cierpiałam.
-Proszę pięć minut. - powiedział także szeptem. Dość długo myślałam nad tym czy mu otworzyć. Stałam jak kołem przy drzwiach i trzymałam ręką na klamce. Po głowie chodziły mi pytania "Otworzyć czy nie?" Odważyłam się nacisnęłam klamkę i pozwoliłam by wszedł do środka. Na dworze strasznie wiało i była niezła burza, której jak zwykle się bałam. Nasze spojrzenia się spotkały. Zobaczyłem w jego oczach smutek i tęsknotę. W moich było podobnie. Dochodził do tego jeszcze gorzki żal .
-Ross. chciałem.. Chciałem Cię przeprosić. - chciałam mu przerwać ale nie pozwolił mi.- Poczekaj. Wiem, że te przeprosiny nic nie dają, ale uwierz. Nie chciałem tego. Nie chciałem. Byłem pijany. Ona to wykorzystała. Na prawdę tego żałuję. - po poliku leciały gorzkie łzy. Po moich jak i jego.
 -Przeprosiny to tylko mała rzecz, którą mogę dla ciebie zrobić. Ale powiedz mi co mam poczynić, abyś mi wybaczyła? Powiedz co, zrobię wszystko! obiecuję. - jego głos się łamał, a z moich ust nie mógł wydobyć się żaden odgłos.
- Proszę Rosalie odezwij się. - prosił. Patrzyłam w jego czarne oczy i stwierdziłam, że tęsknię. Cholerni tęsknię. Tęsknie za jego pocałunkami. Za jego głosem, który mogłam usłyszeć jak tylko otworzyłam rano powieki. Tęskniłam za jego uściskami, za które w tej chwili mogłabym dać wszystko. Przede wszystkim tęskniłam za nim. Tak za nim.
 -Zayn, nie wiem czy mogę Ci wybaczyć. Co jeżeli sytuacja się powtórzy? Nie chcę znowu cierpieć. Nie chcę. Tęsknie za tobą. Cholernie tęsknie. Ale się, że .. że jeszcze raz mnie zdradzisz. Zrozum mnie. Wcale nie jest mi łatwo. - powiedziałam. Chciałam teraz wpaść w jego ramionach i zatonąć w przyjemnym pocałunku. Ale nie mogłam. Coś mi odmawiało. mówiło "Ross on Cię skrzywdził. Pamiętaj o tym . Skrzywdził" i nagle ten głos cichł. A drugi się odzywał "Ross, on żałuję swoich błędów.On Cię kocha" .
-Wiem, że zrobiłem źle, na prawdę żałuję. Wybacz mi. Proszę.. - błagał mnie.
 -Zayn, proszę Cię. Daj mi to przemyśleć. To co nam się zdarzyło. To do poukładania w głowie mam. Daj mi czas, Zayn. - powiedziałam. Skinął głową. Odwrócił się i szedł spokojnie w stronę drzwi.
-Zaczekam tyle ile będzie trzeba. Kocham Cię. - powiedział. Już wychodził, ale coś we mnie pękło. Nie wytrzymałam. Podbiegłam do niego i wtuliłam się w jego plecy. Były tak samo gorące jak podczas naszego pierwszego razu. Tak samo wygodne. Tak samo kochane. Obrócił się do mnie i mocno przytulił. Staliśmy tak wtuleni w siebie. Nic ani nikt nie był w stanie nam przeszkodzić. Nikt ani nic nie było w stanie nas rozerwać, rozłączyć. Nikt ani nic. Zdałam sobie sprawę z tego, że on żałuję. Żałuję tego co zrobił. Po prostu żałuję.
 -Kocham Cię. Proszę nie rób tak więcej. - powiedziałam i dałam upust łzą, które spływały jak strumień po moich polikach.
-Ja ciebie tez kocham, Ross. Nigdy więcej nie dam Cie skrzywdzić. - powiedział.
- Nigdy . Spojrzałam w jego oczy. Były tak samo magiczne jak wtedy, kiedy się budziłam. Tak samo.
 -Wybaczysz mi to? - zapytał z nadzieją w oczach.
-Zayn, wiesz jak trudno będzie mi o tym zapomnieć. Spróbuję ale nie obiecuję. Zayn kocham Cię, ale to nie znaczy, że .. No wiesz.. Zapomnę o tym tak od razu. Musisz dać mi czas. - powiedziałam .
 -Ross. Czy ja no wiesz.. Mogę.. Czy ja mogę Cię pocałować.? - spytał z nadzieją w głosie jak i oczach. Brakowało mi jego ust. Brakowało mi jego. Chwyciłam jego głowę w ręce i złożyłam na jego ustach pocałunek. To nie był taki sam pocałunek jak wtedy. Czegoś mi zabrakło. Albo czegoś było za dużo. Za dużo było w nim strachu. Oderwałam się od niego. Nadal przed oczami miałam scen, kiedy on i Perrie....Znowu łzy dały o sobie w siwe znaki.
 -Dziękuję Rosalie. A teraz połóż się, bo słyszałem że nie za dobrze było z tobą. Pamiętaj, że się o ciebie martwię. Cała noc spędzę na myśleniu o tobie, zresztą jak zawsze. Kocham Cię. I proszę wybacz mi to, co zrobiłem. - pocałował mnie jeszcze przelotnie w usta i wyszedł. ____________________________________________
Rozdział dedykowany "Karry XoXo" , która pierwsza skomentowała poprzedni rozdział. Bardzo dziękujemy za komentarze. Postanowiłyśmy z Edwards, że będziemy pisali rozdziały na zmianę. Raz ona raz ja. Mam nadzieje, że polubicie nasze opowiadanie jeszcze bardziej. <3 Mam dla Was niestety niezbyt ciekawą informację. Nie będzie mnie aż do rozpoczęcie roku szkolnego. Jadę do babci, na wieś, gdzie nie ma zasięgu a co dopiero mówić, o internecie. Jeżeli poprosicie Edwards, to może będzie dla Was pisać zamiast mnie przez ten czas, kiedy mnie nie będzie. Ten rozdział jest poprawiany przez naszą Edwards. U mnie było parę błędów, dlatego ona go sprawdziła <3  Patrycja. Komentarz = Szacunek dla Autora <3