Czego potrzeba do szczęścia? Rodziny, przyjaciół, domu. Niestety Rosalie Smith umierają rodzice a dziadkowie nie mogą jej wychowywać. Dziewczynę przed domem dziecka ratuje przystojny zielonooki chłopak który okazuje się być bratem sieroty. Zabiera ją do swojego domu gdzie dziewczyna poznaje jego przyjaciół. Jak potoczą się dalsze losy Ross? Czy wśród przyjaciół znajdzie wsparcie? Odnajdzie miłość? Wszystkiego dowiecie się czytając.
czwartek, 22 sierpnia 2013
Rozdział 22
-Nie ma sprawy mała, nie dam cię skrzywdzić. Oni muszą sobie wszystko wyjaśnić.
Kiedy Payne wyszedł, ja postanowiłam zmienić swoje dotychczasowe życie. Zaczęłam się pakować. Wyciągnęłam dużą walizkę i pakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Skoro Alex mieszka tylko ze swoją kuzynką, która jest o dwa lata starsza ode mnie , chyba nie powinny się nie zgadzać na to, abym u nich pobyła przez te dwa tygodnie. Jednak mimo moich rozmyślań, postanowiłam do niej napisać. Wyciągnęłam z tylej kieszeni telefon i napisałam ciąg literek, które tworzyły słowa, a te z kolei zdania.
Do: Alex
Hej! Mam małą prośbę.. Mogłabym się u Was zatrzymać na dwa tygodnie? Ross xx
Od: Alex
Jasne, nie mamy nic przeciwko. Kiedy będziesz? xx
Do: Alex
Co powiesz na jutro? x
Od: Alex
Jasne, wpadaj nawet dzisiaj. xx
Do: Alex
Dziękuję ;* xx
Od: Alex
Kocham;* xx
Zerknęłam jeszcze na ostatnią wiadomość i skończyłam pakowanie. Postanowiłam powiedzieć o tym Harry'emu. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. 22.54 . Ale to zrobię już jutro. Poszłam wziąć relaksujący prysznic. Ściągnęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic, z którego leciało dużo kropel. Zlatywały na moje ciało, ogrzewając je i spłukiwając z brudów codziennych. Z kłótni, ze sprzeczek. Nałożyłam na rękę płyn do kąpieli i zaczęłam wcierać w ciało. Po skończonym etapie pracy dokładnie wszystko płukałam i wytarłam mokre ciało w ręcznik. Ubrałam na siebie moją ulubioną piżamkę. (http://static-1.allani.pl/system/products/thumb/217/01c_5f34da8adabbd9037b8b998247ffdf9e7c499f7c.jpg) . I położyłam się do cieplutkiego łóżeczka. Przykryłam się kołdrą i zaczęłam conocne rozmyślanie. Nad czym? Obawiam się, że nad wszystkim co możliwe. Myśli przeszywały moją głowę. Między innymi przeszła mi myśl " Kogo wybrać? " .. Później było już tylko gorzej. Malik vs Horan. Horanik. Maliczek. Słodziak. Bad Boy. Kochany Żarłoczek. Kochany Palacz. Zdecyduj się. Horan vs Malik. Decyduj! W końcu udało mi się przejść do strefy zwanej "Krainą Morfeusza" . Odpłynęłam. Szczerze? Wolałabym się chyba jeszcze pomęczyć z tymi pytaniami, bo to co mi się przyśniło.. Koszmar!
Szłam pomiędzy licznymi drzewami. Tak. Byłam w lesie. Co chwilę odwracałam się za siebie, czy czasami nikt za mną nie idzie. Tak też zrobiłam tym razem. Obrót. Czysto. Idę dalej. Niefortunnie potknęłam się o gałąź. Wystraszyłam się. Serce zaczęło mi mocniej bić, kiedy zobaczyłam przed sobą dwie postacie. Postacie mężczyzn. Jeden z nich podawał mi dłoń. Złapać ją? Sama wstać? W końcu złapałam. Nieznany "pan" pomógł mi wstać. Wtedy dopiero poznałam postacie. Niall oraz Zayn. Obaj mieli w oczach coś co zwane jest "smutkiem". Dlaczego byli smutni? -To przez ciebie. Odezwał się Niall. -Prz..Przeze mnie?- zapytałam jąkając się. -Tak. - odpowiedzi tym razem Malik. -Musisz wybrać. Musisz wybrać mnie albo jego. - powiedział jakby bez uczuciowo Horan. Wybrać. Wybrać. -Kocham Was obu, nie umiem wybrać... - Dalej! - przerwał mi głos Zayna, który rozległ się po całym lesie. -Ja.. Ja... Ja wybieram.. Popatrzałam na nich.. Popatrzałam na nich ostatni raz. Wyciągnęłam z kieszeni kurtki moją koleżankę, która o dziwo zawsze była w pobliżu, kiedy kłopoty łapały mnie za nogi. Zacięłam na ręce jedną kreskę. Po czym wzięłam żyletkę w drugą i zrobiłam to samo. Z głębokich ran zaczęły wypływać krople krwi, które zamieniały się w lawinę czerwonej cieczy. Podeszli do mnie, popatrzyli i szeroki uśmiech ozdobił ich twarze. Przybili sobie "piątkę" i odeszli. Zostawili mnie... Zostawili.. Samą.. Zostawili.
Obudziłam się z krzykiem. Zostawili.. Samą.. Zostawili. Te słowa obijały się o moje ściany w głowie. Dopiero kiedy się uspokoiłam zaczęłam wszystko analizować. Czemu muszę wybierać? Może zostawię ich samych. W końcu i tak zapomną i znajdą sobie wymarzoną miłość swojego życia. Moje przemyślenia przerwał dźwięk otwieranych drzwi. W nich ukazał się Louis. Louis? Nie to nie był Louis. To był wrak Louisa. Podniosłam się i obserwowałam jego ruchy. Chłopak bez zastanowienia wtulił się we mnie. Miał zaczerwienione oczy, jakby przez całą noc płakał. Przytuliłam chłopaka.
-Śniło mi się, że nas opuścisz. Opuścisz nas bez żadnego pożegnania. -zaczął płakać. Skąd wiedziałam? Poczułam jak moja góra od piżamy robi się mokra.
-Lou.. Mi też się śniło to samo. Zostawiłam was, bo nie umiałam zdecydować się pomiędzy.. - zacięłam się. Chłopak oderwał się ode mnie i wyczekiwał dalszej akcji. -Musiałam wybierać pomiędzy Niall'em a Zayn'em. - powiedziałam w końcu. Louis popatrzył na mnie i znowu mocno mnie przytulił. Czułam ciepło bijące od niego. Czułam, że mam prawdziwego przyjaciela. Przyjaciela.. Nie jednego mam ich aż pięciu. A z tych pięciu posiadam dwóch, których kocham .. Nie jak braci. Tylko jak dziewczyna chłopaka. Jak chłopak dziewczynę. Teraz już na 10000...% wiedziałam, że muszę wyjechać.
-Louis, wczoraj postanowiłam z Liam'em, że wyjadę.. Tak na dwa tygodnie. Wy w tym czasie macie koncerty, więc i tak pewnie nie Za dużo czasu byśmy razem spędzali. Wyjeżdżam dziś po południu do Irlandii, do Alex i jej kuzynki.. Muszę przemyśleć swoje życie. Musze się zastanowić co tak na prawdę czuję do Niall'a a co do Zayn'a. Rozumiesz mnie? - zapytałam w końcu.
-Tak.. Tak, oczywiście, że rozumiem... Tylko obiecaj mi, że wrócisz.. -powiedział.
-Wrócę , na pewno wrócę. - pocałował mnie w polik i wyszedł. Za chwilę znowu wrócił.
-Kurde, zapomniałem. Hazza wołał na śniadanie. - zaśmiałam się. Ten człowiek na prawdę umie poprawić humor. Ubrałam się w to : http://static-1.allani.pl/system/products/thumb/217/01c_5f34da8adabbd9037b8b998247ffdf9e7c499f7c.jpg i zeszłam na dół, gdzie jak nigdy pachniało różnymi przysmakami. Takk.. Tak to jest mieć właśnie swojego "prywatnego" kucharza, który jest piosenkarzem i ma na głowie loczki i i .. i W ogóle jest taki słodki.. No ale bez przesady to mój brak w końcu ;d .
-Cześć. - powiedziałam do wszystkich zebranych. Spojrzałam na nich i nie zobaczyłam tylko twarzy Malika.
-Hej. - powiedział Niall, nawet się na mnie nie patrząc. Poczułam się okrutnie. Zjadłam szybko co moje.
-Liam odwieziesz mnie? - zapytałam i poczułam wzrok wszystkich na mnie.
-Co? Gdzie odwiedziesz? Wybierasz się gdzieś? - zapytał wkurzony Hazza.
-Tak . Lecę do Alex. - powiedziałam im tylko tyle. Nie chciałabym, żeby coś wiedzieli.
-Gdzie do Alex? - te jego pytania nie miały końca. Spojrzałam lekko na Nialla. Gdy wyłapał mój wzrok odwróciłam się i powiedziałam.
-To już nie wasza sprawa. To co Li? Mogę na ciebie liczyć czy mam zadzwonić po taksówkę? - zapytałam już lekko wkurzona.
-Tak.. Tak jasne, odwiozę cię.- powiedział Payne . Poszłam na Górę po walizkę. Wzięłam ją w rękę, a drugą wzięłam torebkę i zapakowałam do niej telefon, klucze od domu, szminkę oraz portfel. Wyszłam z pokoju. Po drodze wpadł na mnie nie kto inny jak Zayn. Spojrzał na mnie zaciekawiony.
-Wybierasz się gdzieś? - zapytał. I znowu spojrzał na moją walizkę.
-Tak. Jade do Alex. - powiedziałam. Przeniósł swój wzrok na mnie. Zmierzył mnie od dołu do góry. Chwilę przystanął na moich piersiach. Zirytowało mnie to więc ruszyłam dalej. Nie dane mi było zejść na dół, gdyż pociągnął mnie za rękę tym samy wpijając się w moje usta. Odepchnęłam o od siebie. Nie chciałam, aby ktoś widział.Albo może nie chciałam, aby widział to Niall? Za dużo bólu mu juz zadałam. Wkurzona wzięłam walizkę pożegnałam się z wszystkimi oprócz Nialla, który podczas moich uścisków z Lou poszedł na górę, pewnie do siebie bo później usłyszałam tylko trzask drzwiami. Było mi trochę smutno, że nie mogłam go ostatni raz przytulić. Trudno. Nie chciał to nie.
~*~
Wysiadłam z samochodu . Liam ciągał moją walizkę. Z głośników wydał się głos jakiejś kobiety Osoby wylatujące lotem 045 z Londynu do Irlandii proszeni są do przejścia do odprawy. Samolot wyruszy z Lekkim przy śpieszeniem. Spojrzałam na Li. Był chyba smutny. Podeszłam do niego i wtuliłam się. Uroniłam kilka łez.
-Li, proszę opiekuj się nimi. Zwłaszcza tą dwójka. Proszę.- powiedziałam. Kiwnął twierdząco.
-Nie mów im gdzie wyleciałam, okej? Zachowaj to dla siebie. -kontynuowałam. -A! I pozdrów Danielle. - uśmiechnęłam się.
