czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 23

Oczami Ross:

- Jeśli tam nie pójdziesz, za chwilę będziesz taki jak oni- próbowałam go przekonać
- A co z zespołem? Co z One Direction na którym tak bardzo ci zależy?
- Bardziej zależy mi na pewnym badboy'u- powiedziałam całując go w czoło
- Naprawdę?- zapytał z niedowierzaniem- Przecież ja... cię...
- Nie byłeś sobą- powiedziałam w miarę spokojnie
- Będziesz czekać?- zapytał wpatrując się w moje oczy
- Oczywiście
- Dziękuje. Jesteś najcudowniejszą kobietą jaką znam- powiedział cicho- Porozmawiajmy o naszej przyszłości... dobrze?
Przyszłość. Tak. Ale co ja mogę mu obiecać? Jestem z nim w ciąży. Będziemy mieć dziecko. Niall. Biedny Horan. I Harry. Zayn znowu mnie skrzywdził a ja planuje z nim przyszłość. Ehh. Może to pół roku terapii coś zmieni?
- Okej...
- Wiesz... chciałbym mieć z tobą dziecko.- powiedział po chwili milczenia- Nawet nie jedno. Dwoje albo troje
Wiesz Malik... taka sytuacja. Już mamy dziecko! Nie milcz. Ross powiedz coś. On nie może wiedzieć. Jeszcze nie. Tylko co mu powiedzieć?
- Tak... też chciałabym mieć dziecko. Ale nie wiem czy teraz. Jestem jeszcze nie pełnoletnia.
Cholera! Ja naprawdę jestem niepełnoletnia! Rodzice by mnie zamordowali. Gdyby jeszcze żyli.
- Jak wyjdę z tego... uhh domu wariatów. Weźmiemy ślub. Ej! To znaczy, że nie będzie mnie na ślubie Louis'a...
- Czy to oświadczyny?- zapytałam
- Nie, jeszcze nie. - powiedział uśmiechając się dodając po chwili ze smutkiem- Ale Louis...
- Myślę, że zrozumie... Nie martw się... Proszę
- Pomożesz mi się spakować?- zapytał smutno
Tylko twierdząco pokiwałam głową.

Oczami Zayn'a:

Czy ja naprawdę jestem narkomanem? Jestem... Ja ją zbiłem. Najlepszą kobietę na świecie. A ona mi wybaczyła. Chce mi pomóc. Chce mieć ze mną dzieci. Chce wyjść za mnie. I spędzić resztkę dni u mojego boku. Wyjąłem dużą torbę spod łóżka.
- Wiesz... myślałem, że spakuję ją dopiero kiedy będziemy wyjeżdżać do naszego wspólnego mieszkania
- Nie bądź smutny. Będę czekać...
Po kolei do torby trafiały T-Shirty, bluzy, spodnie, bokserki, skarpety, buty, rzeczy codziennej higieny.
- Muszę wziąć coś co sprawi, że będę o tobie codziennie myśleć...
- Mam coś takiego dla ciebie...- powiedziała wręczając mi pudełko wielkości A4
Był to elektroniczny album wielkości tabletu.
- Są tutaj wszystkie nasze zdjęcia- powiedziała słodkim głosem moja ukochana
- Jesteś niesamowita. Ja nie mam dla ciebie nic...- powiedziałem smutno
- Mam dla ciebie coś jeszcze- powiedziała po czym wyjęła malutkie pudełeczko
Gdy je otworzyłem zobaczyłem wisiorek z serduszkiem i grawerem „Ross”.
- Jest piękny- powiedziałem całując ją w usta
- Mam podobny- powiedziała a ja przyjrzałem się serduszku. „Zayn”...
- Gdy mnie nie będzie...- zacząłem- Możesz używać wszystkich moich rzeczy. To oczywiste. Możesz wydawać moje pieniądze, chodzić w moich ciuchach, spać w moim pokoju, jeździć moim samochodem i pisać z mojego twitter'a. Teraz to nasze wspólne rzeczy. Proszę cię, informuj fanki co się ze mną dzieje. Dobrze?
- Dziękuje kochanie. Oczywiście. Będę.
Zaniosłem bagaże do samochodu. Ross postanowiła jechać ze mną. Jechaliśmy w milczeniu.

Oczami Ross:

Jechał skupiony. Nie odzywał się ani słowem. Dojechaliśmy. Zayn wysiadł pierwszy po czym obiegł samochód i otworzył mi drzwi. Wziął swój bagaż, zamknął samochód wręczając mi kluczyki i trzymając się za rękę skierowaliśmy się w stronę ośrodka „The End”. Szliśmy długim, ciemnym korytarzem.
- Nie chcę tutaj zostawać- cicho powiedział Zayn
- Wiem kochanie. Ale damy radę. Razem. Będę cię odwiedzać- próbowałam podnieść go na duchu
Doszliśmy do administracji gdzie skierowano nas do gabinetu dyrektora obiektu. Weszliśmy do odpowiedniego pomieszczenia.
- Witam- usłyszałam niski głos mężczyzny na oko czterdziestoletniego
- Dzień dobry- powiedziałam
Zayn milczał.
- Więc które z państwa na odwyk?- zapytał
- Ja...- powiedział Zayn robiąc dwa kroki przed siebie ale nadal kurczowo trzymając mnie za rękę
- Dobrze. Na ile?
- Pół roku- powiedział smutno Malik
- Rozumiem. Jakieś życzenia specjalne?
- Tak.. ja muszę mieć dostęp do Skype. Chociaż godzinę dziennie- powiedział bez zastanowienia Malik
- Zobaczymy co da się zrobić. Proszę się...
- Chwileczkę- przerwałam- Jak często mogę odwiedzać mojego...
- Jak często moja narzeczona może tu przychodzić?- dokończył Malik
- Myślę, że raz w tygodniu- odrzekł bez emocji dyrektor
Po moim policzku spłynęła łza. Pół roku. Będę go widzieć tylko raz w tygodniu. Przez sześć miesięcy.
- Nie płacz kochanie. Przetrwamy to. Razem- powiedział wycierając moją łzę
Poczułam dziwny ucisk w sercu. Będzie mi go brakować. Cholernie będzie mi go brakować. Zayn pocałował mnie delikatnie w usta i skierował się z dyrektorem placówki do jego pokoju. A ja zostałam na środku sali. Po chwili zapłakana wybiegłam z ośrodka. Patrząc jeszcze raz na to miejsce przez okno zauważyłam Zayn'a, Płakał. Zauważył mnie, szybko wytarł łzy i ułożył palce w serce pokazując mi je. Zrobiłam to samo. Teraz dopiero zorientowałam się, że nie mam prawa jazdy.
- Cholera- mruknęłam do samej siebie
Było zimno więc wsiadłam do samochodu. Z torebki wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Hazzy.
- Halo?- usłyszałam
- Cześć Harry. Jestem pod ośrodkiem leczącym uzależnienia The End. Mógłbyś przyjść mnie zawieźć do domu? Bo mam samochód Zayn'a a nie potrafię prowadzić.
- Zawiozę cię moim samochodem. Do jego nie wsiądę- powiedział zdecydowanie
- Hazza kurwa! - krzyknęłam zapłakana
- Dobra. Robię to tylko dla ciebie. Będę za piętnaście minut.
Rozłączyłam się. Muszę powiedzieć chłopakom o tym, że jestem w ciąży. Harry przyszedł bardzo szybko. Do samego dojazdu do domu nie odzywaliśmy się. Ja strasznie płakałam. Gdy weszliśmy do domu wszyscy siedzieli w salonie.
- Musimy pogadać- wyszeptałam
Harry usiadł na kanapie ja nadal stałam.
- Ja... jestem w ciąży- powiedziałam
- Co kurwa?!- krzyknął Harry- Byle z Niall'em, proszę powiedz, że z Niall'em!
- Harry... to nie ja jestem ojcem- powiedział smutno Niall
- Musimy usunąć to dziecko- odparł zdecydowanie Harry
- Nie!- powiedziałam głośno
- Nie ma innej opcji. Zaraz umówię cię na zabieg.
- To moje dziecko! Nie dam ci go zabić!- krzyknęłam uderzając Harry'ego w twarz
Pobiegłam do pokoju Zayn'a, zamknęłam się na klucz i rzuciłam się na łóżko.

Oczami Liam'a:

- Ile dzieciaków chcesz jeszcze zabić?!- krzyknąłem- Najpierw dziecko tej twojej Sophii, później Bethy, następnie Pheobe i Livi. Teraz chcesz zabić dziecko swojej siostry?!
- Zamknij ryj! One zrujnowałyby moją karierę. A dziecko Ross zniszczy jej życie!
- Harry. Jeśli Ross się zgodzi, mogę udawać ojca.- powiedział cicho Niall
- Idź.. porozmawiaj z nią... przekonaj nią- powiedział zdenerwowany- Jeśli się nie zgodzi to umawiam ją na termin...
- Jesteś skurwielem Styles- wyplułem
Niall skierował się w stronę pokoju Zayn'a.

Oczami Ross:

Usłyszałam pukanie do drzwi. Ale miałam to gdzieś. Nie dam naszego dziecka. Jak Harry może być taki okrutny?
- Ross, to ja Niall. Proszę, otwórz- usłyszałam
Dawno z nim nie rozmawiałam. Musiałam go puścić. Wstałam i otworzyłam drzwi. Niall wszedł a ja zamknęłam je ponownie.
- Nie dam go- wyszeptałam
- Wiem. Popieram cię. Harry... cóż. Zajmę się tobą aż nie wróci Malik. Tobą i dzieckiem. Styles'owi powiemy, że postanowiliśmy wychowywać je razem. Dobrze? Wtedy będzie żyć.
- Dziękuje Niall. Naprawdę bardzo ci dziękuje. I przepraszam cię.
- Daj spokój. Zakochałem się w zajętej dziewczynie. To moja wina. Kiedy Zayn wraca?- zapytał
- Za pół roku...- odparłam cicho
- Więc przez ten czas będę z tobą. Później też możesz na mnie liczyć. Więc na wesele Louis'a pójdziemy razem? Bo to już za dwa tygodnie.
- Dobrze...
W tej chwili usłyszałam charakterystyczny dźwięk. Znaczył on, że ktoś dzwoni do mnie na Skypie.
- To Zayn więc...
- Dobrze pójdę już. Powiem chłopakom co zdecydowaliśmy.
- Okej.
Odebrałam rozmowę.
- Cześć kochanie- przywitałam Zayn'a
- Cześć Ross
- I jak tam?- zapytałam
- Beznadziejnie. Tęsknię za tobą. Mamy tylko pół godziny. Płakałaś?- zapytał
- Nie... yyhh tak. Jestem zmęczona.
- Połóż się. Zaśpiewam ci na dobranoc- powiedział uśmiechając się
Założyłam koszulkę Malik'a i weszłam pod kołdrę.
- Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me- zaczął śpiewać
Dalszych słów nie usłyszałam. Zasnęłam.
------------------------------------------
Edwards xx
Podoba się?

Rozdział 22


 -Nie ma sprawy mała, nie dam cię skrzywdzić. Oni muszą sobie wszystko wyjaśnić.
Kiedy Payne wyszedł, ja postanowiłam zmienić swoje dotychczasowe życie. Zaczęłam się pakować. Wyciągnęłam dużą walizkę i pakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Skoro Alex mieszka tylko ze swoją kuzynką, która jest o dwa lata starsza ode mnie , chyba nie powinny się nie zgadzać na to, abym u nich pobyła przez te dwa tygodnie. Jednak mimo moich rozmyślań, postanowiłam do niej napisać. Wyciągnęłam z tylej kieszeni telefon i napisałam ciąg literek, które tworzyły słowa, a te z kolei zdania.
Do: Alex
Hej! Mam małą prośbę.. Mogłabym się u Was zatrzymać na dwa tygodnie? Ross xx
Od: Alex
Jasne, nie mamy nic przeciwko. Kiedy będziesz? xx
Do: Alex
Co powiesz na jutro? x
Od: Alex
Jasne, wpadaj nawet dzisiaj. xx
Do: Alex
Dziękuję ;* xx
Od: Alex
Kocham;* xx
Zerknęłam jeszcze na ostatnią wiadomość i skończyłam pakowanie. Postanowiłam powiedzieć o tym Harry'emu. Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. 22.54 . Ale to zrobię już jutro.  Poszłam wziąć relaksujący prysznic. Ściągnęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic, z którego leciało dużo kropel. Zlatywały na moje ciało, ogrzewając je i spłukiwając z brudów codziennych. Z kłótni, ze sprzeczek. Nałożyłam na rękę płyn do kąpieli i zaczęłam wcierać w ciało. Po skończonym etapie pracy dokładnie wszystko płukałam i wytarłam mokre ciało w ręcznik. Ubrałam na siebie moją ulubioną piżamkę. (http://static-1.allani.pl/system/products/thumb/217/01c_5f34da8adabbd9037b8b998247ffdf9e7c499f7c.jpg)  . I położyłam się do cieplutkiego łóżeczka.  Przykryłam się kołdrą i zaczęłam conocne rozmyślanie. Nad czym? Obawiam się, że nad wszystkim co możliwe. Myśli przeszywały moją głowę. Między innymi przeszła mi myśl " Kogo wybrać? " .. Później było już tylko gorzej. Malik vs Horan. Horanik. Maliczek. Słodziak. Bad Boy. Kochany Żarłoczek. Kochany Palacz. Zdecyduj się. Horan vs Malik. Decyduj!  W końcu udało mi się przejść do strefy zwanej "Krainą Morfeusza" . Odpłynęłam. Szczerze? Wolałabym się chyba jeszcze pomęczyć z tymi pytaniami, bo to co mi się przyśniło.. Koszmar!
Szłam pomiędzy licznymi drzewami. Tak. Byłam w lesie. Co chwilę odwracałam się za siebie, czy czasami nikt za mną nie idzie. Tak też zrobiłam tym razem. Obrót. Czysto. Idę dalej. Niefortunnie potknęłam się o gałąź. Wystraszyłam się. Serce zaczęło mi mocniej bić, kiedy zobaczyłam przed sobą dwie postacie. Postacie mężczyzn. Jeden z nich podawał mi dłoń. Złapać ją? Sama wstać? W końcu złapałam. Nieznany "pan" pomógł mi wstać. Wtedy dopiero poznałam postacie. Niall oraz Zayn. Obaj mieli w oczach coś co zwane jest "smutkiem". Dlaczego byli smutni? -To przez ciebie. Odezwał się Niall. -Prz..Przeze mnie?- zapytałam jąkając się. -Tak. - odpowiedzi tym razem Malik. -Musisz wybrać. Musisz wybrać mnie albo jego. - powiedział jakby bez uczuciowo Horan. Wybrać. Wybrać. -Kocham Was obu, nie umiem wybrać... - Dalej! - przerwał mi głos  Zayna, który rozległ się po całym lesie. -Ja.. Ja... Ja wybieram.. Popatrzałam na nich.. Popatrzałam na nich ostatni raz. Wyciągnęłam z kieszeni kurtki moją koleżankę, która o dziwo zawsze była w pobliżu, kiedy kłopoty łapały mnie za nogi. Zacięłam na ręce jedną kreskę. Po czym wzięłam żyletkę w drugą i zrobiłam to samo.  Z głębokich ran zaczęły wypływać krople krwi, które zamieniały się w lawinę czerwonej cieczy. Podeszli do mnie, popatrzyli i szeroki uśmiech ozdobił ich twarze. Przybili sobie "piątkę" i odeszli. Zostawili mnie... Zostawili.. Samą.. Zostawili.
Obudziłam się z krzykiem. Zostawili.. Samą.. Zostawili. Te słowa obijały się o moje ściany w głowie.  Dopiero kiedy się uspokoiłam zaczęłam wszystko analizować. Czemu muszę wybierać? Może zostawię ich samych. W końcu i tak zapomną i znajdą sobie wymarzoną miłość swojego życia. Moje przemyślenia przerwał dźwięk otwieranych drzwi. W nich ukazał się Louis. Louis? Nie to nie był Louis. To był wrak Louisa. Podniosłam się i obserwowałam jego ruchy. Chłopak bez zastanowienia wtulił się  we mnie. Miał zaczerwienione oczy, jakby przez całą noc płakał. Przytuliłam chłopaka.
-Śniło mi się, że nas opuścisz. Opuścisz nas bez żadnego pożegnania. -zaczął płakać. Skąd wiedziałam? Poczułam jak moja góra od piżamy robi się mokra.
-Lou.. Mi też się śniło to samo. Zostawiłam was, bo nie umiałam zdecydować się pomiędzy.. - zacięłam się. Chłopak oderwał się ode mnie i wyczekiwał dalszej akcji. -Musiałam wybierać pomiędzy Niall'em a Zayn'em. - powiedziałam w końcu. Louis popatrzył na mnie i znowu mocno mnie przytulił. Czułam ciepło bijące od niego. Czułam, że mam prawdziwego przyjaciela. Przyjaciela.. Nie jednego mam ich aż pięciu. A z tych pięciu posiadam dwóch, których kocham .. Nie jak braci. Tylko jak dziewczyna chłopaka. Jak chłopak dziewczynę. Teraz już na 10000...% wiedziałam, że muszę wyjechać.
-Louis, wczoraj postanowiłam z Liam'em, że wyjadę.. Tak na dwa tygodnie. Wy w tym czasie macie koncerty, więc i tak pewnie nie Za dużo czasu byśmy razem spędzali.  Wyjeżdżam dziś po południu do Irlandii, do Alex i jej kuzynki.. Muszę przemyśleć swoje życie. Musze się zastanowić co tak na prawdę czuję do Niall'a a co do Zayn'a. Rozumiesz mnie? - zapytałam w końcu.
-Tak.. Tak, oczywiście, że rozumiem... Tylko obiecaj mi, że wrócisz.. -powiedział.
-Wrócę , na pewno wrócę. - pocałował mnie w polik i wyszedł. Za chwilę znowu wrócił.
-Kurde, zapomniałem. Hazza wołał na śniadanie. - zaśmiałam się. Ten człowiek na prawdę umie poprawić humor. Ubrałam się w to :   http://static-1.allani.pl/system/products/thumb/217/01c_5f34da8adabbd9037b8b998247ffdf9e7c499f7c.jpg         i zeszłam na dół, gdzie jak nigdy pachniało różnymi przysmakami. Takk.. Tak to jest mieć właśnie swojego "prywatnego" kucharza, który jest piosenkarzem i ma na głowie loczki i i .. i W ogóle jest taki słodki.. No ale bez przesady to mój brak w końcu ;d  .
-Cześć. - powiedziałam do wszystkich zebranych. Spojrzałam na nich i nie zobaczyłam tylko twarzy Malika.
-Hej. - powiedział Niall, nawet się na mnie nie patrząc.  Poczułam się okrutnie. Zjadłam szybko co moje.
-Liam odwieziesz mnie? - zapytałam i poczułam wzrok wszystkich na mnie.
-Co? Gdzie odwiedziesz? Wybierasz się gdzieś? - zapytał wkurzony Hazza.
-Tak . Lecę do Alex. - powiedziałam im tylko tyle. Nie chciałabym, żeby coś wiedzieli.
-Gdzie do Alex? - te jego pytania nie miały końca. Spojrzałam lekko na Nialla. Gdy wyłapał mój wzrok odwróciłam się i powiedziałam.
-To już nie wasza sprawa. To co Li? Mogę na ciebie liczyć czy mam zadzwonić po taksówkę? - zapytałam już lekko wkurzona.
-Tak.. Tak jasne, odwiozę cię.- powiedział Payne . Poszłam na Górę po walizkę. Wzięłam ją w rękę, a drugą wzięłam torebkę i zapakowałam do niej telefon, klucze od domu, szminkę oraz portfel. Wyszłam z pokoju. Po drodze wpadł na mnie nie kto inny jak Zayn. Spojrzał na mnie zaciekawiony.
-Wybierasz się gdzieś? - zapytał. I znowu spojrzał na moją walizkę.
-Tak. Jade do Alex. - powiedziałam. Przeniósł swój wzrok na mnie. Zmierzył mnie od dołu do góry. Chwilę przystanął na moich piersiach. Zirytowało mnie to więc ruszyłam dalej. Nie dane mi było zejść na dół, gdyż pociągnął mnie za rękę tym samy wpijając się w moje usta.  Odepchnęłam o od siebie. Nie chciałam, aby ktoś widział.Albo może nie chciałam, aby widział to Niall? Za dużo bólu mu juz zadałam.   Wkurzona wzięłam walizkę pożegnałam się z wszystkimi oprócz Nialla, który podczas moich uścisków z Lou poszedł na górę, pewnie do siebie bo później usłyszałam tylko trzask drzwiami. Było mi trochę smutno, że nie mogłam go ostatni raz przytulić. Trudno. Nie chciał to nie.
~*~
Wysiadłam z samochodu . Liam ciągał moją walizkę. Z głośników wydał się głos jakiejś kobiety Osoby wylatujące lotem 045 z Londynu do Irlandii proszeni są do przejścia do odprawy. Samolot wyruszy z Lekkim przy śpieszeniem.  Spojrzałam na Li. Był chyba smutny. Podeszłam do niego i wtuliłam się. Uroniłam kilka łez.
-Li, proszę opiekuj się nimi. Zwłaszcza tą dwójka. Proszę.- powiedziałam. Kiwnął twierdząco.
-Nie mów im gdzie wyleciałam, okej? Zachowaj to dla siebie. -kontynuowałam. -A! I pozdrów Danielle. - uśmiechnęłam się.
-Trzymaj się i wracaj szybko. Zadzwoń do mnie jak bd wracała przyjadę po siebie.  - przytulił mnie i pocałował przyjacielsko w polik. Pomachałam mu jeszcze i poszłam do odprawy. Kiedy to wszystko się skończyło. Poczekałam chwilkę na samolot i kiedy kazano nam iść już na lot ruszyłam w jego stronę. Wsiadłam do niego i po chwili poczułam się się unosimy w powietrze. Założyłam sobie słuchawki na uszy i czekałam kiedy samolot wyląduje.

~*~
-Ross! Pośpiesz się zaraz wychodzimy. -krzyknęła Natalie, kuzynka Alex. Wychodziliśmy na imprezę. Od mojego przyjazdu Tutaj minął już tydzień. Codziennie chodziliśmy na imprezy oraz porywał nas wir zakupów. Dziś postawiliśmy jednak na imprezę. Wybrałam sobie właśnie strój i zadowolona z wyboru ubrałam to co było na wieszaku. (http://www.polyvore.com/fashion_show_zerrie/set?id=88523885) . Wyszykowana zeszłam na dół. Na dole zobaczyłam Natalie ubraną w to : http://www.polyvore.com/date_louisa/set?id=88537901 , oraz Alex ubraną w to: http://www.polyvore.com/fashion_show_louisa/set?id=88633565 .
-No to do dzieła! Dziś się wyszalejemy! -krzyknęła Natt. Zamknęłyśmy dom i wybrałyśmy najbardziej luksusowy klub w całej Irlandii. Wsiadłyśmy do wcześniej zamówionej taksówki . Wysiadłyśmy dopiero pod klubem.  I wtedy zaczęła się zabawa. Bawiliśmy się, tak jak jeszcze nigdy. Tańczyłyśmy z nieznajomymi chłopakami, wydurniałyśmy się. Robiłyśmy sobie zdjęcia w toalecie. Dwoma słowami :BYŁO ZACZADZIŚCIE ( słowa mojej mamy;D ) Niestety w połowie zabawy zrobiło mi się niedobrze i musiałam czym prędzej iść do toalety. Ruszyłam w tym kierunku i zwróciłam wszystko co było dzisiaj przeze mnie spożywane. Po tym wszystkim musiałam wrócić do domu. Zamówiłam taksówkę i powiedziałam dziewczyną, że źle się czuje i że jadę do domu. Oczywiście chciałaby jechać ze mną, ale im nie pozwoliłam. Wsiadłam do zamówionej taksówki, podałam adres i ruszyliśmy. Po drodze robiło mi się nie dobrze, więc jak tylko dojechaliśmy dałam facetowi pieniądze nie czekając na resztę i pognałam do domu. Znowu zwymiotowałam. Co się dzieje? Spojrzałam na zegar stojący na półce nocnej. 05.48  Super. 6 rano. Przebrałam się w piżamę i próbowałam zasnąć. Co mi jest? Przecież nie wzięłam do buzi nawet kropelki wódki, drinka czy nawet głupiego szampana. Mimo to udało mi się zasnąć nad ranem, kiedy girls wróciły.
~*~
Cały dzień dziewczyny leczyły kaca, ja natomiast źle się czułam, wić leżałam w łóżku. Dziewczyny mimo bólu głowy opiekowały się mną. Jestem im dużo winna.
-Może ty jesteś w ciąży, co? - wypaliła nagle Alex. W ciąży? Nie to nie możliwe.
-Nie no coś ty, ja w ciąży? - powiedziała, jednak coś mnie trapiło. Ja w ciąży? Może jestem w ciąży? Chwilka.. Przecież ja robiłam to tylko raz .. Raz zZayn'em.. Nie.. No coś ty, głupi móżczku.. Nie jestem w ciąży!!!
-Może jednak? -Natalie nie dawała się przegranej. - Jadę na zakupy. Kupić Ci dla pewności test ciążowy? - dopowiedziała jej Alex.  Test ciążowy? Ciąża? Nie..
-Kupić? - powtórzyła Alex.
-Mogłabyś? .. Ale ja na pewno nie jestem w ciąży. Dziewczyny..  - powiedziałam.
-Okej. Kupię. Ja jadę. Zostanie z Tobą Alex. Tak w razie czego. - powiedziała Natt i wyszła. Kiedy najstarsza z nas była na zakupach ja zdążyłam dwa razy znaleźć się w toalecie. Miałam nudność. Serio jakoś ostatnimi czasami dużo pochłaniałam. Nie mogę być w ciąży! Co ze szkołą?! Ja nie mogę być w ciąży!
-Mam! - krzyknęła Natalie wchodząca do domu. Weszła do mojego tymczasowego pokoju z małym opakowaniem w ręce. -Prosze. - podała mi. Ja nie wiedziałam co zrobić? Wziąć czy nie?  Wkońcu wzięłam opakowanie i poczłapałam zdołowana do łazienki. Usiadłam na muszli i wyjęłam z pudełeczka ulotkę. Przeczytałam ją i wykonałam wszystko jak było tam napisane. Teraz zostało mi tylko czekać. Oparłam się o ścianę, czując jej chłód na plecach. Wizja bycia w ciąży zaczęła mnie przerażać, bo miałam dopiero siedemnaście lat.  Alex z Natalie siedziały koło mnie w toalecie i mnie pocieszały. Obracałam puste pudełeczko i dłoniach. On nie mógł być pozytywny, nie teraz.  Nerwowo siedziałam na podłodze i patrzyłam na umywalkę, na której leżał test. Kołysałam się w przód i w tył, jakby to miało przy śpieszyć czas. W końcu zadzwonił budzik w telefonie, który oznaczał, że czas, by sprawdzić wynik. Zamknęłam oczy, przy okazji hamując łzy i na ślepo znalazłam test. Trzymałam go w moich drobnych dłoniach i wypuściłam powietrze z ust. Podniosłam się z ziemi i otworzyłam oczy, patrząc na kawałek plastiku. Zakryłam usta jedną dłonią i zaczęłam nerwowo oddychać.
-Alex! Natalie! - wpadłam w histerię i wyszłam z łazienki. - Jestem w ciąży.... 
~*~
Kilka dni później Rosalie zdecydowała się wrócić do domu One Direction.    
Weszłam po cichu do domu. od razu dało się słyszeć kłótni domowników. Postanowiłam chwilkę poczekać tym samym niegrzecznie podsłuchując rozmowy.
-To ja powinienem z nią być! - krzyczał zdenerwowany Zayn.
-Dlaczego ty, skoro ja też ją kocham! - krzyknął Niall.
-Chłopaki.. - uspokajał mich Liam.
-Nie ma chłopaki! To ja z nią będę i koniec kropka. - powiedział stanowczo Zayn.
-Zayn.. - Louis odezwał się..
-Jesteś jakiś porąbany! To mnie mówiła, że mnie kocha ! - krzyknął Niall.
-Ale to ze mną się przespała! - krzyknął Zayn.
-Co zrobi.. - powiedział Harry już lekko zdenerwowany, lecz nie dane było mu dokończyć.
-Ale to Ty ją zdradziłeś a nie ja! - krzyknął Niall. Postanowiłam dalej nie słuchać. Otworzyłam drzwi wejściowe i mocno je zatrzasnęłam. Cisza. Nareszcie.
-Ymm.. Hej? - powiedziałam wreszcie. Rzucił się na mnie Harry.
-Przespałaś się z nim?! - wrzeszczał.
-No przespałaś czy nie?! - krzyczał na mnie. W moich oczach pojawiły się łzy. Malik gdzieś wyszedł. Harry dalej na mnie krzyczał, teraz już nie mogłam pozwolić na to, aby dowiedział się o ciąży. On.. Nikt nie mógł o tym wiedzieć!! Po chwili poczułam jak ktoś pociągnął mnie za rękę. Zasyczałam, kiedy poczułam mocny ucisk na moim nadgarstkiem.   Doszliśmy na taras.  Zobaczyłam przed sobą Malika, który nerwowo wyciągał coś z kieszeni. Ujrzałam folijkę z białym proszkiem. Oczy normalnie mi wyszły. Ćpał? Nie..
-Z..Zayn? Co ty do diaska robisz?! - podniosłam głos i wyrwałam mu to świństwo z ręki. Wysypałam to za barierki.. Obróciłam się i zobaczyłam, że Malik jeszcze bardziej się wściekł. Podszedł do mnie i uderzył mnie. Polik zaczynał przybierać kształtów.Zaczynał piec. 
-Musisz zacząć się leczyć. - powiedziałam. Ten wpadł w furię. Krzyczał i krzyczał.
Nigdy się na to nie zgodzę, mam iść do domu, gdzie leczą się jakieś ćpuny? - zaczął swoją gadkę,znowu.
_________________
To znowu ja.. Patrycja.. Wróciłam z nowym rozdziałem.  Jest dłuższy. Mam nadzieję, że się podoba .. Patrycja xx ;**

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 21

Oczami Ross:

Kiedy Malik brał prysznic udałam się do pokoju Niall'a który wrócił już z imprezy. Musiałam z nim porozmawiać.. Kocham Zayn'a, ale Niall także jest dla mnie bardzo dużym skarbem, bez którego cały rejs życia nie ma sensu. No bo po co komu, rejs po oceanie w poszukiwaniu skarbów, jak okazuje się, że przed tobą wypłynął jeszcze jeden statek, który zgarnął cały "majątek" wód?  Bez sensu to wszystko. Skoro nie chcę rozbić, a nie chcę , One Direction muszę się zdecydować co dalej..? No właśnie co dalej..? To wszystko zaczęło się komplikować jak się tu wprowadziłam..  Najlepszym rozwiązaniem jakie teraz wpadło mi do głowy to szczera rozmowa z Niall'em oraz z Harrym. Musze na jakiś czas się stąd ulotnić... Gdzieś wyjechać.. Nie wiem.. Do lasu.. Na wieś.. Nie mam pojęcia.. Jestem rozdarta.. Ostrożnie otworzyłam drzwi pokoju Niall'a po tym jak zapukałam i usłyszałam ciche"proszę".. Wsadziłam głowę w szparę między futryną a drzwiami. Ujrzałam Go.. Leżącego na łóżku w samych spodenkach od dresu. Mój wzrok utkwił na jego klatce piersiowej, która z powodu oddechu unosiła się i opadała.. Unosiła.. Opadała.
-Nie wejdziesz? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Niall'a. Powoli weszłam do środka. Usiadłam na krawędzi łóżka, na którym leżał. Podniósł się i mnie pocałował... Chociaż chciałam to przerwać nie mogłam.. Czułam jego miękkie usta na moich..Czułam.. Czułam troskę pomieszaną z bólem.. Z bólem, który ja mu zadaje.. Zadaje kiedy całuję Zayn'a, kiedy go przytulam.. Przerwałam pocałunek..
-Przepraszam.. Ja..ja..- głos mi drżał. - Niall, ja muszę to przemyśleć.- powiedziałam w końcu.
-Przemyśleć? Ale.. Ale co? - zapytał. Popatrzyłam mu w oczy. Wyczytałam z nich, że mogę mu zaufać.. Że mogę mu powiedzieć to co leży mi na sercu. Odważyłam się wejść w to wszystko zwane w tych czasach "życiem" a teraz muszę stąd wyjść.. Muszę pokonać góry postawione na mojej drodze. Muszę pokonać wszystkie przeszkody. Muszę pokonać siebie. Postanowiłam mu powiedzieć. Najwyżej mnie znienawidzi... Będzie miał jeden problem mniej..
-Niall. To nie jest takie proste jak sobie to wszystko wymyśliłeś.. - powiedziałam w końcu. - Kocham Ciebie, ale kocham też Zayn'a.. Kiedy Ty mnie całujesz czuję troskę słodycz, A kiedy Zayn mnie całuje czuję coś takiego co .. Co powoduje u mnie skurcz w brzuchu.. Ale to nie znaczy, że Ty źle całujesz, bo to nie prawda.. Tylko po prostu nie mam pojęcia dlaczego to tak wszystko jest skomplikowane... Dlaczego nie mogę zakochać się w jednym facecie?! Tylko jak zawsze muszę komplikować sprawę i zakochiwać się w dwóch?! To nie jest takie proste.. Chcę być z Tobą ale także chcę budzić się koło Zayn'a.. Nie chcę Was tracić, bo na prawdę mi na was zależy.. Nie chcę psuć waszych relacji.. Niall.. Kocham Cię..-chłopak patrzył na mnie smutnymi oczami.. Za chwilę chyba miał się rozpłakać..
- Ja...- zaczął
- Niall. Najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli wyjadę. Zapomnicie o mnie. Obaj. Znajdziecie sobie kogoś innego.- wyjąkałam
- Ross... Ja n
aprawdę cię kocham... ale.. zależy mi na... twoim szczęściu- wyszeptał- jeśli będziesz szczęśliwsza... z Zayn'em...
Niall. Jaki ty jesteś wspaniały. Nie robisz mi wyrzutów, nie mogę patrzeć jak zaraz wybuchniesz płaczem. Nie mogę, nie chcę. Podczas pocałunku z Malik'iem czuje się jakbym była ptakiem. Czuję się taka lekka i wyzwolona. Jego usta mocno lecz czule przywierają do moich. Tańczymy dzikie tańce naszymi językami. Jest ostro i namiętnie ale zarazem tak delikatnie. Niall zaś składa na moim ciele masę krótkich pocałunków. Są jak krople wody opadające na moje ciało. Szybko, gwałtownie. Sprawiają, że po moim ciele przechodzą dreszcze. Obaj całują wyśmienicie. Są w tym niesamowici. Ale gdybym mogła jeszcze raz całować się z Zayn'em na pewno bym to uczyniła. Mmm. Niezapomniane uczucie. Z drugiej strony jestem z Niall'em. Nie mogę myśleć o tym co bym robiła z Malik'iem. Boże Ross. Ogarnij. Przestań myśleć o Zayn'ie.
I już. Zaczął płakać.
- Przepraszam- wyczytałam z jego ust nim zdążył wybiec
Pobiegłam za nim ale nie zdążyłam. Kątem oka zobaczyłam Harry'ego.
- Cholera! Ross. