piątek, 19 lipca 2013

Hej ! :)


Jestem    współ Adminką tego bloga , myślę , że będzie nam się dobrze razem pracowało .. Czasami ja będę pisać  Imaginy a czasami Patrycja . 



Jak mam się podpisywać ? 


Hazzowa   , Harroldowa , Loczkowa  ? :) Napiszcie w komentarzu . 



Macie tutaj jeszcze mojego bloga nowego piszę na nim Imaginy  z dedykacjami dla każdego . :  http://imaginyoonedireciom.blogspot.com/

środa, 17 lipca 2013

2# Nominacja do Libster Awards

Hejj! Już drugi raz zostałam nominowana do Libster Awards , za co bardzo dziękuję blogowi : http://this--is--love.blogspot.com/  

 A oto pytania, na które mam odpowiedzieć :

1. Jak masz na imię ?

Patrycja ;)
2. Skąd jesteś ?

Wielkopolska, Krzyż Wielkopolski
3. Którego z członków 1D lubisz najbardziej i dlaczego ?

Lubię wszystkich jednakowo, jednak chyba najbardziej Liam'a. Lubię Go za to, jaki jest w środku.. I na prawdę nie wiem , dlaczego Go tak hejtują.. ;( ♥
4. Masz jakieś gażdżety związane z 1D ?

Bluzka z napisem "I♥1D" , długopisy z 1D ;p  , i bransoletki z napisami "I ♥ Liam" , "I♥Harry" "I♥Zayn", "I♥Niall", "I♥Louis" 5. Należysz jeszcze do jakiegos fandomu oprócz Directioners ?
Belieber (Justin Bieber)
Little Blackstars  (Avril Lavigne)
Brats (Cher Lloyd)  
 6. Lubisz czytać książki ?
Tak;)
7. Masz jakieś swoje ulub. miejsce ?

Łąka z takim małym strumykiem.
8. Wolisz jadać w domu czy po za domem ?

Chyba w domu ;) Ale wolę z przyjaciółmi;D
9. Malujesz się ?

Tak, czasami .
10. Gdzie byłaś lub gdzie jedziesz na wakacje ?

Ustronie Morskie. Gorzów Wielkopolski, Poznań,
11. Czy masz jakieś wakacyjne postanowienie ?

Mam, wiem, że Niall mnie znienawidzi, ale chcę zżucić pare kg  ;D 

Oto blogi, które nominuję :
 * http://thedangeroussecret.blogspot.com/
 *  http://vashappeninxmalikowa.blogspot.com/
 * http://miilosctojedenwielkibol.blogspot.com/
 * http://love-more-not.blogspot.com/
 * http://love-happy-need-imaginy-karolina.blogspot.com/ 

Moje pytania :
1.Jak masz na imię? Skąd jesteś?
2. Ulubiony członek zespołu 1D? Dlaczego akurat on?
3. Ulubiona piosenka? 
4. Pisząc swój blog, wzorujesz się na jakimś?
5. Czytasz mojego bloga?
6. Imaginy czy opowiadania? 
7.Jedna rzecz, dlaczego zostałam Directioner to... ? (Dokończ) 
8.Twoje marzenie? 
9. Jakie jest twoje motto?
10.  Ulubiony cytat wybranego chłopaka z 1D?  (np. "Bycie singlem wcale nie oznacza, że jest się słabym, oznacza to, że jest się wystarczająco silnym by czekać Niall Horan" ♥ ) 
11. Co da Ci ta nominacja? 

To już druga nominacja, za którą bardzo bardzo dziękuję! Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej. Bierzcie się za komentowanie pod ostatnim rozdziałem bo nie będzie kolejnego! <33  Patty;*

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 11

Mam tylko taką cichą nadzieję, że on też mi ufa, ufa bezgranicznie.

*Oczami Zayna*
Jechaliśmy już dalej w ciszy. Nie wiem, dlaczego nikt się nie odzywał. Ross chyba myślała o tym co się dzisiaj działo. Ja też o tym myślałam, ale bardziej na myśl przychodziła mi nasza akcja "RWD" , co oznaczało "Ross W Domu" .. Planowaliśmy ją od jakiś 2 dni.  Wypali? Chyba raczej nie ma wyjścia. Dojechaliśmy do domu, zaparkowałem przy wjeździe, wyjąłem kluczyki ze stacyjki i wysiadłem. Podszedłem do drzwi Ross, oczywiście ona nie rozumie, że nie może się przemęczać. Nogi miała już wystawione na zewnątrz.
-Ross, czego w zdaniu "Nie masz się przemęczać" nie rozumiesz? - zapytałem i spojrzałem na nią srogim wzrokiem.
-Ymm.. "Nie masz się przemęczać? - od powiedziała. Nie wiem dlaczego, ale jakby siedziała tu jakaś inna laska zdenerwowałbym się ostro na nią. Ross działała na mnie inaczej. Nie umiem się na nią gniewać.
-Rosalie Smith, powtarzam Ci po raz setny, że nie powinna się panienka przemęczać. Musi panienka oszczędzać swój brzuszek, żeby w przyszłości móc pozwolić swojemu mężczyźnie, w tym przypadku mi, na miłe pieszczoty po tym właśnie miejscu. Zrozumiała panienka? - powiedziałem a ona zaśmiała się.
-Tak jest, panie Malik. - od powiedziała mi. Wyjąłem ją z samochodu i kierowałem się w stronę drzwi. Postawiłem ją prze nimi.Spojrzałem na nią. Nie wytrzymałem. Wpiłem się w jej usta. Jak niespodzianka? Dostałem sms'a , że musimy z Ross jeszcze poczekać, bo nie wszystko jest jeszcze gotowe. 
-Nie wejdziemy do środka? - zapytałam.Kurcze.. Co tu by wymyślić... Hmm...
-Walizka! - wybuchłem. -Tak, trzeba wyciągnąć walizki z samochodu. - powiedziałem już nieco ciszej.
-Okej, nie musisz się tak wydzierać. - zaśmiała się. Uff..
-To wyciągnij walizki, proszę a ja poczekam w domu. - powiedziała i miała wchodzić do domu, ale jednak byłem szybszy i zatorowałem jej przejście.
-Zayn..? Możesz mnie przepuścić? - zapytała.
-Tak... To znaczy .. Nie! Nie mogę Cię przepuścić. - powiedziałem. Patrzała na mnie jak na idiotę, no ale co ja poradzę, sytuacja tego wymaga.
-Niby czemu? - zapytała znowu.
-Bo.. Bo .. Bo Harry jest nagi i musi się ubrać. Musimy poczekać.- wymyśliłem na poczekaniu.Patrzała na mnie jak na nie wiem kogo.
-Okej . Zayn ? - zapytała. - Może Ty masz gorączkę i Ci się to po prostu zdaje? - kontynuowała. No wprost zarąbiście, jeszcze uważa że jestem chory.
-Nie, nie jestem chory. - dostałem sms'a. Spojrzałem na nią , nadal się na mnie gapiła. Uśmiechnąłem się i odczytałem sms'a
" Możecie wchodzić, Gotowe. Za tą bajeczkę, że nago chodzę masz wpierdziel. Twój Kochany Harry xx" - zaśmiałem się i odetchnąłem w duchu, że nie muszę dalej prowadzić tej bezsensownej rozmowy z "Moją Ross". Boże , jak to pięknie brzmi. "Moją".. Otworzyłem jej drzwi. A ona weszła do środka.

*Oczami Ross*
Weszłam do środka i normalnie zamarłam. Na ścianie wisiał duży napis "Niespodzianka! "  Wszyscy na raz krzyknęli "Happy Brihday Ross! "  byłam przeszczęśliwa.  Nigdy nikt mi nie zrobił takiej niespodzianki. Było magicznie. Była nawet Alex, ale skąd ona się tu znalazła.? Okej, dobra. Nie
 moge nic powiedzieć. Poczułam, łzy na moim poliku. Tak to były łzy. łzy szczęścia.
-Matko, boska. Nie wiem co powiedzieć. Dziękuję. - wszyscy podchodzili i dawali mi prezenty. Od Nialla dostałam bransoletkę z koniczynką, od Harry'ego łańcuszek z kotkiem,  od Liama aparat fotograficzny, skąd on wiedział, że uwielbiam robić zdjęcia? Nie wiem. Od Melanie i Louisa dostałam przepiękną bransoletkę z serduszkiem.
-Nie mogę w to uwierzyć.. To jest przepiękne.. Pewnie musiało dużo kosztować, przecież wiecie, że nie lubię drogich prezentów. - powiedziałam do nich. Wszyscy patrzyli i nic nie mówili. Poczułam lekkie szturchnięcie, obróciłam się , za mną stał Zayn z dużym pudełkiem. Uśmiechał się uroczo.
-Zapomniałaś o mnie? - zapytał z uśmiechem na buzi. Był ubrany w ciemne jeansy, jasną koszulkę z napisem "Hug Me" co mnie bardzo rozśmieszyło, do tego miał ubrane białe Converse . Włosy miał jak
zawsze postawione na żel. Jego oczy świeciły się. Były nieziemskie. Do tego ten uroczy uśmiech, który powalał z nóg.
-Nie zapomniałam. - powiedziałam. Zaśmiał się.
- Mimo, że urodziny miałaś jakiś czas temu, to nie był twój najlepszy dzień w życiu, miałaś wiele niespodzianek. Postanowiliśmy, że dzisiaj uczcimy dzień twoich 17 urodzin. Proszę. To dla Ciebie. - powiedział. Znowu w moich oczach pojawiły się łzy. Zayn nie zdążył podać mi dość dużych rozmiarów pudełka a z niego wydobyło się szczeknięcie. Oznaczało to tylko jedno.. Piesek. Wcale długo nie czekałam aż wyskoczy z tego pudełeczka. Tak się właśnie stało, piesek wyskoczył z pudełka.
-Boże, Zayn. Kupiłeś mi pieska? - zaskoczona tym co dostałam ukucnęłam koło pieska, zaczęłam się z nm bawić. Nim się obróciłam, by go dogonić, bo piesek biegał wokół mnie , zostałam powalona na ziemię przez malucha. Lizał mnie po twarzy, co strasznie gilgotało.
-Ross, nic Ci nie jest? Wszystko w porządku? - dopytywał Zayn, koło niego stanął również Harry. Patrzeli na mnie z góry co wyglądało strasznie komicznie.
-Wszy...Wszyy.. hahaha.. Wszystko okej.- ledwo powiedziałam, śmiejąc się.
-Bardzo śmieszne, Ross, bardzo śmieszne. - powiedział ironicznie Zayn. Podniósł mnie i spojrzał mi głęboko w oczy. Patrzeliśmy w swoje oczy i nie mogliśmy się od nich oderwać. Kocham Go, Kocham , Kocham , Kocham. Nie wiem, co bym bez niego zrobiła. Pewnie teraz leżałabym na starym łóżku, w które są wchłonięte zapachy domu dziecka. Gdyby wtedy Harry, po mnie nie przyjechał... Zamknęłabym się w sobie i nie odzywała do nikogo. Marzyłabym wtedy o księciu z bajki, który uratowałby mnie z tych cierpień i zamieszkał ze mną w wielkim zamku. Jeździłabym konno, bo nie wiem czy wiecie ale uwielbiam jeździć konno. U moich dziadków na farmie było stado z końmi. Nawet pamiętam ich imiona : Alexis, Fiona, Curpy, Smalli i małe źrebię Roxa . Kochałam je. Ale po śmierci mojej babci, dziadek nie miał już z tego takiego ubawu, jaki miał z babcią. Ona była bardzo pozytywną kobietą, umiała rozbawić do łez, ale opowiadała mi do snu takie historie, przy których ciekły łzy i człowiek nawet nie wiedział dlaczego. Z zamyśleń wyrwał mnie czyiś głos..
-Ross, Ross.. Ross! - krzyczał już prawie Zayn bacznie mi się przyglądając. Bóg zamiast przyjaciół zesłał mi same anioły, a przynajmniej wtedy tak myślałam.
-Jestem! - krzyknęłam.
-To pora na tort!!!  - wydarł się jak zwykle nigdy nie najedzony Niall i powędrował w podskokach do kuchni, gdzie pewnie był przetrzymywany słodki torcik. Wyjechał z wózkiem a na nim stał przeogromny tort. Był taki duży.. i różowy! ♥ Normalnie nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyli mnie i to bardzo..
-Jest.. Jest... Nie wiem co powiedzieć. Jest cudowny! Dziękuję.. - i się wzruszyłam. Łzy same znaczyły ścieżki na moich czerwonych z wzruszenia polikach.
-Dobra, dobra..Dosyć tych czułości. Może byśmy go tak zjedli? - znowu Horanek dał o sobie znać. Harry dźgnął gow bok a ten na niego surowo spojrzał, po czym wrócił do błagalnego wzroku na mnie.
-Hahah.. Oczywiście, Horanku, oczywiście. - powędrowaliśmy do dość sporego salonu i tam nie odbyło się bez masy jedzenia, ozdób, jakimi były na przykład serpentyny, balony i tego rodzaju urządzenia. Pokroiliśmy tort i zasiedliśmy w swoim gronie do stołu spożywając słodką niespodziankę. Siedzieliśmy tak i objadaliśmy się słodkościami i innymi łakociami , oczywiście nie odbyło się też bez, jak to mój brat powiedział "obowiązkowego alkoholu". Ja nic nie piłam, udawałam tak na prawdę podsuwałam kieliszki Louisowi, który jak było widać wcale się nie zorientował, że pije podwójnie. Nie szkodzi. Na jego zdrowie. Zaśmiałam się w duchu. Wszyscy się tak upili, że nawet nie kontaktowali co się do nich mówi. Na szczęście nie byłam sama. W moim towarzystwie nie pijących był jeszcze Liam.
-No to co..? Ja biorę na siebie Horana, Louisa i Harrego. Twoim zadaniem będzie przenieść do pokoi Zayna , Melanie i Alex. - uśmiechnęłam się do niego i zabraliśmy się za noszenie ciężarów na swoje miejsca, to znaczy do ich pokoi. Na pierwszy ogień poszła Alex, która cały czas gadała, że Harry to niezłe ciacho. Swoją drogą te ich tajemnicze spojrzenia między sobą.. Dość ciekawe.. Zaniosłam królewnę pijaczkę, do siebie i zeszłam na dół po Melanie. Ciągnęłam się z nią po schodach i nawet dwa razy ześlizgnęła mi się noga..
-No panno ... Bress nieźle się pani urządziła. Życzę miłego rannego kaca jutro. - powiedziałam w jej stronę opuszczając pokój blondynki. Zeszłam na dół i został mi tylko nasz królewicz Zayn. Podeszłam do niego i wzięłam go pod pachę. Szłąm z nim już po schodach, jak mi się noga wyślizgnęła to upadliśmy z hukiem na dół. Dobrze, że to był tylko początek naszej jakże długiej trasy.
-Ał... Zayn, koteczku.. Wstań proszę. - Może kuźwa łaskawie ze mnie zejdziesz?
-Yhhmmyyyy..  - tak i weź się z nim tu dogadaj. Dalej na mnie leżał i jak na razie nie zamierzał się ruszyć. Co mi innego pozostało, zepchnęłam go z siebie i podniosłam się , znowu powtórzyłam czynność. Wzięłam go pod pachę i ruszyłam z powrotem na schody. Yf.. Pierwsze trzy schodki za nami. Zostało jeszcze z jakieś 15?!
-No, Kociaku ładnie nam idzie. Do góry nóżka.. uważaj schodek.. ładnie. To jeszcze raz do góry nóżka.. - gadałam do niego jak najęta, ale bardzo mu się to widocznie podobało, bo banan nie schodził mu z buzi. Zaśmiałam się cicho pod nosem. Doszliśmy do drzwi naszej sypialni, bo jak może jeszcze nie wiecie postanowiliśmy z Zaynem, że zrobimy z naszych sypialni jedną wspólną. I tak oto powstała NASZA sypialnia. Nasza.. Boże nadal nie mogę się przyzwyczaić do tego, że on jest mój.. Mój Zayn Malik.. Boże...
-Kooo....auć.. chaaa.. - czkawka biedaka wzięła.. - am Cię.. - i w tym momęcie chciał mi dac buzi, no ale wybacz.. Z pijakami  się nie całuję..;D
-Buzuu,.. Dać  Maliczkowi piększemu nisz jakisz beżdobny buzi w tej chwili!  - nie do końca wiem o co mu chodziło, ale chyba chciał buzi. Dałam mu przelotnego buziaka w polik i położyłam Go na łóżku. Rozebrałam go.. (tylko, bez skojarzeń, ja proszę;D ) do bokserek i przykryłam kołdrą. Mimo późnej godziny postanowiłam zejść na dół i trochę to pobojowisko ogarnąć. Zaczęłam zbierać puszki, butelki po spożytym alkoholu, papierki po słodkościach i zwykłe odpady. Pozbierałam jeszcze miski, talerze i sztućce i włożyłam do zmywarki. Włączyłam ją. Jak się jutro obudzę naczynia będą czyste. pomyślałam. Ogarnęłam jeszcze  wszystko tak z góry i powędrowałam do góry. Mimo, lekkiego bólu brzucha poszłam jeszcze wziąć prysznic i wtedy ostatecznie powędrowałam do łóżka, w którym grzecznie spał Malik.
-I wtedy ja poszedłem do tej laski, żeby wziąć ją na tą imprę, ale ona jak mnie zobaczyła zaczęła mnie całować. No, ale ja wcale nie protestowałem....... - chwila ciszy. o czym on pierdzieli?- bo ona była strasznie no wiesz. pociągająca. ....- matko boska.. -Lubię oglądać siebie w lusterkach, uważam że jestem piękny. - no w tym to on się nie myli..- i pociągający, skoro Rosalie zakochała sie w takim dupku jak jak to muszę mieć szczęście. - powiedział jeszcze i już więcej nie gadał. To chyba ja musze mieć szczęście, skoro najbardziej sławny , najprzystojniejszy i najbardziej pociągający chłopak na ziemi zakochał się w takiej jak ja szarej myszie, jaką jestem ja. Coś czuję, że oni jutro będą dosłownie zdychać. No, bo przecież z taką ilością alkoholu jaką oni wypili.. to..  normalnie brak słów. No, ale co.. To są moje najlepsze "po urodziny" na świecie. Weszłam jeszcze szybko na tt i napisałam "Dziękuję to są moje najlepsze "po urodziny" na świecie ♥" i wysłałam. Brzuch dawał o sobie siwe znaki więc odłożyłam już telefon i położyłam się spać.
_______________________________________________________
 Bardzo dziękuję za tak dużą ilość  na mojego bloga! Cieszę się, że jest Was tu coraz więcej!!! ♥♥♥
  • A teraz chcę podziękować za te wspierające komentarze. Przeczytałam ostatnio komentarz pod moim ostatnim postem z 10 rozdziałem od pewnego anonima, iż piszę on, że nie umiem pisać opowiadań itp. Jeżeli tak uważasz to dlaczego w ogóle tu wchodzisz? Powiedziałam sobie, że nie będę zwracać na takie coś uwagi. oczywiście jest to bardzo ważne na moim blogu, bo i krytyka jest dobra, ale bez przesady. Jeżeli nie chcesz czytać mojego opowiadania, po prostu tu nie wchodź. I tyle.   
  • Jest jeszcze coś poszukuję jednej osoby, która pomoże mi pisać te opowiadanie. Jest taki problem, że nie zawsze dodaję rozdział na czas a sama już nie daję rady z dwoma blogami. A no właśnie to mój drugi blog serdecznie zapraszam (*Drugi Blog*)  . Jeżeli jesteś zainteresowana tym, aby pomóc mi w prowadzeniu tego bloga to zapraszam do odpowiedzenia na kilka pytań. Odpowiadaj proszę na moim koncie na tt : Twitter  a jeżeli nie masz Twittera to na Facebook'u : Facebook
  • Pytania dostaniesz jak, napiszesz do mnie .. No nie wiem zwykłe "Hej, chciałabym pomagać ci na twoim blogu"  czy coś w tym stylu. Możecie też pisać mi w komentarzach. Napiszę. ;)  
  • To co piszcie jak podoba Wam się rozdział i liczę na większą ilość komentarzy niż była pod ostatnim rozdziałem ♥  
  • Rozdział dodam w tym tygodniu <3  
 

środa, 10 lipca 2013

Rozdział 10 + Notatka!

Jak zwykle nic nie było. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
________
*Oczami Ross*
Leżałam w szpitalu i rozmawiałam sobie na różne tematy z Alex. Uświadomiłam sobie, że dawno nie gadałam z Melanie. Ciekawe jak jej się układa z Louisem. Swoją drogą . ...Muszę ich tu jakoś ściągnąć. A myśląc "jakoś" Genialna Ross  ma na myśli telefon. Wzięłam go do ręki i wcisnęłam numer Harry'ego. " piii.. pii....piii...."
*Rozmowa telefoniczna - narrator*
-Hallo? - zapytał Harry.
-Hej! Co robicie? Pomyślałam, że może wpadlibyście do mnie, a mianowicie to do nas? - powiedziała i uśmiechnęła się w stronę dziewczyny, która leżała obok w sali, Alex.
-No, jasne. Tylko obudzimy naszego śpiocha.. Chyba wiesz, o kogo mi chodzi? - zapytał z chytrym uśmiechem na buzi.
-Ni.. Nie? - uśmiechnęła się.
-No o TWOJEGO Zayna, przecież. - powiedział z naciskiem na słowo "TWOJEGO" .
-On nie jest mój. - powiedziała niepewnie.
-Tak, jasne. Takie bajki to wciskaj Louisowi, nie mi. - powiedział.
-Ej! Słyszałem. - z słuchawki wydobył się dźwięk głosu Louisa.
-Dobra, dobra. Wpadniecie? - zapytała po raz drugi.
-Jasne, a z Zaynem, czy nie? - dalej się z nią prowokował.
-Z nim, w ogóle wszyscy przyjedźcie. - powiedziała rozzłoszczona zachowaniem "brata". Mimo iż nim był,nie nazywała go tak, mówiła po prostu Harry. Dalej gdzieś w sercu czuła tą urazę do niego, że on miał w życiu lżej i lepiej niż ona.
-Okej, okej, siostra. nie nerwkaj się. Za 30 minut będziemy. Pa..- powiedział i rozłączył się.
*Koniec rozmowy*
Odłożyłam telefon na białą szafkę stojąca obok mojego szpitalnego łóżka. Spojrzałam na Alex.. Słodko spała... Biedaczka, jest wyczerpana zabiegami i problemami, która ją obarczają.Straciła mamę w wieku 6 lat, została sama z ojcem,który pił przez 10 lat non stop. Kiedy miała 16 lat, wyprowadziła się do małego pokoju z kuchnią i łazienką. Nie było ją stać na coś większego. Nie miała dużo pieniędzy. Tyle co zdołała zarobić przez wolny czas, bo nie zapominajmy, że nadal chodzi do szkoły i się uczy, wydała na zakup mieszkania. Nadal tam mieszka. Czasem zastanawiam się czemu dobrych ludzi spotyka takie zło? Dlaczego tak jest? To nie fair. Żal mi się roi na sercu jak widzę takie coś. Mi też nie było za dobrze, ale miałam osoby, które mi pomagały, które nawet powiedziała w moja stronę 2 słowa. A ona? Mieszka sama, bez nikogo. W życiu jej się nie przechyla. Ma 16 lat, a musi chodzić do pracy, żeby zarobić na swoje wydatki, na zakupy, na rachunki, które jak wszyscy wiemy nie są za niskie, nawet jeżeli się oszczędza. Wszystko jest takie drogie. Tak nie powinno być. Ktoś musi jej pomóc... I będę to ja. Nie mogę zostawić ją na pastwę losu. Pracuję dorywczo jako kelnerka w pobliskim pubie. Jutro może już tej pracy nie mieć, nie ma umowy z szefem na stałe.. Musze porozmawiać o tym z Harrym, a następnie z resztą.... Kiedy tak dumałam,do sali weszła cała moją paczka ( Liam, Louis z Mel, Harry, Niall, no i *Zayn* )  . Kiedy weszli przywitali się ze mną po kolei, każdy z nich dawał mi buziaka w polik. Nadeszła kolej Zayn'a. Serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Lekko się zaczerwieniłam, kiedy dał mi buziaka w kącik moich ust. Spojrzałam na resztę, ta tylko miała duże uśmiechy.
-A wy co tak się szczerzycie jak głupi do sera, hmm.? - zapytałam , takim tonem głosu, żeby nie obudzić leżącej obok Alex.
-Ale, że my? - zapytał, jakby nie wiedział o kogo mi w tej chwili chodzi Louis. Spojrzałam na Melanie. Tak dawno się z nią nie widziałam. Odnalazła mój wzrok na jej osobę. Uśmiechnęła się do mnie i podeszła siadając na moje łóżko. Lekko się posunęłam, chociaż strasznie od rana bolał mnie brzuch. Nie wiem dlaczego. Ale nie mam zamiaru mówić o tym reszcie. Nie potrzebnie będą się martwić. Zaraz przejdzie.
-Dawno się nie widzieliśmy. - powiedziałam.
-Tak, dawno nie gadałyśmy. - powiedziała i lekko się zaśmiałyśmy. Spojrzałam na leżącą obok Alex. Słodko jeszcze spała.
-Kiedy będę mogła stąd wyjść?- zapytałam patrząc także na resztę.
-Lekarz mówił, że za jakiejś 2, 3 dni. - powiedział tym razem Zayn. Uśmiechnęłam się do niego jak najładniej umiałam. Zaśmiał się po cichu.
-Ale się cieszę. - powiedziałam i uśmiechnęłam się .
-Jak ci się układa z Zayn'em? - zapytał Liam z głupim uśmiechem, po czym przybił piątkę z Harrym, Niall'em i Louisem. Spojrzałam niepewnie na Zayn'na. Był widocznie zmieszany całą sytuacją.
-yy.. - zaczął Malik.
-Dobrze, nawet bardzo dobrze. Możecie w końcu przestać grac w te gierki? To strasznie irytujące. - powiedziałam już bardzo wkurzona.
-Łoo, no zobaczcie jaka nam się nerwuska trafiła. Harry, powodzenia Ci życzę w bliskiej przyszłości, a Tobie Zayn współczuję. -powiedział Louis i znowu przybili sobie piątkę.
-Wyjdźcie. - powiedziałam spokojnie. Oni na mnie spojrzeli. Byli dość zdziwieni.
-Że co proszę? - powiedział urażony Harry.
-Wyganiasz z sali gwiazdy? - powiedział kolejny urażony Louis.
-O mój Boże.. - usłyszałam głos Alex. Spojrzałam na nią. Była w wyraźnym szoku.
-Co się dzieje, Alex. - zapytałam  trochę przerażona zachowaniem dziewczyny, bo może coś ją boli, albo coś.
-Zawsze marzyłam żeby chociaż spotkać całe One Direction i chociaż ich dotknąć tylko palcem, a oni teraz stoją w mojej sali. Weź mnie Ross uszczypnij, albo powiedz, że to sen to pójdę spać dalej. - powiedziała Alex i dalej wpatrywała się w nich jak w obrazek. Kiedy powiedziała, że mam ją uszczypnąć, tak też zrobiłam.
-Ałć! Musiałaś tak mocno? - zapytała.
-No, przecież kazałaś.
-Dobra, dobra. - powiedziała. I tak się zaczęło.Cała banda przychodziła do mnie i Alex przez te 3 dni, kiedy leżałyśmy w szpitalu. Dziś mogę wreszcie wyjść, a co najlepsze Alex także wychodzi . I mam jeszcze jedną informacje! Alex od jutra przeprowadzi się do nas.! Pomiędzy mną a Zaynem iskrzy prawdziwa miłość. Widzę lekką zazdrość w oczach Alex, ale mam nadzieję, że jeśli zgodziła się zostać moją przyjaciółką tak jak Melanie to nie odbierze mi Zayna. W dwa dni przed wyjściem ze szpitala, lekarz pozwolił mi na mały spacer po szpitalu, oczywiście taki mały, że przeszłą tylko z sali do sali i oczywiście byłam podtrzymywana przez Zayna. Podtrzymywana. haha. Ja szłam prawie w powietrzu! Kochany jest. Troszczy się o mnie. Kupuję mi codziennie nowe kwiaty.
To niepoważne, ale podoba mi się to. Nie lubię jak ktoś robi mi takie drogie prezenty, jakim był wczorajszy naszyjnik ze złota z serduszkiem a pod spodem był wyryty napis "Love, Zayn" . Urocze. Właśnie ubierałam się w ciuchy, które przywiózł mi Zayn. Ja ubierałam. Raczej ubierał mnie Zayn, z pretekstem, że nie mogę się przemęczać. Teraz tak szczerze? Ubieranie się to przemęczanie?
-Oh, błagam Zayn, pozwól mi się samej ubrać. Nie mam 3 lat, żebyś musiał mnie ubierać.- powiedziałam błagalnym, tonem.
-Nie możesz sie przemęczać, ile razy będę Ci to musiał powtórzyć? - zapytał ze znudzoną miną.
-Oh, no daj spokój. Nie przemęczę się, jeżeli sama się ubiorę. Po za tym to trochę krępujące, nie uważasz? - zapytałam z lekkim zaczerwienieniem na twarzy.
-Nie, nie uważam. W końcu i tak bieliznę ubrałaś sama. - powiedział i głupio się uśmiechnął. Tym razem już burak totalnie wkradł się na twoją twarz. Schowałaś ją w dłoniach.
-Nie, chowaj twarzy w ręce. Jesteś słodka jak się rumienisz. - powiedział Zayn wprost do twojego ucha. Przeszedł Cię przyjemny dreszcz. W końcu Zayn Cię ubrał i byłaś gotowa do wyjścia. Powoli wstałaś z łóżka i obróciłaś się w stronę Alex, która też się szykowała do wyjścia. Było z nią o wiele lepiej niż ze mną. Mogła wykonywać wszystkie ruchy, jakie tylko chciała. Ja po operacji z rozciętym brzuchem raczej nie za bardzo, dlatego mój "kochany doktorek" kazał mi tylko leżeć. Normalnie super. Już nie wspomnę, o zaległościach, które mam w szkole. Trudno trzeba będzie sobie poradzić.
-Jesteś pewna, że Cię nie podwieźć? - zapytałam. Spojrzała na mnie i odpowiedziała
-Nie, dojadę sama. i tak już dużo dla mnie zrobiliście. Dziękuję, że mogę z Wami zamieszkać. Na prawdę, będę dokładała się  do rachh... - zakryłam jej usta ręką, tak, żeby już nic nie gadała.
-Pamiętasz co powiedział Harry? Nie musisz płacić. Masz 16 lat nie powinnaś jeszcze pracować. Po za tym, to nie Twoja wina, że Twój tata, no wiesz. - zmieszałam się trochę.
-Tak, pamiętam. Przepraszam, za kłopot. Ale .. - przerwał jej Zayn.
-Ubieraj się i widzę Cię zaraz na dole przy moim samochodzie. Nie słyszę słowa "nie" . Do zobaczenia na dole. - powiedział stanowczo Zayn, wziął mnie na ręce i torbę i szedł w stronę samochodu. Przed szpitalem roiło się od dziennikarzy i fotoreporterów, fanów też nie zabrakło.
-Panno Rosalie Smith czy jest pani w związku z Zaynem Malikiem? Czy to prawda? - spojrzałam na Zayna. Ten uśmiechnął się i powiedział mi do ucha.
-Jeżeli chcesz, żeby się dowiedzieli powiedz im prawdę, jeżeli chcesz na razie poczekać nie mów im nic i idź dalej.
-Mogę? - zapytałam. Ten spojrzał na mnie i wpił się w moje usta. Całował mnie delikatnie ale bardzo stanowczo. Wiedział co robi. Cały czas ktoś cykał na zdjęcia. Nie przestawało błyskać od fleszy aparatów.
-Kocham Cię. - powiedział do ucha. Pocałowałam Go jeszcze przelotnie i poszliśmy dalej do samochodu. Otworzył mi drzwi bym mogła wsiąść do samochodu. Pomógł mi wsiąść, ze względy na mój brzuch. Wsiadłam i zapięłam pasy. Po chwili poczułam gorące usta na szyi. Usta Malika. Odwróciłam lekko głowę by móc ujrzeć jego oczy. Magic. Magic.. Magic... Znowu zatraciłam się w jego pocałunku. Tym razem był on bardziej stanowczy niż ten poprzedni. Oddawałam pocałunek z każdą sekundą. Oderwaliśmy się od siebie , kiedy usłyszeliśmy lekki śmiech. Spojrzałam na tylne siedzenia, na nich siedziała Alex, trochę zawstydzona.
-Przepraszam, że przerywam, ale może jednak przejadę się taksówką, co? - powiedziała nieśmiało.
-Nie ma takiej potrzeby, co nie? - powiedział Zayn i ruszył . Podjechaliśmy pod dom Alex, dziewczyna wysiadła prędzej podając godzinę, na którą któryś z chłopaków ma po nią przyjechać. Wzięłam od niej na wszelki wypadek numer telefonu i odjechaliśmy do domu.
-Wiesz, że to był nasz pierwszy pocałunek? - zapytał Zayn patrząc na drogę.
-Wiem. Był nieziemski. Co ja gadam ty jesteś nieziemski. Nadal nie mogę uwierzyć w to, że jesteśmy razem.. Bo.... Chyba jesteśmy..Nie? - powiedziałam i trochę się zmieszałam.
-Kurcze, zapomniałem się zapytać ale to tylko formalności. Ale nie martw się. Jesteśmy parą. - powiedział  Zayn i uśmiechnął się. Jego idealnie proste żeby, brązowe oczy,w których można się zatracić na wieki, idealnie ułożone włosy. Na prawdę musiałam coś zrobić dobrego, że los obdarował mnie takim cudem natury, jakim jest Zayn. Nie kocham go jako Zayna Malika ze sławnego zespołu One Direction, tylko jako mojego Zayna Malika, zwykłego chłopaka. Wiem, że na początku będzie trudno, bo fani przecież mogą mnie nie zaakceptować, czego boje się najbardziej. Mogą wniknąć plotkido gazet jak i mediów, że może go zdradzam czy coś. I wyniknie z tego afera. Ale na razie się tym nie przejmuję, nikogo w życiu nie zdradziłam i zdradzać nie będę. Jeżeli nam nie wyjdzie w co wątpię, po prostu się rozstaniemy i zostaniemy zwykłymi przyjaciółmi. Kocham Go i nikogo innego. Ufam mu bezgranicznie i nie mam zamiaru tego zmieniać. Mam tylko taką cichą nadzieję, że on też mi ufa, ufa bezgranicznie.
_________________________________________________________
I jak? Dziękuję za nominację! Boże cieszę się niesamowicie, że dostałam pod moim rozdziałem upragnione 7 komentarzy! Cieszę się bardzo! Zaskoczyliście mnie. Co do rozdziału chyba nie wyróżnia się niczym. Jest nieco dłuższy, ale to tylko dlatego , że chciałam Wam podziękować za te komentarze. Jestem zadowolona. I proszę Was o komentarz pod tym! Może teraz 10 komentarzy i NEXT?  Pozdrawiam i piszcie czy Wam się podobał rozdział oczywiście! Czekam na komentarze! 10NEXT <3  Patty;*

wtorek, 9 lipca 2013

Hej, dostałam nominację do Libster Award !! Nominacja do Libster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę".Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby, która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów (informujesz ich o tym) i zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Ciebie nominował. Dostałam nominacje od bloga http://nictakniecieszyjakusmiechhazzy.blogspot.com/
Jej pytania i odpowiedzi :
1.Jak masz na imię?
Patrycja ;)
2. Ile masz lat?
14.
3. W jakim województwie mieszkasz?
Wielkopolska
4. Masz jakieś zwierze?
Psa - Miki,
5.Wzorujesz się na jakimś blogu?
Nie, piszę sama. ;)
6. Skąd czerpiesz swoje pomysły?
Przeważnie wymyślam, piszę to co mi wpadnie do głowy i urozmaicam to . ;)
7.Czy ktoś ci pomaga w prowadzeniu bloga?
Nie, piszę sama, chociaż chciałabym, żeby mi ktoś pomagał ;)
8. Hobby
Pisanie rozdziałów(moja nowa pasja;D ) , sport (biegi)
9. Jak się nazywają twoi przyjaciele?
Oliwia (Oli) , Lucyna ( Lucy), Magda (Madżi), Dawid ( Dakuś)
10. strony, które najczęściej odwiedzasz.
są, to strony z opowiadaniami z One Direction, ale teraz czytam opowiadanie z JB ;)
11.Jak myślisz, co da ci ta nominacja?
Na pewno  dużo radości, ale też wsparcie do dalszej pracy! <3 
NOMINOWANE BLOGI:
 1.http://opowiadanie-1d-boys.blogspot.com/
 2. http://the-most-important-thing-in-the-world.blogspot.com
3.http://only-want-to-hear-your-heartbeat-1d.blogspot.com/
4. http://skip-the-sky.blogspot.com/
5. http://i-wish-and-one-direction.blogspot.com/
6. http://whispers-of-thee-heart.blogspot.com/
7. http://opowiadnieoonedirection.blogspot.com/
8.http://my-world-and-one-direction.blogspot.com/
 9. http://miilosctojedenwielkibol.blogspot.com/
10. http://little-things-vas-happenin.blogspot.com/
11.http://fifi1d.blogspot.com/

 No i 11 pytań dla was na które mam nadzieję że odpowiecie :PP
1. Od kiedy znasz One Direction?
2. Tolerujesz Eleanor i Perrie?
3. Co jest twoją największą inspiracją ?
4. Jaka jest twoja ulubiona piosenka z UAN a jaka z TMH ?
5. Który członek ( nie chodzi w tym momencie o część ciała ;p ) jest twoim ulubionym i dlaczego ?
6. Co sądzisz o moim opowiadaniu ( o ile je czytasz xD )?
7. Ulubiony kolor ?
8. Lubisz Fineasza i Ferba?
9. Szpilki czu Koturny?
10. Zima czy Lato ? ( wiem bezsensowne te 2 pytania xD )
11. Najlepsze i najbardziej zboczone na koniec ale spowiadaj się jak w konfesjonale:
 MASZ O NICH MYŚLI EROTYCZNE ? ( musiałam normalnie xD )

piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 9

On i ja pośród wielkiej polany. Razem. .
_______
*Oczami Zayn'a *
Obudziłem się z uśmiechem na buzi. Na samą myśl o wczorajszym wydarzeniu mam motylki w brzuchu. Czuję się niesamowicie. Ubrany w jasną bluzkę z napisem "Fuck You" i ciemne kremowe spodnie zszedłem na dół do kuchni z zamiarem przekąszenia czegoś dobrego. 
Wszedłem do jasnej przestronnej kuchni. Na środku stała wysepka, na przeciwko była wbudowana w szafę lodówka. Podszedłem do niej z promiennym uśmiechem, który nie schodził z mojej twarzy i otworzyłem ją. Stałem dość długo zastanawiając się co wybrać do zjedzenia na śniadanie. W końcu zdecydowałem się na zwykłe kanapki z szynką i sałatą. Ktoś pomyśli : Przecież jesteś mężczyzną, faceci nie jedzą jak panienki sałatki. Ale co tam, ja lubię. I dla zdrowia też dobrze to zrobi, bo od pewnego okresu nie ma czasu na normalne jedzenie. Zawsze tylko jakieś fastfood'y na mieście. Uszykowałem kanapki i spojrzałem kątem oka na dość duży czarny zegar, który wskazywał godzinę 9.13  . Kurcze to już ta godzina.? Zjadłem to co miałem i wsadziłem talerz do zmywarki. Szykowałem się do wyjścia ale na nieszczęście zatrzymał mnie czyiś głos dochodzący zza moich pleców. Obróciłem lekko głowę i ujrzałem pozostałą czwórkę mieszkańców. ( Liam, Louis, Niall no i Harry). Stali i gapili się na mnie jak na jakiś posąg w muzeum.
-No, co? - odezwałem się wreszcie.
-Wychodzisz gdzieś i nawet nas nie poinformujesz? - zapytał z żalem w głosie Liam. Był chyba trochę zdenerwowany, no ale czemu? Przecież nikomu się nic nie stanie, jak wyjdę sobie .. Do Ross. I znowu na mojej twarzy zagościł uśmiech.
-No i z czego się śmiejesz? - zapytał Harry.
-Wychodzę do szpitala. Odwiedzę Rosalie. Przy okazji dowiem się co z nią od doktora. - odpowiedziałem.
-A.. A! Do Ross? Mówisz? - zapytał Niall.
-Tak? Coś w tym dziwnego? - zapytałem. i spojrzałem na twarze chłopaków. Po cichu śmiali się pod nosem.
-Nie, ależ skąd. -odpowiedział Louis.
-Dobra, powiem wprost. Łączy Cię z nią coś? - zapytał lekko podenerwowany Harry.
-Może tak, może nie. Co Was to obchodzi? - zapytałem lekko wkurzony. Co to przesłuchanie jakieś czy coś?
-To moja siostra? - zapytał, a raczej stwierdził.
-No, ale chyba nie sądzisz, że coś jej się stanie przy..
-Właśnie tak sądzę. - odpowiedział Harry.
-Przesadziłeś. Będę się z nią spotykał czy się Ci podoba czy nie! :Po za tym ona też tego chce! Jeżeli ona powie, że nie chce to nie będę interweniował. Rozumiesz? Chce! - krzyknąłem już nieźle wkurzony na Loczka.
-Okej, okej. Chciałem tylko sprawdzić czy się w niej zabujałeś, no ale widząc po twojej wypowiedzi Louis stwierdź fakty. - odpowiedział z bananem na twarzy. Debil.
-On się w niej zabujał! - krzyknął rozradowany Louis i przybił piątkę z resztą. Popatrzyłem na nich z politowaniem i wyszedłem z domu. Wsiadłem do mojego Audi R8 i odjechałem w kierunku szpitala, w którym leżała Rosalie. Po drodze kupiłem piękne kwiaty. "Piękne kwiaty dla pięknej dziewczyny" ~ pomyślałem.Wjechałem na parking i zaparkowałem na wolnym miejscu. Usłyszałem jakieś śmiechy i obróciłem się za siebie. ujrzałem paczkę dziewczyn , które patrzały się na mnie jakbym popełnił jakąś zbrodnię.
-Zayn Malik? - spytała jedna.
-Tak? - odpowiedziałem niepewnie.
-Będziesz miał kłopoty, jeżeli nie zostawisz Ross w spokoju. Jak będziesz w związku z naszą przywódczynią Katerie Parker to będzie wszystko okej. Zapomnimy o sprawie. - powiedziała blondyna. -Lepiej to przemyśl. - dodała potem i odeszły wszystkie. Katerine Parker. Katerine Parker! A to ta! Prześladowała mnie w klubie. Chciała, żebym ją przeleciał czy coś z nami było, ale ja się nie zgodziłem, byłem wtedy jeszcze z Perri. Dziewczyna na wieść , że między nami nic nie będzie mocno się wkurzyła i po prostu wybiegła z tego klubu. Później dostawałem na swoje konto wiele gróźb, ale po zgłoszeniu tego Paulowi i menadżerowi sprawa ucichła, aż do teraz.
Co ona ode mnie chce?! Nie może zrozumieć, że mi się nie podoba. ? Nie dość, że ma pełno makijażu na tym jej "ryjku" to jeszcze kręci się koło każdego chłopaka z myślą, że jest najlepsza i najpiękniejsza. Co?! Chyba żart. ona nawet w 1 procencie nie jest ładna. i serio mówię prawdę. Daje "dupy" na prawo i lewo i myśli , że jest fajna. i niech one zostawią lepiej Ross. Bo źle się to dla nich skończy.
Szedłem spokojnie po korytarzu doszedłem do sali, w której leżała Rosalie, albo miała leżeć, bo jej tam nie było! Zacząłem panikować. Gdzie ona jest? Podbiegłem do recepcji.
-Gdzie leży Rosalie Smith? - zapytałem kobiety, która siedziała za biurkiem i pisała coś tym swoim komputerku.
-Gdzie leży do cholery Rosalie Smith? - powtórzyłem znowu podenerwowany. Kobieta wyjrzała zza swoich okularów i spojrzała na mnie.
-A pan jest..-nie dane było jej dokończyć.
-Zayn Malik. Jestem .. Jestem jej chłopakiem. - dokończyłem już z większą pewnością, iż nim jestem. W końcu chyba jesteśmy razem.. Co nie?
-Leży w sali 69, została rano przewieziona na oddział obserwacji. - powiedziała niewzruszona.

Ruszłem w kierunku sali "69" . Swoją droga fajny numerek sobie panienka wybrała. (w sensie, że Ross) Wszedłem do sali, gdzie leżała Rosalie. Zobaczyłem, że dziewczyna jeszcze słodko spała. Spojrzałem na łóżko obok, gdzie także spała dziewczyna. Miała blond włosy. i czasami uśmiechała się przez sen. Postanowiłem, ze wstawię kwiaty do wody. Nalewając wodę do wazony, nieznana dziewczyna obudziła się.
-Przepraszam, nie chciałem Cię obudzić. Jestem Zayn. - powiedziałem. A dziewczyna lekko się uśmiechnęła.
-Nie obudziłeś mnie. Alex jestem. - odpowiedziała dziewczyna. Uśmiechnąłem się . Wstawiłem kwiaty do wody i postawiłem na szafce, koło łóżka Ross. Dziewczyna przyglądała mi się z zaciekawieniem. Jakby odkrywała jaki ruch teraz chcę wykonać. Pocałowałem w głowę Rosalie i podszedłem do Alex.
-Możesz powiedzieć Ross, że tu byłem? - zapytałem.
-Jasne.
-Dzięki. Potrzebujesz czegoś? - zapytałem.
-Nie dzięki. ym.. Zayn.. Mogę Cię o coś prosić? - zapytała dziewczyna a ja pokiwałem twierdząco głową.
-Jestem waszą fanką. Mogę prosić Cię o autograf ? - uśmiechnąłem się i podpisałem kartkę, która już trzymała dziewczyna. w ręce. Kiedy podpisywałem dziewczynie kartkę, ona mówiła.
-Wiesz, Rosalie dużo mi o sobie opowiadała. Ale powiedziała też dużo o tobie. Powiedziała mi, że się zakochała, ale nie wie, czy będzie umiała się w tej sytuacji odnaleźć. Boi się, że ją zranisz a ona nie będzie umiała ci ulec i ci wybaczy. Nie starć tej szansy, Zayn. Ona Cię kocha. - powiedziała dziewczyna. Dużo dało mi to do myślenia. Pogadałem jeszcze chwilkę z dziewczyną, a ona obiecała, że przekaże Ross, że tu byłem i przyjadę później z chłopakami. Na wieść, że mam przyjechać tu z chłopakami Alex zaświeciły się iskierki w jej niebieskich , jak już zauważyłem oczach. ja nie byłem z tego powodu zbytnio zadowolony, gdyż chciałbym spędzić z Ross więcej czasu sam. No, ale cóż. Wyszedłem z sali i kierowałem się do mojego samochodu. Wsiadłem i ruszyłem do domu. Kiedy byłem już nie daleko usłyszałem, dzwonek przychodzącego sms'a. Wyciągnąłem telefon z tylnej kieszeni moich spodni i odczytałem.
"Nie bądź zły, że spałam. Wcześnie rano byłam na okropnych badaniach. Byłam wykończona. Love u. piękne kwiaty<3  Ross"  odczytałem sms'a i uśmiechnąłem się do siebie. Szybko odpisałem i zauważyłem, że jestem już w domu. odstawiłem samochód do garażu. odwiesiłem kluczyki na haczyk i powędrowałem do siebie. Napotkałem na drodze Hazzę.
-I jak Ross? - zapytał z ciekawością.
-Wszystko okej. Była rano  na badaniach i jest ok. Na pewno się nie nudzi. Koło niej leży dziewczyna w jej wieku, Alex. Jest okej.- odpowiedziałem.
-Aha. - dodał od siebie. Ja poszedłem do siebie myśląc o całym moim życiu. Co się może zmienić? Czy na pewno na dobre? Na pewno! Jestem tego przekonany. Myślałem jeszcze chwilkę o tych dziewczynach , które spotkałem przed szpitalem. Może to one pobiły Ross? Z zazdrości? Musze o tym pogadać z Melanie. Ona na pewno coś wie.  Powędrowałem do pokoju jej. Zapukałem do jej drzwi. i cofnąłem się, gdy usłyszałem "Louis ubieraj się! To na pewno któryś z chłopaków". Zaśmiałem się w duszy. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i napisałem szybko sms'a do Louisa. "Nie przeszkadzajcie sobie kociaki! <3 Zayn" . I zszedłem na dół. Usiadłem na kanapie i włączyłem Tv. Jak zwykle nic nie było. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
______________
Ta da.. Ale co wy, nie komentujecie... Jest mi przykro... Strasznie przykro. Ja tu się męczę z napisaniem jakiegokolwiek rozdziału na bloga, byle by jak najszybciej był tutaj, a wy nawet nie komentujecie. Wchodzi Was tu tak dużo, że normalnie jak widzę , że odwiedziło mnie tutaj
1630 osób jestem taka szczęśliwa, że nawet nie zdajecie sobie sprawy, a komentuje mi tu zaledwie 3, 4.. No proszę! Wiem, Musze posunąć się do takiego czynu, ale jestem zmuszona. JEŻELI POD TYM ROZDZIAŁEM NIE BĘDZIE MINIMUM 5, 6 KOMENTARZY NIE MA ROZDZIAŁU, A JUŻ NA WAS CZEKA.!Przepraszam. /Patty;*

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 8

Co ona musi przeżywać przez te dziewczyny. Miejmy nadzieję, że wszystko będzie okej.

*Oczami Zayn'a*
Strasznie się o nią martwię. Kto jak kto, ale Harry cały czas nie może opanować swoich nerwów. Nawet czasami pojedyncza  łza spłynie po jego poliku. Czekaliśmy z wszystkimi przed salą operacyjną. Wzięli ją na operację, bo ma jakieś poważne uszkodzenia żołądka. Jak ona się tak mogła załatwić? Ktoś ją musiał nieźle poturbować, bo chyba sam człowiek idąc do szkoły i to jeszcze w dniu urodzin.... O kurw*! A prezenty dla Ross? Zostały w domu. Dobra, najważniejsze jest teraz zdrowie Rosalie. Nie wiem co się dzieje, ale coś czuję, że chyba zbliżyłem się trochę do Ross. Podoba mi się to w jaki sposób się porusza. Jej uśmiech jest niemal olśniewający. Kocham gdy, do mnie mówi :" Zay", to jest takie urocze. Podoba mi się jeszcze jej styl. Jest taki .. inny. Znamy się może nie za długo, ale wiem już że ja najzwyczajniej w świecie się w niej zakochałem i w żaden sposób nie umiem jej tego powiedzieć. Czemu? Bo boję cię, że mnie wyśmieje. Że mnie odrzuci. A może ona w ogóle myśli, że jestem jakiś .. No nie wiem.. Głupi? Kurcze, a może to tylko jest zauroczenie? ... Nie..  Nie..Nie to na pewno nie zauroczenie.  Kocham ją. I teraz mogę to stwierdzić. I zdecydowałem się, że muszę jej to powiedzieć. Ale chyba i innych okolicznościach. Siedzieliśmy na tych niewygodnych krzesełkach szpitalnych chyba już ze 4 godziny. Harry chodził z miejsca na miejsce. Powoli mnie to wkurzało. Melanie leżała oparta na kolanach Louisa. Swoją drogą coś chyba między nimi musi być. Liam siedział oparty o ścianę i wpatrywał się w jeden punkt. Niall siedział spokojnie i patrząc coś w swoim telefonie. To było dość dziwne. Nic nie jadł. Siedzieliśmy może jeszcze z 20 minut kiedy z sali wyszedł lekarz.  Był nieco starszy . Stwierdziłem to po jego siwych
włosach. Był ubrany w biały fartuch. Miał do niego przyczepioną plakietkę z napisem " Dr. Hallen" . Harry podbiegł do niego, ja wstałem z siedzenia i do niego także podszedłem. Wszyscy to zrobili.
-Co z nią? - zapytał Hazza.Lekarz spojrzał na niego a potem na swoją teczkę, którą trzymał w prawej ręce. Poprzewracał kartki i znowu spojrzał na Harrego, potem na mnie i na resztę.
-A pan jest.. - nie dokończył zdania bo Harry mu przerwał.
-Jestem jej bratem. - dokończył. Nadal wyczekiwaliśmy odpowiedzi na zadane pytanie.
-Jest na razie w nie za dobrym stanie. W czasie operacji nie było żadnych komplikacji. Przewieźliśmy ją na salę po operacyjną. Poleży tu 48 godzin. Następnie przewieziemy ją na normalną salę. Zostanie u nas może 2 tygodnie, do puki nie sprawdzimy innych uszkodzeń organizmu. - powiedział to jakby bez żadnych emocji.  Spojrzałem na Harrego, było widać że się denerwuje. Położyłem rękę na jego ramieniu. Spojrzał na mnie.
-Trzeba być dobrej myśli. - powiedział doktor.
-Możemy  do niej wejść? - spytałem. Lekarz spojrzał na mnie potem chwilkę pomyślał.
-Jasne, tylko nie wszyscy. i proszę nie zamęczać pacjentki. Dosłownie na 15 minut. - powiedział i odszedł do swojego gabinetu. Powoli weszliśmy po kolei do sali. Pierwszy wszedł Harry. W końcu to jego siostra.
                                                                *Oczami Hazzy*
Wszedłem do sali, gdzie na szpitalnym łóżku leżała Rosalie. Wyglądała tak niewinnie. Dlaczego ten "ktoś" musiał zrobić to mojej siostrze? Usiadłem na krzesełku, które stało koło  łóżka. Chwyciłem jej rękę i pocałowałem lekko. Spała. Gdybym ją stracił... Gdyby ona.. Nie! Nie wybaczyłbym sobie tego do końca życia. Żałuję, że wtedy poszła do tej szkoły sama. Pobili ją w jej urodziny! Rozumiecie?! W urodziny! Kiedy to powinien być jej najszczęśliwszy dzień! Siedziałem tak i łzy same leciały z moich oczu. Lekko poruszyła ręką. Podniosłem do niej i spojrzałem na jej twarz. Uśmiechała się do mnie. Wtedy to już nie wytrzymałem. Przyciągnąłem ją lekko do siebie tak żeby nie sprawić jej bólu i uścisnąłem.
-Ha.. Ha.. Haryyy. - próbowała mówić.
-Scciii! Nic nie mów. Będzie dobrze. - dalej ją przytulałem.
-Ale Haarrryy. - ciągnęła.
-Nic, się nie martw wszystko będzie już dobrze. Złapiemy tych zbrodniarzy i wsadzimy do kicia.Za to co zrobili powin... - i urwała mi w połowie zdania.
-Harry! Dusisz! Mnie! - krzyknęła. Puściłem ją i wyszczerzyłem się. Usłyszeliśmy pukanie. Obróciłem się i ujrzałem dwóch policjantów. Co do cholery?! 
 
-A państwo do nas? - zapytałem.Ci popatrzeli na mnie i przenieśli swój wnikliwy wzrok na Ross.
-Pani Rosalie Smith? - zapytał jeden z nich.
-Taa..ak. Tak to ja. - odpowiedziała trochę wystraszona. 

*Oczami Ross*
-Taa..ak. Tak to ja. - odpowiedziałam nie powiem trochę wystraszona. Przecież nie zgłaszałam tego pobicia na policję.
-Harry czy ty... -zapytałam. Może to on zadzwonił. 
-Nie. Ja nie dzwoniłem. - odpowiedział . Z powrotem spojrzałam na facetów stojących przed nami.
-Przyszliśmy tu w ważnej sprawie. Otóż Pan Malik zgłosił pobicie. Osoba poszkodowana, czy pani jest w szpitalu, co oznacza, że sprawa jest jak najbardziej poważna. Może pani złożyć zeznania? Chyba, że woli pani skontaktować się ze swoim adwokatem? - zapytał jeden. Kurka! Nie wiem o co came on? 
-Tak, będę odpowiadać sama. - powiedziałam i spojrzałam kątem oka na Harrego. On chyba też tak wolał. Taką miałam nadzieję. 
-Czy 10 rudnia bieżącego roku była pani w szkole? - zapytał jeden.
-Tak. Wyszłam od razu po śniadaniu. - uśmiechnęłam się lekko, bo przypomniałam sobie o moich urodzinach i o tej zabawie.
-Czy w szkole ktoś pani dokuczał? - no i co ja powiem? Tak, dokuczały mi dziewczyny, ale nie wiem jak one mają na imię? Spojrzałam na Harrego. Ten patrzył na mnie z zaciekawieniem. 
-Harry możesz nas na chwilkę opuścić? - zapytałam. Ten zdziwiony patrzył na mnie. 
-Ale..Ok. Już wychodzę. - powiedział a za chwilkę byłam w sali tylko ja i  dwoje policjantów.
-To opowie pani na nasze pytanie? Dokuczał ktoś pani? 
-Tak. Były to kilka dziewczyn, które są zazdrosne o to, że moim bratem jest sławny Harry Styles. - odpowiedziałam.
-Czy wie pani kim one są? - zapytał znowu.
-Niestety, nie.
-Mamy jeszcze jedną prośbę, mogłaby pani nam opisać sytuację, która zdarzyła się w szkole? 
-Tak. Wyszłam z domu by wsiąść do zamówionej wcześniej taksówki. Wsiadłam i odjechałam do szkoły. - i zaczęłam im opowiadać całą historię od początku aż do momentu, kiedy wylądowałam tutaj.
-Dobrze, to chyba na tyle. Jeżeli przypomni się pani coś jeszcze ważnego proszę zgłosić się na komisariat. Na razie to koniec. Do widzenia. - pożegnali się i wyszli. Zdążyłam opaść powoli na łóżko, a w sali rozległ się wielki krzyk. No tak, czego ja się spodziewałam .. Spokoju przez pięć minut? Hahah. Bardzo śmieszne.
-Rosss! Ross! Ty się obudziłaś! -krzyczała rozradowana Melanie. 
-Ros! Tak się martwiliśmy. - powiedział tym razem Liam. Niall stał tuż koło mnie i trzymał mnie za rękę. Chyba też się cieszył, bo jego duży "smile" nie schodził mu z ust. Popatrzyła jeszcze raz na Melanie. Trzymała się z Louisem za ręce. Obok nich stał Harry, też z uśmiechem. Koło Harrego stał przymulony Zayn....Zaraz zaraz.. Melanie trzymająca Lou za rękę?! Kuźwa! Mel i Lou? Lou i Mel? i ja nic nie wiem? 
-Khhkmmm. - odkaszlałam. Melanie spojrzała na Louisa i uśmiechnęła się. 
-No tak. Zapomniałam Ci powiedzieć, że.. - Lou wszedł jej w słowo.
-Jesteśmy z Melanie ze sobą. - dokończył. Szeroko się uśmiechnęłam. Spojrzałam na Zayna, ten w tym samym momencie spojrzał na mnie. Szybko odwróciłam wzrok. Zaczerwieniłam się lekko. Looknęłam teraz w stronę Styles'a, który miał widocznie z tej sytuacji niezły ubaw. Razem z Niallem i Liamem zaczęli się śmiać. Miałam ochotę do nich podejść i pacnąć w te ich puste główki! 
-Hahahahaha! - śmiał się dalej Niall.Ten to już popadał normalnie w "Śmiechówkę" ( tata moja wymyślona choroba z napadem śmiechu ;D ) . 
-Jak tylko stąd wyjdę to pozabijam Was i zakopię w ogródku! Obiecuję! - powiedziałam w ich stronę. 
-A ja jej w tym pomogę. - powiedział już nieco mniej zmieszany Zayn. uśmiechnęłam się w jego stronę. Gadaliśmy jeszcze tak z godzinę, kiedy do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry pani Smith. Jak się pani czuję? Widzę, że towarzystwo dopisuje. - powiedział i uśmiechnął się przyjaźnie w moją stronę.
-Już lepiej. - odpowiedziałam. - Kiedy będę mogła wrócić do domu? - zapytałam.
-Za 2 góra 3 dni. - odpowiedział.
-To bardzo dobrze. - odpowiedział za mnie Harry. uśmiechnął się w moją stronę. 
-Zmienimy pani opatrunki po operacji i proszę położyć się już spać. Musi pani teraz dużo odpoczywać. - powiedział. 
-Ooo. My już o to zadbamy. - powiedział Zayn. uśmiechnął się do mnie. Słodko wygląda jak się uśmiecha. Nie mam odwagi powiedzieć mu co do niego czuję, boję się, że mnie odrzuci, wyśmieje. Dobra, stop.
-Proszę kończyć już odwiedziny. Jutro też jest dzień. - powiedział do reszty. Ci posłusznie pożegnali się i wyszli. Został tylko Zayn. Nie wiem czemu, ale poczułam w brzuchy tak zwane"motylki" . Podszedł do mnie i powiedział mi na ucho "Włącz telefon. O 20.00 napisze do ciebie" . Cmoknął mnie w polik i wyszedł. Uśmiechnęłam się do siebie. W duchu cieszyłam się jak wariatka. Skakałam w środku z radości. Najszczęśliwszy dzień w moim życiu mimo, iż leże w szpitalu. Pielęgniarka zmieniła opatrunki i wyszła. Wybiła 20.00 a na moim telefonie zaświecił ekranik. Uśmiechnęłam się. Odtworzyłam wiadomość od "Zay"
"Boję się Ci powiedzieć. Boję się, że mnie odrzucić i wyśmiejesz. " Napisał.
"A ja boję się niszczyć nasza przyjaźń." odpisałam.
"To znaczy, że Ty też mnie.." 
"Tak, to znaczy, że też Cię kcoham<3 " Wysłałam.
"Jestem chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi wiesz? " uśmiechnęłam się.
"A ja znowu zaznałam smaku szczęścia" . 
"Czemu znowu? " napisał.
"Pierwszym razem było poznanie Ciebie, drugi jest teraz" Napisałam szybko.
"Teraz już wiem. Kocham Cię" 
"Ja Ciebie tez kocham<3 " 
" Spotkamy się jutro sam na sam ;D " - napisał.
"Jeśli tego chcesz to tak. " 
"Będę rano, dobrze? " napisał.
"Będe czekała z niecierpliwością " 
"Ja też<3 " 
"Kocham Cię <3 " - napisałam ostatni raz. 
"Kocham Cię <3 " - odpisał znowu. Odłożyłam telefon na stolik. I powoli kalkulowałam co tak na prawdę sie stało. Czy to oznacza, że jestem z Malikiem? Czy to oznacza, że jesteśmy razem? Teraz to na prawdę mogę zaliczyć ten dzień do najszczęśliwszych w moim życiu. Kocham Go i nie mam zamiaru tego zmieniać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. śnił mi sie oczywiście On. On i ja pośród wielkiej polany. Razem. 
____________
i jak? Postaram się dodać rozdział jak najszybciej. Obiecuję jeszcze w tym tygodniu. Ale musicie komentować! <33  / Patty;*