-Trzymaj się i wracaj szybko. Zadzwoń do mnie jak bd wracała przyjadę po siebie. - przytulił mnie i pocałował przyjacielsko w polik. Pomachałam mu jeszcze i poszłam do odprawy. Kiedy to wszystko się skończyło. Poczekałam chwilkę na samolot i kiedy kazano nam iść już na lot ruszyłam w jego stronę. Wsiadłam do niego i po chwili poczułam się się unosimy w powietrze. Założyłam sobie słuchawki na uszy i czekałam kiedy samolot wyląduje.
~*~
-Ross! Pośpiesz się zaraz wychodzimy. -krzyknęła Natalie, kuzynka Alex. Wychodziliśmy na imprezę. Od mojego przyjazdu Tutaj minął już tydzień. Codziennie chodziliśmy na imprezy oraz porywał nas wir zakupów. Dziś postawiliśmy jednak na imprezę. Wybrałam sobie właśnie strój i zadowolona z wyboru ubrałam to co było na wieszaku. (http://www.polyvore.com/fashion_show_zerrie/set?id=88523885) . Wyszykowana zeszłam na dół. Na dole zobaczyłam Natalie ubraną w to : http://www.polyvore.com/date_louisa/set?id=88537901 , oraz Alex ubraną w to: http://www.polyvore.com/fashion_show_louisa/set?id=88633565 .
-No to do dzieła! Dziś się wyszalejemy! -krzyknęła Natt. Zamknęłyśmy dom i wybrałyśmy najbardziej luksusowy klub w całej Irlandii. Wsiadłyśmy do wcześniej zamówionej taksówki . Wysiadłyśmy dopiero pod klubem. I wtedy zaczęła się zabawa. Bawiliśmy się, tak jak jeszcze nigdy. Tańczyłyśmy z nieznajomymi chłopakami, wydurniałyśmy się. Robiłyśmy sobie zdjęcia w toalecie. Dwoma słowami :BYŁO ZACZADZIŚCIE ( słowa mojej mamy;D ) Niestety w połowie zabawy zrobiło mi się niedobrze i musiałam czym prędzej iść do toalety. Ruszyłam w tym kierunku i zwróciłam wszystko co było dzisiaj przeze mnie spożywane. Po tym wszystkim musiałam wrócić do domu. Zamówiłam taksówkę i powiedziałam dziewczyną, że źle się czuje i że jadę do domu. Oczywiście chciałaby jechać ze mną, ale im nie pozwoliłam. Wsiadłam do zamówionej taksówki, podałam adres i ruszyliśmy. Po drodze robiło mi się nie dobrze, więc jak tylko dojechaliśmy dałam facetowi pieniądze nie czekając na resztę i pognałam do domu. Znowu zwymiotowałam. Co się dzieje? Spojrzałam na zegar stojący na półce nocnej. 05.48 Super. 6 rano. Przebrałam się w piżamę i próbowałam zasnąć. Co mi jest? Przecież nie wzięłam do buzi nawet kropelki wódki, drinka czy nawet głupiego szampana. Mimo to udało mi się zasnąć nad ranem, kiedy girls wróciły.
~*~
Cały dzień dziewczyny leczyły kaca, ja natomiast źle się czułam, wić leżałam w łóżku. Dziewczyny mimo bólu głowy opiekowały się mną. Jestem im dużo winna.
-Może ty jesteś w ciąży, co? - wypaliła nagle Alex. W ciąży? Nie to nie możliwe.
-Nie no coś ty, ja w ciąży? - powiedziała, jednak coś mnie trapiło. Ja w ciąży? Może jestem w ciąży? Chwilka.. Przecież ja robiłam to tylko raz .. Raz zZayn'em.. Nie.. No coś ty, głupi móżczku.. Nie jestem w ciąży!!!
-Może jednak? -Natalie nie dawała się przegranej. - Jadę na zakupy. Kupić Ci dla pewności test ciążowy? - dopowiedziała jej Alex. Test ciążowy? Ciąża? Nie..
-Kupić? - powtórzyła Alex.
-Mogłabyś? .. Ale ja na pewno nie jestem w ciąży. Dziewczyny.. - powiedziałam.
-Okej. Kupię. Ja jadę. Zostanie z Tobą Alex. Tak w razie czego. - powiedziała Natt i wyszła. Kiedy najstarsza z nas była na zakupach ja zdążyłam dwa razy znaleźć się w toalecie. Miałam nudność. Serio jakoś ostatnimi czasami dużo pochłaniałam. Nie mogę być w ciąży! Co ze szkołą?! Ja nie mogę być w ciąży!
-Mam! - krzyknęła Natalie wchodząca do domu. Weszła do mojego tymczasowego pokoju z małym opakowaniem w ręce. -Prosze. - podała mi. Ja nie wiedziałam co zrobić? Wziąć czy nie? Wkońcu wzięłam opakowanie i poczłapałam zdołowana do łazienki. Usiadłam na muszli i wyjęłam z pudełeczka ulotkę. Przeczytałam ją i wykonałam wszystko jak było tam napisane. Teraz zostało mi tylko czekać. Oparłam się o ścianę, czując jej chłód na plecach. Wizja bycia w ciąży zaczęła mnie przerażać, bo miałam dopiero siedemnaście lat. Alex z Natalie siedziały koło mnie w toalecie i mnie pocieszały. Obracałam puste pudełeczko i dłoniach. On nie mógł być pozytywny, nie teraz. Nerwowo siedziałam na podłodze i patrzyłam na umywalkę, na której leżał test. Kołysałam się w przód i w tył, jakby to miało przy śpieszyć czas. W końcu zadzwonił budzik w telefonie, który oznaczał, że czas, by sprawdzić wynik. Zamknęłam oczy, przy okazji hamując łzy i na ślepo znalazłam test. Trzymałam go w moich drobnych dłoniach i wypuściłam powietrze z ust. Podniosłam się z ziemi i otworzyłam oczy, patrząc na kawałek plastiku. Zakryłam usta jedną dłonią i zaczęłam nerwowo oddychać.
-Alex! Natalie! - wpadłam w histerię i wyszłam z łazienki. - Jestem w ciąży....
~*~
Kilka dni później Rosalie zdecydowała się wrócić do domu One Direction.
Weszłam po cichu do domu. od razu dało się słyszeć kłótni domowników. Postanowiłam chwilkę poczekać tym samym niegrzecznie podsłuchując rozmowy.
-To ja powinienem z nią być! - krzyczał zdenerwowany Zayn.
-Dlaczego ty, skoro ja też ją kocham! - krzyknął Niall.
-Chłopaki.. - uspokajał mich Liam.
-Nie ma chłopaki! To ja z nią będę i koniec kropka. - powiedział stanowczo Zayn.
-Zayn.. - Louis odezwał się..
-Jesteś jakiś porąbany! To mnie mówiła, że mnie kocha ! - krzyknął Niall.
-Ale to ze mną się przespała! - krzyknął Zayn.
-Co zrobi.. - powiedział Harry już lekko zdenerwowany, lecz nie dane było mu dokończyć.
-Ale to Ty ją zdradziłeś a nie ja! - krzyknął Niall. Postanowiłam dalej nie słuchać. Otworzyłam drzwi wejściowe i mocno je zatrzasnęłam. Cisza. Nareszcie.
-Ymm.. Hej? - powiedziałam wreszcie. Rzucił się na mnie Harry.
-Przespałaś się z nim?! - wrzeszczał.
-No przespałaś czy nie?! - krzyczał na mnie. W moich oczach pojawiły się łzy. Malik gdzieś wyszedł. Harry dalej na mnie krzyczał, teraz już nie mogłam pozwolić na to, aby dowiedział się o ciąży. On.. Nikt nie mógł o tym wiedzieć!! Po chwili poczułam jak ktoś pociągnął mnie za rękę. Zasyczałam, kiedy poczułam mocny ucisk na moim nadgarstkiem. Doszliśmy na taras. Zobaczyłam przed sobą Malika, który nerwowo wyciągał coś z kieszeni. Ujrzałam folijkę z białym proszkiem. Oczy normalnie mi wyszły. Ćpał? Nie..
-Z..Zayn? Co ty do diaska robisz?! - podniosłam głos i wyrwałam mu to świństwo z ręki. Wysypałam to za barierki.. Obróciłam się i zobaczyłam, że Malik jeszcze bardziej się wściekł. Podszedł do mnie i uderzył mnie. Polik zaczynał przybierać kształtów.Zaczynał piec.
-Musisz zacząć się leczyć. - powiedziałam. Ten wpadł w furię. Krzyczał i krzyczał.
Nigdy się na to nie zgodzę, mam iść do domu, gdzie leczą się jakieś ćpuny? - zaczął swoją gadkę,znowu.
_________________
To znowu ja.. Patrycja.. Wróciłam z nowym rozdziałem. Jest dłuższy. Mam nadzieję, że się podoba .. Patrycja xx ;**
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Rozdział 21
Oczami
Ross:
Kiedy Malik brał prysznic udałam się do pokoju Niall'a który wrócił już z imprezy. Musiałam z nim porozmawiać.. Kocham Zayn'a, ale Niall także jest dla mnie bardzo dużym skarbem, bez którego cały rejs życia nie ma sensu. No bo po co komu, rejs po oceanie w poszukiwaniu skarbów, jak okazuje się, że przed tobą wypłynął jeszcze jeden statek, który zgarnął cały "majątek" wód? Bez sensu to wszystko. Skoro nie chcę rozbić, a nie chcę , One Direction muszę się zdecydować co dalej..? No właśnie co dalej..? To wszystko zaczęło się komplikować jak się tu wprowadziłam.. Najlepszym rozwiązaniem jakie teraz wpadło mi do głowy to szczera rozmowa z Niall'em oraz z Harrym. Musze na jakiś czas się stąd ulotnić... Gdzieś wyjechać.. Nie wiem.. Do lasu.. Na wieś.. Nie mam pojęcia.. Jestem rozdarta.. Ostrożnie otworzyłam drzwi pokoju Niall'a po tym jak zapukałam i usłyszałam ciche"proszę".. Wsadziłam głowę w szparę między futryną a drzwiami. Ujrzałam Go.. Leżącego na łóżku w samych spodenkach od dresu. Mój wzrok utkwił na jego klatce piersiowej, która z powodu oddechu unosiła się i opadała.. Unosiła.. Opadała.
-Nie
wejdziesz? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Niall'a. Powoli weszłam
do środka. Usiadłam na krawędzi łóżka, na którym leżał.
Podniósł się i mnie pocałował... Chociaż chciałam to przerwać
nie mogłam.. Czułam jego miękkie usta na moich..Czułam.. Czułam
troskę pomieszaną z bólem.. Z bólem, który ja mu zadaje.. Zadaje
kiedy całuję Zayn'a, kiedy go przytulam.. Przerwałam pocałunek..
-Przepraszam..
Ja..ja..- głos mi drżał. - Niall, ja muszę to przemyśleć.-
powiedziałam w końcu.
-Przemyśleć?
Ale.. Ale co? - zapytał. Popatrzyłam mu w oczy. Wyczytałam z nich,
że mogę mu zaufać.. Że mogę mu powiedzieć to co leży mi na
sercu. Odważyłam się wejść w to wszystko zwane w tych czasach
"życiem" a teraz muszę stąd wyjść.. Muszę pokonać
góry postawione na mojej drodze. Muszę pokonać wszystkie
przeszkody. Muszę pokonać siebie. Postanowiłam mu powiedzieć.
Najwyżej mnie znienawidzi... Będzie miał jeden problem mniej..
-Niall.
To nie jest takie proste jak sobie to wszystko wymyśliłeś.. -
powiedziałam w końcu. - Kocham Ciebie, ale kocham też Zayn'a..
Kiedy Ty mnie całujesz czuję troskę słodycz, A kiedy Zayn mnie
całuje czuję coś takiego co .. Co powoduje u mnie skurcz w
brzuchu.. Ale to nie znaczy, że Ty źle całujesz, bo to nie
prawda.. Tylko po prostu nie mam pojęcia dlaczego to tak wszystko
jest skomplikowane... Dlaczego nie mogę zakochać się w jednym
facecie?! Tylko jak zawsze muszę komplikować sprawę i zakochiwać
się w dwóch?! To nie jest takie proste.. Chcę być z Tobą ale
także chcę budzić się koło Zayn'a.. Nie chcę Was tracić, bo na
prawdę mi na was zależy.. Nie chcę psuć waszych relacji.. Niall..
Kocham Cię..-chłopak patrzył na mnie smutnymi oczami.. Za chwilę
chyba miał się rozpłakać..
- Ja...- zaczął
- Niall. Najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli wyjadę. Zapomnicie o mnie. Obaj. Znajdziecie sobie kogoś innego.- wyjąkałam
- Ross... Ja naprawdę cię kocham... ale.. zależy mi na... twoim szczęściu- wyszeptał- jeśli będziesz szczęśliwsza... z Zayn'em...
Niall. Jaki ty jesteś wspaniały. Nie robisz mi wyrzutów, nie mogę patrzeć jak zaraz wybuchniesz płaczem. Nie mogę, nie chcę. Podczas pocałunku z Malik'iem czuje się jakbym była ptakiem. Czuję się taka lekka i wyzwolona. Jego usta mocno lecz czule przywierają do moich. Tańczymy dzikie tańce naszymi językami. Jest ostro i namiętnie ale zarazem tak delikatnie. Niall zaś składa na moim ciele masę krótkich pocałunków. Są jak krople wody opadające na moje ciało. Szybko, gwałtownie. Sprawiają, że po moim ciele przechodzą dreszcze. Obaj całują wyśmienicie. Są w tym niesamowici. Ale gdybym mogła jeszcze raz całować się z Zayn'em na pewno bym to uczyniła. Mmm. Niezapomniane uczucie. Z drugiej strony jestem z Niall'em. Nie mogę myśleć o tym co bym robiła z Malik'iem. Boże Ross. Ogarnij. Przestań myśleć o Zayn'ie. I już. Zaczął płakać.
- Przepraszam- wyczytałam z jego ust nim zdążył wybiec
Pobiegłam za nim ale nie zdążyłam. Kątem oka zobaczyłam Harry'ego.
- Cholera! Ross. Coś ty zrobiła?- wypluł
- Ja... go... on.. Zayn...- z moich ust wychodziły tylko pojedyncze słowa nie mające sensu
- Co co cholery ma do tego Zayn!?- krzyknął po chwili spokojniej dodając- Chyba masz mi coś do powiedzenia
Twierdząco pokiwałam głową. Usiedliśmy na łóżku w pokoju Niall'a. Jak mam to zacząć? Co mam mu powiedzieć? Cóż Harry, mam w dupie to, że ci obiecałam, że nie zranię Horan'a bo znów podoba mi się Zayn? Cisza. Nie komfortowa.
- Więc?- zaczął Harry
- Jestem beznadziejna...- wyszeptałam
- Ja...- zaczął
- Niall. Najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli wyjadę. Zapomnicie o mnie. Obaj. Znajdziecie sobie kogoś innego.- wyjąkałam
- Ross... Ja naprawdę cię kocham... ale.. zależy mi na... twoim szczęściu- wyszeptał- jeśli będziesz szczęśliwsza... z Zayn'em...
Niall. Jaki ty jesteś wspaniały. Nie robisz mi wyrzutów, nie mogę patrzeć jak zaraz wybuchniesz płaczem. Nie mogę, nie chcę. Podczas pocałunku z Malik'iem czuje się jakbym była ptakiem. Czuję się taka lekka i wyzwolona. Jego usta mocno lecz czule przywierają do moich. Tańczymy dzikie tańce naszymi językami. Jest ostro i namiętnie ale zarazem tak delikatnie. Niall zaś składa na moim ciele masę krótkich pocałunków. Są jak krople wody opadające na moje ciało. Szybko, gwałtownie. Sprawiają, że po moim ciele przechodzą dreszcze. Obaj całują wyśmienicie. Są w tym niesamowici. Ale gdybym mogła jeszcze raz całować się z Zayn'em na pewno bym to uczyniła. Mmm. Niezapomniane uczucie. Z drugiej strony jestem z Niall'em. Nie mogę myśleć o tym co bym robiła z Malik'iem. Boże Ross. Ogarnij. Przestań myśleć o Zayn'ie. I już. Zaczął płakać.
- Przepraszam- wyczytałam z jego ust nim zdążył wybiec
Pobiegłam za nim ale nie zdążyłam. Kątem oka zobaczyłam Harry'ego.
- Cholera! Ross. Coś ty zrobiła?- wypluł
- Ja... go... on.. Zayn...- z moich ust wychodziły tylko pojedyncze słowa nie mające sensu
- Co co cholery ma do tego Zayn!?- krzyknął po chwili spokojniej dodając- Chyba masz mi coś do powiedzenia
Twierdząco pokiwałam głową. Usiedliśmy na łóżku w pokoju Niall'a. Jak mam to zacząć? Co mam mu powiedzieć? Cóż Harry, mam w dupie to, że ci obiecałam, że nie zranię Horan'a bo znów podoba mi się Zayn? Cisza. Nie komfortowa.
- Więc?- zaczął Harry
- Jestem beznadziejna...- wyszeptałam
-
Nie prawda. Jesteś śliczną, mądrą dziewczyną.- uśmiechnął
się Harry
- Tylko nie krzycz...- teraz mówiłam do niego jak do surowego ojca
- Obiecuje...
- Ja nadal coś czuje do Zayn'a- powiedziałam szybko
Harry momentalnie zrobił się czerwony. Wstał szybko i uderzył ręką w ścianę. Był wkurwiony. Bardzo. Jego klatka piersiowa szybko podnosiła się i jeszcze szybciej opadała. Dłonie ściśnięte były w pięści. Napięte mięśnie eksponowały mocno widoczne żyły.
- Tylko nie krzycz...- teraz mówiłam do niego jak do surowego ojca
- Obiecuje...
- Ja nadal coś czuje do Zayn'a- powiedziałam szybko
Harry momentalnie zrobił się czerwony. Wstał szybko i uderzył ręką w ścianę. Był wkurwiony. Bardzo. Jego klatka piersiowa szybko podnosiła się i jeszcze szybciej opadała. Dłonie ściśnięte były w pięści. Napięte mięśnie eksponowały mocno widoczne żyły.
-
Do tego sukin...- zaczął ale nie dane było mu skończyć
- Tak do Malik'a... i powiedziałam o tym Niall'owi
- Ja pierdole! Czego ty chcesz dziewczyno?!- krzyknął mi prosto w twarz
- Może zrozumienia i miłości?!- powiedziałam głośniejszym tonem po czym zapłakana wybiegłam z pokoju
Oczami Liam'a:
Szybko przede mną przebiegła. Na szczęście zdążyłem złapać ją za rękę. Wyglądała tragicznie. Rozmazana kredka i tusz spływały z jej twarzy wraz z łzami, miała potargane włosy i pomięte ubrania. Nie pamiętałem aby kiedyś tak wyglądała. Przewidywałem co się stało. Pewnie Harry ją zjeździł. Idiota. Nie rozumie, że ona też ma prawo do miłości. Pewnie jej to wszystko wypomina. A on? Nie jest lepszy. Sam rucha każdą napotkaną, chętną fankę. Miałby już dwoje dzieci. Zabił je. Kazał usunąć ciąże. Sukinsyn. Nie na widzę go. Naprawdę go nie na widzę. Musimy jednak sprawiać wrażenie najlepszych przyjaciół, braci. Modest. Pff. Oni myślą, że mogą wiele. Byle do roku 2015. Wtedy rozwiążemy tą cholerną umowę. Czy będziemy nadal grać? Nie wiem. Wiem jednak, że jeśli Styles się nie zmieni nie będę z nim grał. On oczywiście nie wie, że go nie trawię. I nie musi wiedzieć.
- Tak do Malik'a... i powiedziałam o tym Niall'owi
- Ja pierdole! Czego ty chcesz dziewczyno?!- krzyknął mi prosto w twarz
- Może zrozumienia i miłości?!- powiedziałam głośniejszym tonem po czym zapłakana wybiegłam z pokoju
Oczami Liam'a:
Szybko przede mną przebiegła. Na szczęście zdążyłem złapać ją za rękę. Wyglądała tragicznie. Rozmazana kredka i tusz spływały z jej twarzy wraz z łzami, miała potargane włosy i pomięte ubrania. Nie pamiętałem aby kiedyś tak wyglądała. Przewidywałem co się stało. Pewnie Harry ją zjeździł. Idiota. Nie rozumie, że ona też ma prawo do miłości. Pewnie jej to wszystko wypomina. A on? Nie jest lepszy. Sam rucha każdą napotkaną, chętną fankę. Miałby już dwoje dzieci. Zabił je. Kazał usunąć ciąże. Sukinsyn. Nie na widzę go. Naprawdę go nie na widzę. Musimy jednak sprawiać wrażenie najlepszych przyjaciół, braci. Modest. Pff. Oni myślą, że mogą wiele. Byle do roku 2015. Wtedy rozwiążemy tą cholerną umowę. Czy będziemy nadal grać? Nie wiem. Wiem jednak, że jeśli Styles się nie zmieni nie będę z nim grał. On oczywiście nie wie, że go nie trawię. I nie musi wiedzieć.
-
Ross! Co się stało?- zapytałem zmartwionym głosem
Nie odpowiedziała. Objąłem ją i poszliśmy w stronę mojego pokoju. Harry zaczął iść za nami ale zamknąłem mu drzwi przed nosem.
- Li, błagam cię zawieź mnie do Irlandii, do Alex- wyszeptała Ross aby jej brat niczego nie usłyszał
- Oczywiście- powiedziałem gładząc jej włosy- A co z Lucky?
- Lucky, Lucky, Lucky... pojedzie ze mną- powiedziała cicho
- Nie pakuj się, nie bierz nic. Wtedy nie będą cię od razu szukać. Alex da ci jakieś ciuchy, ja też kupię ci jakieś kosmetyki czy ubrania
- Dziękuje Daddy
- Nie ma sprawy mała, nie dam cię skrzywdzić. Oni muszą sobie wszystko wyjaśnić.
Nie odpowiedziała. Objąłem ją i poszliśmy w stronę mojego pokoju. Harry zaczął iść za nami ale zamknąłem mu drzwi przed nosem.
- Li, błagam cię zawieź mnie do Irlandii, do Alex- wyszeptała Ross aby jej brat niczego nie usłyszał
- Oczywiście- powiedziałem gładząc jej włosy- A co z Lucky?
- Lucky, Lucky, Lucky... pojedzie ze mną- powiedziała cicho
- Nie pakuj się, nie bierz nic. Wtedy nie będą cię od razu szukać. Alex da ci jakieś ciuchy, ja też kupię ci jakieś kosmetyki czy ubrania
- Dziękuje Daddy
- Nie ma sprawy mała, nie dam cię skrzywdzić. Oni muszą sobie wszystko wyjaśnić.
----------------------------
Edwards xx i Patrycja
Wiecie Patrycja wróciła <3 I znowu będziemy pisać co drugi rozdział. Więc 22 napisze Patrycja :)
Podoba się? Pozdrawiam xx
Edwards xx i Patrycja
Wiecie Patrycja wróciła <3 I znowu będziemy pisać co drugi rozdział. Więc 22 napisze Patrycja :)
Podoba się? Pozdrawiam xx
sobota, 17 sierpnia 2013
Rozdział 20
Oczami Ross:
Poszłam więc szukać Payne'a. Przedzierając się przez tłum zapitych nastolatków i dorosłych, fanek i reporterów, sław i sąsiadów zobaczyłam Liam'a. Podbiegłam do niego. Był trzeźwy. Dość trzeźwy w porównaniu z zgromadzonymi na imprezie. Siedział na ławeczce patrząc na ćpających ludzi.
- Li, musimy pogadać- powiedziałam głośniej aby przekrzyczeć DJ'a i siadając obok Payne'a
Popatrzył mi głęboko w oczy. Uhh. Jak on mnie dobrze znał. Już wiedział o co chodzi. Spuszczając wzrok zaczęłam.
- Dobrze wiesz o czym chcę gadać.. Myślę, że mi pomożesz Daddy
Chłopak nadal nic nie mówił. Wiedziałam, że oczekuje mojej opinii na to wszystko.
- Więc. Z Zayn'em było mi naprawdę wspaniale. W nie których rzeczach jest lepszy od Niall'a w innych Irlandczyk bije go na głowę. Obaj są przystojni, wrażliwi, kochający. Ale Zayn mnie zdradził. To bolało. Był moim światłem, moim księżycem. Był słońcem, wodą, ogniem i pokarmem. To tak jakbym nurkowała bez butli. Mogę przeżyć tylko chwilę. Gdy kończy mi się powietrze powoli umieram. Tą butlą jest wierność. Bez niej związek nie może przetrwać. Boję się, że Zayn chce wrócić do Perrie ale nadal cholernie go kocham. A Niall. Chciałabym dać mu szansę bo widzę, że mu na mnie zależy. To prawda. Nie ma takich mięśni jak Zayn. Nie jest takim badboy'em których uwielbiam. Nie jest „groźny”. Ale mnie kocha. Kocha i udowadnia to na każdym kroku. Jest moim przyjacielem ale i chłopakiem. Gdy Zayn go pobił czułam jak pęka cząstka mnie. Ehh. To za trudne. Jestem tylko dzieckiem usiłującym znaleźć bezpieczne miejsce bo oddaliło się od maminej spódnicy.
- Ross. Naprawdę to trudna sytuacja. Bardzo. Myślę, że powinnaś wyjechać. Na tydzień. Dwa. Zobaczysz któremu z nich bardziej na tobie zależy i za którym będziesz tęsknić bardziej. Tylko im nie możesz powiedzieć.
- Tak... To chyba dobry pomysł. Pojadę do... właściwie nie mam gdzie jechać- wyszeptałam
- Nie masz żadnej rodziny?- zapytał Liam
- Uhh...
- Przepraszam. Jeśli chcesz to zawiozę cię do mojego ulubionego miejsca. Jestem tam dość często więc nie będzie ci mnie brakować- powiedział uśmiechając się
- To najważniejsze- odpowiedziałam z uśmiechem
- Zawiozę cię tam jutro. Dziś... cóż. Troszkę wypiłem- zaczął się tłumaczyć
- Nie ma sprawy Liam. Dziękuje- powiedziałam całując go w policzek
Cóż. Więc zostało mi jakieś dziesięć godzin. Postanowiłam wrócić do domu.
Oczami Zayn'a:
Widziałem ją. Zmierzała do wyjścia. Była nieziemska. Kusząco poruszała pupą idąc i przyciągając tłumy spojrzeń. Ona jest moja! Musi być. Niesamowita. Ideał. Kochająca, miła, wspierająca. Przy niej czułem się... uhh... bezpieczny? Czułem jakieś takie dziwne ciepło w środku. Bez niej... To nie to samo. Mogę mieć wiele dziewczyn. Mam w końcu blisko dziesięć milionów fanek. Ale żadna z nich nie może równać się z Ross. Zayn! Ty debilu. Jak mogłeś ją stracić. Muszę z nią jeszcze raz pogadać. Postanowiłem więc ją śledzić. Nie zauważyła mnie. Chwiejnie szliśmy w stronę willi One Direction. Na szczęście nie zamykała drzwi na klucz. Swoich zapomniałem. Usiadła na kanapie w salonie. To na niej kilka razy pod nieobecność chłopców.. Umm. Nie zapomniane uczucie. Była w tym mistrzynią. Gdy schowała głowę w kolanach usiadłem naprzeciwko niej. Myślała chyba, że jestem wytworem jej wyobraźni.
- Tęskniłem śliczna- powiedziałem uśmiechając się
- Co ty tu...- zaczęła
- Cii...- wyszeptałem- Chcę ci przypomnieć jak było nam wspaniale
Chwyciłem ją za rękę i poszliśmy w stronę mojego pokoju. Gdy weszliśmy do środka usiadła na łóżku a ja wysunąłem spod niego dużą, plastikową skrzynię. Otworzyłem ją. W środku były albumy. Do tej pory zebraliśmy ich dwadzieścia siedem. Każdy po minimum dwieście zdjęć. Zaczęliśmy przypominać sobie dawne chwile. Najpierw w ciszy a następnie komentując fryzury, miny, smaki potraw czy zapachy. Czułem się jak za dawnych czasów. W pewnej chwili już leżeliśmy na łóżku przytuleni przeglądając fotki. Gdy albumy się skończyły była godzina piąta nad ranem. Ross już spała. Posprzątałem albumy i położyłem się koło niej przykrywając nas kołdrą.
Oczami Ross:
Rano obudziłam się nie pamiętając sytuacji z wczoraj/dzisiaj. Poczułam, że ktoś mnie przytula. Podniosłam głowę i zauważyłam śpiącego Malik'a który mnie obejmował. Szybko przypomniały mi się wczorajsze chwile a na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Zaraz, zaraz. Czy ja nie zdradzam przypadkiem Niall'a? Tak. Cholera... Nie mogę tego ciągnąć na dwie strony. Przypomniałam sobie to jak się czułam po zdradzie Zayn'a. A teraz robię to samo! Przecież obiecałam Hazzie go nie skrzywdzić. Kurwa, kurwa, kurwa. Dlaczego życie jest takie skomplikowane. Szybko wstałam z łóżka i zaczęłam się ubierać. Starałam się to robić dość cicho aby nie obudzić Zayn'a.
- Już wstałaś... kochanie?- zapytał zaspanym głosem
Usiadłam koło niego i łapiąc go za rękę zaczęłam mówić.
- Zayn... Naprawdę dobrze wspominam te chwile spędzone z tobą. Byłeś dla mnie wspaniałym facetem. Jednak wiem co to znaczy zdrada. Nie chodzi tu o to, że będę ci wypominać... to. Nie. Po prostu nie chcę, żeby Niall czuł to samo co ja wtedy.
- I dlatego zrezygnujesz ze szczęścia?- zapytał
Poszłam więc szukać Payne'a. Przedzierając się przez tłum zapitych nastolatków i dorosłych, fanek i reporterów, sław i sąsiadów zobaczyłam Liam'a. Podbiegłam do niego. Był trzeźwy. Dość trzeźwy w porównaniu z zgromadzonymi na imprezie. Siedział na ławeczce patrząc na ćpających ludzi.
- Li, musimy pogadać- powiedziałam głośniej aby przekrzyczeć DJ'a i siadając obok Payne'a
Popatrzył mi głęboko w oczy. Uhh. Jak on mnie dobrze znał. Już wiedział o co chodzi. Spuszczając wzrok zaczęłam.
- Dobrze wiesz o czym chcę gadać.. Myślę, że mi pomożesz Daddy
Chłopak nadal nic nie mówił. Wiedziałam, że oczekuje mojej opinii na to wszystko.
- Więc. Z Zayn'em było mi naprawdę wspaniale. W nie których rzeczach jest lepszy od Niall'a w innych Irlandczyk bije go na głowę. Obaj są przystojni, wrażliwi, kochający. Ale Zayn mnie zdradził. To bolało. Był moim światłem, moim księżycem. Był słońcem, wodą, ogniem i pokarmem. To tak jakbym nurkowała bez butli. Mogę przeżyć tylko chwilę. Gdy kończy mi się powietrze powoli umieram. Tą butlą jest wierność. Bez niej związek nie może przetrwać. Boję się, że Zayn chce wrócić do Perrie ale nadal cholernie go kocham. A Niall. Chciałabym dać mu szansę bo widzę, że mu na mnie zależy. To prawda. Nie ma takich mięśni jak Zayn. Nie jest takim badboy'em których uwielbiam. Nie jest „groźny”. Ale mnie kocha. Kocha i udowadnia to na każdym kroku. Jest moim przyjacielem ale i chłopakiem. Gdy Zayn go pobił czułam jak pęka cząstka mnie. Ehh. To za trudne. Jestem tylko dzieckiem usiłującym znaleźć bezpieczne miejsce bo oddaliło się od maminej spódnicy.
- Ross. Naprawdę to trudna sytuacja. Bardzo. Myślę, że powinnaś wyjechać. Na tydzień. Dwa. Zobaczysz któremu z nich bardziej na tobie zależy i za którym będziesz tęsknić bardziej. Tylko im nie możesz powiedzieć.
- Tak... To chyba dobry pomysł. Pojadę do... właściwie nie mam gdzie jechać- wyszeptałam
- Nie masz żadnej rodziny?- zapytał Liam
- Uhh...
- Przepraszam. Jeśli chcesz to zawiozę cię do mojego ulubionego miejsca. Jestem tam dość często więc nie będzie ci mnie brakować- powiedział uśmiechając się
- To najważniejsze- odpowiedziałam z uśmiechem
- Zawiozę cię tam jutro. Dziś... cóż. Troszkę wypiłem- zaczął się tłumaczyć
- Nie ma sprawy Liam. Dziękuje- powiedziałam całując go w policzek
Cóż. Więc zostało mi jakieś dziesięć godzin. Postanowiłam wrócić do domu.
Oczami Zayn'a:
Widziałem ją. Zmierzała do wyjścia. Była nieziemska. Kusząco poruszała pupą idąc i przyciągając tłumy spojrzeń. Ona jest moja! Musi być. Niesamowita. Ideał. Kochająca, miła, wspierająca. Przy niej czułem się... uhh... bezpieczny? Czułem jakieś takie dziwne ciepło w środku. Bez niej... To nie to samo. Mogę mieć wiele dziewczyn. Mam w końcu blisko dziesięć milionów fanek. Ale żadna z nich nie może równać się z Ross. Zayn! Ty debilu. Jak mogłeś ją stracić. Muszę z nią jeszcze raz pogadać. Postanowiłem więc ją śledzić. Nie zauważyła mnie. Chwiejnie szliśmy w stronę willi One Direction. Na szczęście nie zamykała drzwi na klucz. Swoich zapomniałem. Usiadła na kanapie w salonie. To na niej kilka razy pod nieobecność chłopców.. Umm. Nie zapomniane uczucie. Była w tym mistrzynią. Gdy schowała głowę w kolanach usiadłem naprzeciwko niej. Myślała chyba, że jestem wytworem jej wyobraźni.
- Tęskniłem śliczna- powiedziałem uśmiechając się
- Co ty tu...- zaczęła
- Cii...- wyszeptałem- Chcę ci przypomnieć jak było nam wspaniale
Chwyciłem ją za rękę i poszliśmy w stronę mojego pokoju. Gdy weszliśmy do środka usiadła na łóżku a ja wysunąłem spod niego dużą, plastikową skrzynię. Otworzyłem ją. W środku były albumy. Do tej pory zebraliśmy ich dwadzieścia siedem. Każdy po minimum dwieście zdjęć. Zaczęliśmy przypominać sobie dawne chwile. Najpierw w ciszy a następnie komentując fryzury, miny, smaki potraw czy zapachy. Czułem się jak za dawnych czasów. W pewnej chwili już leżeliśmy na łóżku przytuleni przeglądając fotki. Gdy albumy się skończyły była godzina piąta nad ranem. Ross już spała. Posprzątałem albumy i położyłem się koło niej przykrywając nas kołdrą.
Oczami Ross:
Rano obudziłam się nie pamiętając sytuacji z wczoraj/dzisiaj. Poczułam, że ktoś mnie przytula. Podniosłam głowę i zauważyłam śpiącego Malik'a który mnie obejmował. Szybko przypomniały mi się wczorajsze chwile a na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Zaraz, zaraz. Czy ja nie zdradzam przypadkiem Niall'a? Tak. Cholera... Nie mogę tego ciągnąć na dwie strony. Przypomniałam sobie to jak się czułam po zdradzie Zayn'a. A teraz robię to samo! Przecież obiecałam Hazzie go nie skrzywdzić. Kurwa, kurwa, kurwa. Dlaczego życie jest takie skomplikowane. Szybko wstałam z łóżka i zaczęłam się ubierać. Starałam się to robić dość cicho aby nie obudzić Zayn'a.
- Już wstałaś... kochanie?- zapytał zaspanym głosem
Usiadłam koło niego i łapiąc go za rękę zaczęłam mówić.
- Zayn... Naprawdę dobrze wspominam te chwile spędzone z tobą. Byłeś dla mnie wspaniałym facetem. Jednak wiem co to znaczy zdrada. Nie chodzi tu o to, że będę ci wypominać... to. Nie. Po prostu nie chcę, żeby Niall czuł to samo co ja wtedy.
- I dlatego zrezygnujesz ze szczęścia?- zapytał
- Gdybym wybrała ciebie, zespół na
pewno by się rozpadł. Czego nie chcę.
- A co jeśli pewien gwiazdor znany jako badboy Malik postanowi zerwać kontrakt?- zapytał całkiem poważnie
- Wiem, że tego nie zrobisz. Jesteś wystarczająco dojrzały.
- Zobaczysz, że One Direction długo nie wytrzyma- wypluł chłodno
- Czyli to moja wina...- powiedziałam opuszczając głowę w dół
- Tak kochanie- rzekł uśmiechając się- I tak zespół się rozpadnie niezależnie od twojej decyzji więc nie rób sobie wyrzutów sumienia kotku. Podążaj swoimi pragnieniami. Marzeniami.
- Muszę pomyśleć- zaczęłam
- Wiem o twojej rozmowie z Liam'em- powiedział uśmiechając się szeroko- Jestem twoim światłem, twoim księżycem. Jestem słońcem, wodą, ogniem i pokarmem... ciekawe
- Ej. To miało zostać między mną a Li- zaczęłam się bronić
Moją twarz oblał rumieniec.
- Tak to prawda. Kocham cię. Jesteś zadowolony?- zapytałam lekko zbulwersowana
- Tak! Nawet bardzo. - rzekł zaczynając mnie całować
Czułam się wolna, szczęśliwa ale miałam wyrzuty wobec Niall'a
- Ja ciebie bardziej- dodał kończąc pocałunek i wychodząc do łazienki wziąć prysznic
----------------------------------------------
Edwards xx
Czeeść kociaki :)
Udało mi się napisać tą część w godzinkę. Zmobilizowałam się aby coś dodać bo marnie z tym. Napisałam dziś do Patrycji, że do 1 września zrobię rozdziały do 25. Myślę, że dam radę. Mam też pytanie do was. Chcę abyście zadecydowali czy:
I.
1. Ross ma być z Niall'em
2. Ross ma być z Zayn'em
3. Ross ma być singielką
II.
1. Ross ma zostać w Londynie
2. Ross ma się wyprowadzić z którymś chłopcem z I
3. Ross ma wyjechać, uciec od 1D
III.
1. Zespół ma się rozpaść (kiedyś się reaktywować)
2. Zespół ma nadal grać
IV.
1. Policja ma zrobić śledztwo o posiadanie narkotyków przez Louis'a i Zayn'a
2. Prasa ma napisać o narkotykach na imprezie ale bez reakcji władz.
Proszę o pomoc. Kocham was <3
- A co jeśli pewien gwiazdor znany jako badboy Malik postanowi zerwać kontrakt?- zapytał całkiem poważnie
- Wiem, że tego nie zrobisz. Jesteś wystarczająco dojrzały.
- Zobaczysz, że One Direction długo nie wytrzyma- wypluł chłodno
- Czyli to moja wina...- powiedziałam opuszczając głowę w dół
- Tak kochanie- rzekł uśmiechając się- I tak zespół się rozpadnie niezależnie od twojej decyzji więc nie rób sobie wyrzutów sumienia kotku. Podążaj swoimi pragnieniami. Marzeniami.
- Muszę pomyśleć- zaczęłam
- Wiem o twojej rozmowie z Liam'em- powiedział uśmiechając się szeroko- Jestem twoim światłem, twoim księżycem. Jestem słońcem, wodą, ogniem i pokarmem... ciekawe
- Ej. To miało zostać między mną a Li- zaczęłam się bronić
Moją twarz oblał rumieniec.
- Tak to prawda. Kocham cię. Jesteś zadowolony?- zapytałam lekko zbulwersowana
- Tak! Nawet bardzo. - rzekł zaczynając mnie całować
Czułam się wolna, szczęśliwa ale miałam wyrzuty wobec Niall'a
- Ja ciebie bardziej- dodał kończąc pocałunek i wychodząc do łazienki wziąć prysznic
----------------------------------------------
Edwards xx
Czeeść kociaki :)
Udało mi się napisać tą część w godzinkę. Zmobilizowałam się aby coś dodać bo marnie z tym. Napisałam dziś do Patrycji, że do 1 września zrobię rozdziały do 25. Myślę, że dam radę. Mam też pytanie do was. Chcę abyście zadecydowali czy:
I.
1. Ross ma być z Niall'em
2. Ross ma być z Zayn'em
3. Ross ma być singielką
II.
1. Ross ma zostać w Londynie
2. Ross ma się wyprowadzić z którymś chłopcem z I
3. Ross ma wyjechać, uciec od 1D
III.
1. Zespół ma się rozpaść (kiedyś się reaktywować)
2. Zespół ma nadal grać
IV.
1. Policja ma zrobić śledztwo o posiadanie narkotyków przez Louis'a i Zayn'a
2. Prasa ma napisać o narkotykach na imprezie ale bez reakcji władz.
Proszę o pomoc. Kocham was <3
sobota, 10 sierpnia 2013
Rozdział 19
Oczami Niall'a:
Na moją prośbę wypisano mnie ze szpitala. Czułem się lepiej. No dobra. Brzuch bolał mnie nadal ale lekarz powiedział, że do trzech dni przejdzie. Świetnie. W sam raz na imprezę u Louis'a. Wolałem aby Ross nie siedziała całe dnie w szpitalu. Musi odpocząć. Odebrała mnie z Harry'm. Chcieli mnie odwieść do domu ale ubłagałem zakupy. Ross poszła kupić sukienkę a ja garnitur. Następnie wybraliśmy prezent. Czułem się lepiej. Fakt, że Ross jest przy mnie dodawał mi otuchy. Te pięć dni do imprezy minęło błyskawicznie. Rankiem w dniu Sylwestra obudziłem się przed Ross. Tak słodko wyglądała gdy spała. Zrobiłem zdjęcie i dodałem na twitter'a z opisem „My little princes. I love u <3”. Poszedłem do łazienki i wziąłem prysznic. W tym czasie Smith się obudziła.
- Dzień dobry kochanie- powiedziałem całując ją w czoło
Na moją prośbę wypisano mnie ze szpitala. Czułem się lepiej. No dobra. Brzuch bolał mnie nadal ale lekarz powiedział, że do trzech dni przejdzie. Świetnie. W sam raz na imprezę u Louis'a. Wolałem aby Ross nie siedziała całe dnie w szpitalu. Musi odpocząć. Odebrała mnie z Harry'm. Chcieli mnie odwieść do domu ale ubłagałem zakupy. Ross poszła kupić sukienkę a ja garnitur. Następnie wybraliśmy prezent. Czułem się lepiej. Fakt, że Ross jest przy mnie dodawał mi otuchy. Te pięć dni do imprezy minęło błyskawicznie. Rankiem w dniu Sylwestra obudziłem się przed Ross. Tak słodko wyglądała gdy spała. Zrobiłem zdjęcie i dodałem na twitter'a z opisem „My little princes. I love u <3”. Poszedłem do łazienki i wziąłem prysznic. W tym czasie Smith się obudziła.
- Dzień dobry kochanie- powiedziałem całując ją w czoło
- Cześć- przywitała mnie uśmiechem
- Może nie idźmy do Tomlinson'a-
zaproponowałem- zrobimy coś ciekawszego...
- Musimy iść- powiedziała twardo Ross
- Musimy iść- powiedziała twardo Ross
Okazało się, że jest już jedenasta.
Postanowiliśmy spotkać na obiedzie. Ross poszła do kosmetyczki i
fryzjera a ja zacząłem odpisywać fanką na twitter'ze.
F: Dlaczego @zaynmalik zerwał z Ross?
N: To ona go rzuciła
F: Plany na Sylwestra?
N: Impreza u @Louis_Tomlinson
F: Plany na Sylwestra?
N: Impreza u @Louis_Tomlinson
F: Co sadzisz o Zayn'ie?
N: Jest utalentowany, przystojny. To mój kumpel.
N: Jest utalentowany, przystojny. To mój kumpel.
Dałem też kilkadziesiąt follow.
Zbliżała się godzina obiadu więc wyszedłem do restauracji. Ross
wyglądała niesamowicie. Pocałowałem ją w policzek i zamówiliśmy
obiad. Później poszliśmy na spacer. Okazało się, że jest już
późno więc poszliśmy się przebrać.
Oczami Ross:
Na prezent dla Louis'a kupiłam z Horan'em rejs statkiem połączony z wycieczką na Costa Brava. Świetnie się bawiłam z Niall'em jednak nadal martwiłam się czy dojdzie do spotkania z Zayn'em czego wolałam uniknąć. Wszyscy oprócz Liam'a i mnie korzystali z zapasów procentów i jonit'ów. Paparazzie robili zdjęcia które jutro na pewno pojawią się w plotkarskich magazynach. Postanowiłam poszukać Harry'ego i pogadać z nim. Przy okazji patrzyłam czy nie widać gdzieś Malik'a. Zobaczyłam go. Wyglądał niesamowicie. Biała koszula idealnie opinała jego mięśnie brzucha, czarne spodnie wydłużały i tak długie nogi. Do tego dobrał marynarkę i lazurowy krawat idealnie pasujący do mojej sukienki. Zauważył mnie i posłał mi jeden z tych swoich genialnych uśmiechów które powalają. Brązowe oczy wpatrywały się w moje. Wyglądał jak anioł. Był naprawdę przystojny. Podszedł do mnie.
- Za co pijemy?- zapytał wręczając mi kieliszek drinka
- Za... przyjaźń- odpowiedziałam
- Twoją i Horan'a czy moją i Hazzy?- zapytał oblizując wargi
- Zayn...- zaczęłam ale nie dane było mi skończyć
- Po prostu cię kocham- powiedział a po policzku zaczęła spływać mu łza
- Nie płacz- zaczęłam go pocieszać
Po chwili przyszedł Harry. Gdy zobaczył jak rozmawiam z Malik'iem zrobił się momentalnie czerwony.
- Co ty tu do cholery robisz?!- zapytał podniesionym głosem
- Świetnie się bawię w towarzystwie mojej kochanej Ross- odparł spokojnie
- Ona nie jest twoja- wypluł Styles
- Harry spokojnie. To ja zaczęłam rozmowę. Jest dobrze, jesteśmy przyjaciółmi- próbowałam złagodzić sytuacje
- Wybaczyłaś mu to wszystko!?
Nie wytrzymałam. W głębi duszy naprawdę coś czułam do Malik'a jednak wiedziałam, że muszę być wierna Horan'owi.
Oczami Ross:
Na prezent dla Louis'a kupiłam z Horan'em rejs statkiem połączony z wycieczką na Costa Brava. Świetnie się bawiłam z Niall'em jednak nadal martwiłam się czy dojdzie do spotkania z Zayn'em czego wolałam uniknąć. Wszyscy oprócz Liam'a i mnie korzystali z zapasów procentów i jonit'ów. Paparazzie robili zdjęcia które jutro na pewno pojawią się w plotkarskich magazynach. Postanowiłam poszukać Harry'ego i pogadać z nim. Przy okazji patrzyłam czy nie widać gdzieś Malik'a. Zobaczyłam go. Wyglądał niesamowicie. Biała koszula idealnie opinała jego mięśnie brzucha, czarne spodnie wydłużały i tak długie nogi. Do tego dobrał marynarkę i lazurowy krawat idealnie pasujący do mojej sukienki. Zauważył mnie i posłał mi jeden z tych swoich genialnych uśmiechów które powalają. Brązowe oczy wpatrywały się w moje. Wyglądał jak anioł. Był naprawdę przystojny. Podszedł do mnie.
- Za co pijemy?- zapytał wręczając mi kieliszek drinka
- Za... przyjaźń- odpowiedziałam
- Twoją i Horan'a czy moją i Hazzy?- zapytał oblizując wargi
- Zayn...- zaczęłam ale nie dane było mi skończyć
- Po prostu cię kocham- powiedział a po policzku zaczęła spływać mu łza
- Nie płacz- zaczęłam go pocieszać
Po chwili przyszedł Harry. Gdy zobaczył jak rozmawiam z Malik'iem zrobił się momentalnie czerwony.
- Co ty tu do cholery robisz?!- zapytał podniesionym głosem
- Świetnie się bawię w towarzystwie mojej kochanej Ross- odparł spokojnie
- Ona nie jest twoja- wypluł Styles
- Harry spokojnie. To ja zaczęłam rozmowę. Jest dobrze, jesteśmy przyjaciółmi- próbowałam złagodzić sytuacje
- Wybaczyłaś mu to wszystko!?
Nie wytrzymałam. W głębi duszy naprawdę coś czułam do Malik'a jednak wiedziałam, że muszę być wierna Horan'owi.
- Przestaniesz wtrącać się w moje
życie?- zapytałam
- Nie!- krzyknął Harry
Odpowiedziałam dając mu z liścia w policzek. Nie było to mocne ale powinno go oprzytomnić, że przegina. Złapał się za policzek i spiorunował mnie wzrokiem. Malik tyko się uśmiechnął. Hazza się oddalił. Kątem oka zobaczyłam, że flirtuje z fanką przez ogrodzenie a następnie wpuszcza ją na imprezę.
-Ostro- powiedział łapiąc mnie za rękę
- Zayn...
- Mogę liczyć na to, że dziś mnie pocałujesz?- zapytał słodko
- Śnisz?
- Ale w usta.- powiedział wkładając rękę pod moją sukienkę i ściskając mój pośladek
Sprawiało mi to cholerną przyjemność. Kurwa. Ross ogarnij. Nie myśl o nim. O jego perfekcyjnym ciele, anielskim głosie. Ross! Odsunęłam się od niego.
- Nie!- krzyknął Harry
Odpowiedziałam dając mu z liścia w policzek. Nie było to mocne ale powinno go oprzytomnić, że przegina. Złapał się za policzek i spiorunował mnie wzrokiem. Malik tyko się uśmiechnął. Hazza się oddalił. Kątem oka zobaczyłam, że flirtuje z fanką przez ogrodzenie a następnie wpuszcza ją na imprezę.
-Ostro- powiedział łapiąc mnie za rękę
- Zayn...
- Mogę liczyć na to, że dziś mnie pocałujesz?- zapytał słodko
- Śnisz?
- Ale w usta.- powiedział wkładając rękę pod moją sukienkę i ściskając mój pośladek
Sprawiało mi to cholerną przyjemność. Kurwa. Ross ogarnij. Nie myśl o nim. O jego perfekcyjnym ciele, anielskim głosie. Ross! Odsunęłam się od niego.
- Nie wiem co jest gorsze. To jak
bardzo za tobą tęsknie czy to, że ty za mną wcale- powiedział
smutno- I zapomnieć o wszystkim. Żyć dalej tak jakby to się nigdy
nie stało. To straszne, niemożliwe.
Odbiegłam
i zaczęłam płakać.
Tak,
wiem że płaczem niczego nie rozwiąże zdaję sobie z tego sprawę
ale czasami po prostu już nie mam siły, niekiedy walczę ze
wszystkimi przeciwieństwami losu sama i brak mi sił aby powstrzymać
te słone łzy, są czymś w rodzaju ukojenia - oczyszczenia
organizmu od wszystkim niepotrzebnych uczuć.
Jestem
między jakąś pustką a bezsilnością. Przepełnia mnie tysiące
uczuć a tak na prawdę nie wiem co czuję. Nie wiem jak to opisać,
możliwe że się nie da. A może sobie wmawiam?
Ale
z drugiej strony nie jestem taka jak może Ci się wydawać. Moje
życie nie jest wcale takie nudne, takie puste... hmm. Jest wręcz
niekończącą się przygodą, cały czas się coś dzieje - może
niekoniecznie dobrego, ale nie narzekam. Staram się wyciągać
wnioski z tego co mnie spotyka.
Dlaczego
nie potrafisz mnie zrozumieć? Dlaczego nawet nie próbujesz? Może
wina leży po mojej stronie. Może próbuje obwiniać Ciebie a jest
całkiem inaczej? Zmieniliśmy się. Bardzo. Dlaczego? Dlaczego nie
może być jak dawniej? Czasami nie jest tak łatwo zamknąć
rozdziału i iść dalej. Czasami jest to zbyt trudne. Tyle wokół
bliskich ludzi - a czuję się jakby stali mi się totalnie obcy. Nie
wiem już komu tak naprawdę mogę zaufać. Czas pokazał mi kto jest
kim. Jednak tak łatwo się teraz można przejechać. zaufasz nie
właściwej osobie a ona po przekroczeniu progu będzie jechała po
tobie jak po bezwartościowej rzeczy, bezużytecznej rzeczy.
Nie
jestem pewna. Niczego już nie wiem. Pustka. Cholerna pustka.
Ponownie. Chce uszczęśliwić wszystkich tylko nie siebie. Chce dla
wszystkim jak najlepiej a sama jestem w czarnej dupie. Pragnę aby
inni byli szczęśliwi, kochani a sama oszukuję samą siebie i
jestem ciągle odtrącana. Czyżbym popełniła błąd? Kolejny raz?
Kolejny raz podjęłam nie właściwą decyzję? Siedzę i myślę.
Myślę nad tym co zrobiłam. Myślę nad tym co mam napisać tutaj.
Czy jest coś jeszcze warte mojej uwagi?
Każda
minuta przeciągała się w odległą godzinę. Godzina za godziną.
Łza za łzą. Krwawiące serce. Serce pełne rozterek. Błędów.
Próbuje przestać myślami krążyć wokół twojej osoby. Próbuję.
Nie wychodzi mi to. Nie chce wybierać tak trudnych decyzji. Nie chce
popełniać błędów.
Przecież
to totalne pustkowie bez niego. Czas pokaże. Cierpliwości.
Straciłam
wiarę w siebie. Kolejny wieczór poświęcam na rozmyślenia. Na to
aby w końcu wyjść na prostą o tak dobrze powiedziane. Na
prostą... Mam tyle w sobie mieszanych uczuć. Przywiązać się do
kogoś - niby taka niewinna czynność czyż nie? A kryje w sobie
tyle uczuć. Tyle zamieszania. Niepewności. Wiem że bardzo się
uzależniłam od Ciebie. Od twojej osoby. Wiem że teraz pewnie
będzie ciężko odzwyczaić od tego. Nawet od tych kłótni, od
słodkich słówek, od rysów twojej twarzy. Bardzo przyzwyczaiłam
się. Lecz jest jeszcze ktoś kto mnie potrzebuje, bardzo potrzebuje.
Jednak ja... nie wiem czy ja potrzebuje jego osoby. Nie wiem, nie
umiem wyjaśnić tego co czuje. Jesteś z kimś bardzo bardzo długo,
a nagle pojawia się inna osoba. Przychodzi - a z jej przyjściem,
pomoc i nagle wszystko zaczyna się zmieniać. Zaczyna się zmieniać
to jak patrzymy na cholernie ważną osobę - jednak teraz już nie
aż tak ważną. Może popełniam błąd. Może jeszcze nie dorosłam
do stałych uczuć? Może nie dorosłam do tego aby prawdziwie
kochać. Nie potrafię zrozumieć siebie, a co dopiero mojego serca.
Dlaczego akurat tak? Przywiązuje się do Ciebie jeszcze bardziej z
dnia na dzień. Chce być już pewna swoich uczuć. Chce wiedzieć
czego chce. Chce wiedzieć co czuje. Jestem w rozterce uczuć. Ale
noc się jeszcze nie skończyła. Impreza trwa. Muszę pogadać z
Liam'em. Powiem mu wszystko. Musi mi pomóc.
Edwards
xx
Są tutaj przemyślenia Ross. Rozterka uczuć. Podoba się?
PS. Komputer nadal zepsuty. Pisane z laptopa siostry. Od dzisiaj na tt informacje o nowych rozdziałach --> @Senseyka_
Pozdrawiam.
Są tutaj przemyślenia Ross. Rozterka uczuć. Podoba się?
PS. Komputer nadal zepsuty. Pisane z laptopa siostry. Od dzisiaj na tt informacje o nowych rozdziałach --> @Senseyka_
Pozdrawiam.
czwartek, 8 sierpnia 2013
Rozdział 18
Oczami Liam'a:
Biedni Niall. Najpierw zakochuje się w
dziewczynie która ma chłopaka a teraz kiedy wkońcu ją zdobył
oberwał od Malik'a. Dojechaliśmy na miejsce. Ross płakała wtulona
w Harry'ego. Wszyscy siedzieliśmy w poczekalni płacząc. Wtedy
zadzwonił mój telefon.
- Menager- powiedziałem i ustawiłem
na głośnomówiący.
- Gdzie wy do cholery jesteście?!
- Yyy... Niall jest w szpitalu.
- Yyy... Niall jest w szpitalu.
- Jak to?- zapytał po czym streściłem
całą sytuację
- Więc... ty, Styles i Tomlinson z tą swoją Mel za godzinę przed studiem. Jedziemy na galę- powiedział chłodno i się rozłączył
Oczami Ross:
- Więc... ty, Styles i Tomlinson z tą swoją Mel za godzinę przed studiem. Jedziemy na galę- powiedział chłodno i się rozłączył
Oczami Ross:
Udało mi się ich przekonać aby poszli. Ja musiałam zostać. Czas mijał. Po kilku przepłakanych godzinach blondyna przewieźli do sali. Miała oszkloną ścianę przez co ja widziałam Niall'a a on mnie. Widział by gdyby nie by w śpiączce. Nie. Już go wybudzili. Teraz spał. Za zgodą lekarza weszłam do sali. Złapałam go za rękę i usiadłam na krześle. Był podpięty do masy urządzeń wydających piskliwe dźwięki. Zaczęłam opowiadać mu o gali i o tym co czuje. Wspominałam i modliłam się o jego zdrowie. Mówiłam o mieszanych uczuciach co do Zayn'a. Drgnął. Powoli otworzył oczy.
- Niall- wyszeptałam cicho jego imię
- Przepraszam- wyszeptał łapiąc moją rękę mocniej
- Nie masz za co...
- Nie obroniłem cię- powiedział spuszczając głowę- Kocham cię... nie... chcę jednak... żebyś się nade mną litowała
- Kocham cię jak nikogo innego- powiedziałam kierując się w stronę drzwi- śpij i wypoczywaj
Wyszłam i stanęłam przy szybie kreśląc a niej serduszka. Zasnął. Mój aniołek. Gdy rozmyślałam nad przyszłością ktoś złapał mnie w tali. Ten zapach, dłonie. Malik.
- Czego chcesz?- zapytałam wyrywając się
- Pogadać
- Nie ma o czym...- zaczęłam ale przywarł do mnie ciałem
Nie potrafiłam się wyrwać mimo prób. Zayn zrobił mi dwie malinki.
- Jesteś moja. Tylko moja- wypluł
Pocałował mnie w policzek i poszedł. Obróciłam się w stronę Horan'a. Wszystko widział. Cholera. Ze łzami w oczach chciałam wejść ale przecząco pokiwał głową. Zauważyłam na szafce obok niego telefon. Postanowiłam do niego napisać.
Ross: To nie tak... xx
Niall: Wieem Xx
Ross: Więc dlaczego nie mogę wejść? xx
Niall: Nie chcę patrzeć jak płaczesz... to boli Xx
Ross: Przepraszam... xx
Niall: Kocham cię Xx
Ross: Ja ciebie też xx
I znów zasnął. Ta operacja totalnie go wykończyła. Wiedziałam, że Malik jeszcze nie skończył. On nie podda się tak łatwo.
Oczami Zayn'a:
Musiałem ją pocałować. Ten idiota spał, nie było żadnych przeszkód. Mmm. Tak tęskniłem za smakiem jej ust, za jej zapachem. Teraz jestem na gali. Gdyby nie ona wziąłbym ją, choćby siłą do siebie. Hmm. A może ją porwać? Ale zaczekam trochę z tym planem. Za sześć dni impreza u Louis'a. Dopilnuje aby moja dziewczyna świetnie się bawiła. Ze mną. Harry patrzy na mnie tym swoim wściekłym spojrzeniem. Gdyby nie tłumy paparazie na pewno zaatakowałby mnie. Podszedłem do niego.
- Ta twoja siostrzyczka... mmm jest świetna w łóżku-wyszeptałem oblizując wargi
Jego twarz momentalnie zrobiła się czerwona. Musiałem kontynuować. Musiałem go rozwścieczyć. Dlaczego? Sam nie wiem.
- Zapytaj ją czy jej pierwszy raz był dobry. Jestem ciekaw jak mi poszło- powiedziałem uśmiechając się
- Jeszcze słowo...- zaczął Harry
- Śmiało- powiedziałem rytmicznie poruszając biodrami do przodu i do tyłu
Już miał mnie zaatakować ale przyszedł Liam i wyciągnął mnie na zewnątrz.
- Co ty odpierdalasz?- zapytał
- Spokojnie Daddy, prezentuje Styles'owi jak się bawiłem z Ross
- Ona teraz jest z Horan'em- powiedział
- Ale ja ją kocham!- wykrzyczałem po czym dodałem cicho- Nie rozumiesz?
- Powinieneś z nią porozmawiać.
- Ale ona nie chce mnie widzieć po... tej akcji z Niall'em- odparłem spokojnie
- Gościu. Przez ciebie miał kilkogodzinną operację!- podniósł głos
- Wiem, wiem... przegiąłem
- Daj jej teraz spokój. Na imprezie Louis'a namówię ją, żeby z tobą pogadała. Okej?- zaproponował
- Dzięki Payne! Jesteś moim kuplem.
- Nie ma sprawy- uśmiechnął się- Ty naprawdę mówiłeś o... TYM Hazzie?
- Powinien wiedzieć- uśmiechnąłem się szeroko.
Liam uderzył mnie lekko w ramię a ja obmyślałem plan rozmowy z Smith.
- Tylko sobie nie myśl, że jetem po twojej stronie- powiedział- nie podoba mi się to jak pobiłeś Niall'a
- Oj weź stary. I tak wiem, że mnie uwielbiasz- powiedziałem uśmiechając się
-------------------------------------
Edwards xx
Więc tak. Po pierwsze wiem, że rozdział krótki ale pisałam go NA TELEFONIE. Miałam dodawać najwcześniej 18 ale prosiliście mnie na twitter'ze (@Senseyka_) abym dodała wcześniej. Po drugie komputer nadal zepsuty więc nie wiem kiedy zrobię następny rozdział. Jeśli pójdzie bardzo dobrze w co wierzę to jutro/pojutrze nowa część bo dzisiaj chcę zaryć trochę nocy z tego powodu. Idę do siostry pilnować dzieci w nocy więc trochę czasu będzie.
środa, 7 sierpnia 2013
UWAGA!
UWAGA!
Padł mi komputer. Nie dodam rozdziału w czwartek. Najwcześniej 18.08.
Przepraszam.
-----------------
Edwards xx
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Rozdział 17
Oczami Ross:
Nie wierzyłam w to co słyszę. Niall. Ten Blondyn z Irlandii. Ten wiecznie głodny, niebieskooki przystojniak. Zawsze uśmiechnięty. Zakochał się. We mnie. W Ross Smith. W Ross która kochała innego. Kochała? Sama nie wiedziałam co czuje do Zayn'a. Lubiłam go, bardzo. Uwielbiałam jego oczy, włosy, zapach, usta. Ale Malik mnie zdradził. Na moich oczach całował się z Perrie, poszedł z nią do łóżka, był dla mnie arogancki. A później jakby nic się nie stało tylko przeprosił. A Niall? Był bardzo oddany, przyjacielski, kochający, troskliwy. Martwił się o mnie, spędzał ze mną czas. Tak właściwie to z nim miałam najlepszy kontakt z chłopców. Bez kłótni, spięć. Pojechałam z Harry'm do domu. Tak jak uprzedzał nie było Malik'a. Okazało się, że Louis i Mel przeprowadzili się na drugi koniec Londynu, chcieli zamieszkać sami. Wzięłam Niall'a za rękę i szepcąc „musimy pogadać” skierowaliśmy się w stronę pokoju blondyna. Usiedliśmy na łóżku.
- Harry mi powiedział- zaczęłam zdenerwowana
Horan tylko ukrył głowę kładąc ją na kolanach. Klękłam przed nim i uniosłam jego głowę do góry. Płakał. Otarłam jego łzy i pocałowałam go w usta. Nie wiem dlaczego. W brzuchu czułam motylki. Zrobiłam się czerwona. Odwzajemnił pocałunek.
Oczami Niall'a:
Gdy zaczęła mnie całować nie wiedziałem co robić. Po chwili jednak zorientowałem się co się dzieje i odwzajemniłem pocałunek. Dziewczyna wstała i przesyłając mi buziaka wyszła. Czułem się naprawdę wspaniale. Cały w skowronkach zbiegłem na dół. Siedziała wtulona w Hazzę, oglądali telewizję. Przysiadłem się do nich od strony Ross i delikatnie dotknąłem jej dłoni. Smith popatrzyła na mnie dużymi oczami, uśmiechnęła się i złapała mnie za rękę. Przesiedzieliśmy tak do końca filmu czyli godzinę. Bez słowa. Trzymając się za ręce i wymieniając spojrzeniami orz uśmiechami. To był najwspanialszy dzień w moim życiu.
Oczami Harry'ego:
Kątem oka zauważyłem jak Niall i Ross trzymają się za ręce. Muszę porozmawiać z nimi obojga. Gdy film się skończył wziąłem Ross na małe przesłuchanie.
- Jesteście razem?- wypaliłem
- Nie...
- Czujesz coś do niego?
- Bardzo go lubię, bardzo, bardzo.
- Nie skrzywdź go tak jak ty zostałaś skrzywdzona. Obiecaj.
- Obiecuje.
Teraz pozostała mi rozmowa z Horan'em. To musi być załatwione. Nie pozwolę skrzywdzić kolejny raz Ross. Niall siedział na tarasie. Uśmiechał się, był bardzo zadowolony. Był zamyślony więc poklepałem go po ramieniu.
Nie wierzyłam w to co słyszę. Niall. Ten Blondyn z Irlandii. Ten wiecznie głodny, niebieskooki przystojniak. Zawsze uśmiechnięty. Zakochał się. We mnie. W Ross Smith. W Ross która kochała innego. Kochała? Sama nie wiedziałam co czuje do Zayn'a. Lubiłam go, bardzo. Uwielbiałam jego oczy, włosy, zapach, usta. Ale Malik mnie zdradził. Na moich oczach całował się z Perrie, poszedł z nią do łóżka, był dla mnie arogancki. A później jakby nic się nie stało tylko przeprosił. A Niall? Był bardzo oddany, przyjacielski, kochający, troskliwy. Martwił się o mnie, spędzał ze mną czas. Tak właściwie to z nim miałam najlepszy kontakt z chłopców. Bez kłótni, spięć. Pojechałam z Harry'm do domu. Tak jak uprzedzał nie było Malik'a. Okazało się, że Louis i Mel przeprowadzili się na drugi koniec Londynu, chcieli zamieszkać sami. Wzięłam Niall'a za rękę i szepcąc „musimy pogadać” skierowaliśmy się w stronę pokoju blondyna. Usiedliśmy na łóżku.
- Harry mi powiedział- zaczęłam zdenerwowana
Horan tylko ukrył głowę kładąc ją na kolanach. Klękłam przed nim i uniosłam jego głowę do góry. Płakał. Otarłam jego łzy i pocałowałam go w usta. Nie wiem dlaczego. W brzuchu czułam motylki. Zrobiłam się czerwona. Odwzajemnił pocałunek.
Oczami Niall'a:
Gdy zaczęła mnie całować nie wiedziałem co robić. Po chwili jednak zorientowałem się co się dzieje i odwzajemniłem pocałunek. Dziewczyna wstała i przesyłając mi buziaka wyszła. Czułem się naprawdę wspaniale. Cały w skowronkach zbiegłem na dół. Siedziała wtulona w Hazzę, oglądali telewizję. Przysiadłem się do nich od strony Ross i delikatnie dotknąłem jej dłoni. Smith popatrzyła na mnie dużymi oczami, uśmiechnęła się i złapała mnie za rękę. Przesiedzieliśmy tak do końca filmu czyli godzinę. Bez słowa. Trzymając się za ręce i wymieniając spojrzeniami orz uśmiechami. To był najwspanialszy dzień w moim życiu.
Oczami Harry'ego:
Kątem oka zauważyłem jak Niall i Ross trzymają się za ręce. Muszę porozmawiać z nimi obojga. Gdy film się skończył wziąłem Ross na małe przesłuchanie.
- Jesteście razem?- wypaliłem
- Nie...
- Czujesz coś do niego?
- Bardzo go lubię, bardzo, bardzo.
- Nie skrzywdź go tak jak ty zostałaś skrzywdzona. Obiecaj.
- Obiecuje.
Teraz pozostała mi rozmowa z Horan'em. To musi być załatwione. Nie pozwolę skrzywdzić kolejny raz Ross. Niall siedział na tarasie. Uśmiechał się, był bardzo zadowolony. Był zamyślony więc poklepałem go po ramieniu.
- Musimy pogadać...
- Ona jest niesamowita. Cały czas o niej myślę- rozmarzył się
- Widzę, że ją kochasz. Nie skrzywdzisz jej. Jasne?
- Stary ona jest idealna. Jej brązowe, duże oczy. Jej proste kasztanowe włosy. Jej zgrabne ciało. Jej ujmujący, słodki głos. Jej charakter, chęć pomocy, radość z życia i oddanie. On jest aniołem. Anioła nie skrzywdzę.
- Wierzę w to. Jeśli ją skrzywdzisz...- zacząłem
- Wtedy mnie zabij.- odparł spokojnie
Po tych słowach byłem pewien, że jest zakochany. Po naszej rozmowie przyjechał Louis z Mel. Tomlinson powiedział, że robimy zebranie „rodzinne”. Wszyscy usiedliśmy w salonie.
Oczami Louis'a:
- Jak wiecie zbliżają się moje urodziny- powiedział uśmiechając się- Zrobię je w sylwestra. To będzie olbrzymia impreza z paparazie, gwiazdami, alkoholem, papierosami i narkotykami
Wszyscy byli tym zdziwieni. Impreza miała odbyć się za tydzień.
- Do tego za miesiąc jest wesele. Moje i Mel.
Oczami Harry'ego:
Taka impreza. To nie w stylu Tomlinson'a. Ale jest już dorosły a ja chętnie się zabawię.
- Ona jest niesamowita. Cały czas o niej myślę- rozmarzył się
- Widzę, że ją kochasz. Nie skrzywdzisz jej. Jasne?
- Stary ona jest idealna. Jej brązowe, duże oczy. Jej proste kasztanowe włosy. Jej zgrabne ciało. Jej ujmujący, słodki głos. Jej charakter, chęć pomocy, radość z życia i oddanie. On jest aniołem. Anioła nie skrzywdzę.
- Wierzę w to. Jeśli ją skrzywdzisz...- zacząłem
- Wtedy mnie zabij.- odparł spokojnie
Po tych słowach byłem pewien, że jest zakochany. Po naszej rozmowie przyjechał Louis z Mel. Tomlinson powiedział, że robimy zebranie „rodzinne”. Wszyscy usiedliśmy w salonie.
Oczami Louis'a:
- Jak wiecie zbliżają się moje urodziny- powiedział uśmiechając się- Zrobię je w sylwestra. To będzie olbrzymia impreza z paparazie, gwiazdami, alkoholem, papierosami i narkotykami
Wszyscy byli tym zdziwieni. Impreza miała odbyć się za tydzień.
- Do tego za miesiąc jest wesele. Moje i Mel.
Oczami Harry'ego:
Taka impreza. To nie w stylu Tomlinson'a. Ale jest już dorosły a ja chętnie się zabawię.
Oczami Zayn'a:
Nie mogłem wytrzymać. Musiałem przyjść do Ross. Naprawdę ją kochałem. Ten Sylwester będzie niezwykły. Spędzimy miły wieczór u Louis'a. Alkohol rozładuje atmosferę. Będzie dobrze. Wszyscy siedzieli w salonie. Ross koło Niall'a i Harry'ego. Horan objął Smith i pocałował ją w policzek. Nie zareagowała. Biegnąc w jego stronę krzyknąłem:
- Odpierdol się od mojej laski!
Momentalnie wstał Harry.
Nie mogłem wytrzymać. Musiałem przyjść do Ross. Naprawdę ją kochałem. Ten Sylwester będzie niezwykły. Spędzimy miły wieczór u Louis'a. Alkohol rozładuje atmosferę. Będzie dobrze. Wszyscy siedzieli w salonie. Ross koło Niall'a i Harry'ego. Horan objął Smith i pocałował ją w policzek. Nie zareagowała. Biegnąc w jego stronę krzyknąłem:
- Odpierdol się od mojej laski!
Momentalnie wstał Harry.
- Nie dam ci jej skrzywdzić ponownie!-
wypluł
Niall wziął moją Ross za rękę i skierowali się w stronę schodów. Harry dał mi w twarz ale nie zwracałem na to uwagi. Minąłem go i pobiegłem w stronę schodów.
- Puść ją!- krzyknąłem
Zero reakcji. Momentalnie moja pięść znalazła się przy twarzy Irlandczyka. Jednak zablokował cios. Nie pamiętałem by potrafił się bronić. Jednak udało mi się przewrócić Horan'a. Złapałem Ross za rękę.
- Chodź ze mną. Kocham cię, będzie jak dawniej- zacząłem
- Znowu ją zdradzisz, jak kiedyś?- warknął Horan
- Stul pysk!- krzyknąłem mocno uderzając go w brzuch
Oczami Ross:
Niall upadł na podłogę i zaczął cicho jęczeć i kulić się. Podbiegłam do Zayn'a. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Chyba myślał, że mu wybaczyłam. Chciał mnie pocałować. Dzieliły nas centymetry. Złapał mnie mocno i zaczął całować na oczach Niall'a. Po policzkach blondyna zaczęły spływać łzy. Gdy Harry oprzytomniał oderwał go ode mnie. W tym czasie Liam i Louis pobiegli do leżącego na podłodze Niall'a.
Niall wziął moją Ross za rękę i skierowali się w stronę schodów. Harry dał mi w twarz ale nie zwracałem na to uwagi. Minąłem go i pobiegłem w stronę schodów.
- Puść ją!- krzyknąłem
Zero reakcji. Momentalnie moja pięść znalazła się przy twarzy Irlandczyka. Jednak zablokował cios. Nie pamiętałem by potrafił się bronić. Jednak udało mi się przewrócić Horan'a. Złapałem Ross za rękę.
- Chodź ze mną. Kocham cię, będzie jak dawniej- zacząłem
- Znowu ją zdradzisz, jak kiedyś?- warknął Horan
- Stul pysk!- krzyknąłem mocno uderzając go w brzuch
Oczami Ross:
Niall upadł na podłogę i zaczął cicho jęczeć i kulić się. Podbiegłam do Zayn'a. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Chyba myślał, że mu wybaczyłam. Chciał mnie pocałować. Dzieliły nas centymetry. Złapał mnie mocno i zaczął całować na oczach Niall'a. Po policzkach blondyna zaczęły spływać łzy. Gdy Harry oprzytomniał oderwał go ode mnie. W tym czasie Liam i Louis pobiegli do leżącego na podłodze Niall'a.
- Nienawidzę cię!- krzyknęłam do
Malik'a dając mu z liścia w policzek.
Harry wyprowadził go na zewnątrz a ja podbiegłam do Niall'a.
- Dzwońcie po pogotowie!- krzyknął Liam a Mel wybrała numer i wykonała telefon
- Będą za piętnaście minut- powiedziała cicho
Niall złapał mnie za rękę. Widziałam ile trudu go to kosztowało.
- Wiesz... tak naprawdę to bardziej bolało mnie to jak on cię całował niż ten cały brzuch- powiedział na jednym oddechu- Wstałbym... i przy...waliłbym mu w twarz.... ale... nie dam...
- Ciii. Nic nie mów.- powiedziałam cicho całując go w czoło.
Zemdlał. Po chwili przyjechało pogotowie.
- Czeka go bardzo ciężka operacja- powiedział lekarz
Postanowiłam jechać z Harry'm w karetce a Liam, Louis i Mel samochodem Daddy'ego.
Oczami Melani:
Widziałam w jej oczach rozpacz. Naprawdę go kochała. Teraz będzie mnie potrzebować. Wydaje mi się, że już nie jest moją przyjaciółką. Odkąd Alex się wyprowadziła do cioci do Irlandii spędzamy ze sobą mało czasu. Nasza przyjaźń nie przetrwała ale nadal jest moją koleżanką której pomogę.
______________________________________
Edwards xx
Harry wyprowadził go na zewnątrz a ja podbiegłam do Niall'a.
- Dzwońcie po pogotowie!- krzyknął Liam a Mel wybrała numer i wykonała telefon
- Będą za piętnaście minut- powiedziała cicho
Niall złapał mnie za rękę. Widziałam ile trudu go to kosztowało.
- Wiesz... tak naprawdę to bardziej bolało mnie to jak on cię całował niż ten cały brzuch- powiedział na jednym oddechu- Wstałbym... i przy...waliłbym mu w twarz.... ale... nie dam...
- Ciii. Nic nie mów.- powiedziałam cicho całując go w czoło.
Zemdlał. Po chwili przyjechało pogotowie.
- Czeka go bardzo ciężka operacja- powiedział lekarz
Postanowiłam jechać z Harry'm w karetce a Liam, Louis i Mel samochodem Daddy'ego.
Oczami Melani:
Widziałam w jej oczach rozpacz. Naprawdę go kochała. Teraz będzie mnie potrzebować. Wydaje mi się, że już nie jest moją przyjaciółką. Odkąd Alex się wyprowadziła do cioci do Irlandii spędzamy ze sobą mało czasu. Nasza przyjaźń nie przetrwała ale nadal jest moją koleżanką której pomogę.
______________________________________
Edwards xx
Rozdział dedykowany dla Ama Horan.
Podoba się? Komentujcie. Następny rozdział będzie prawdopodobnie w czwartek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)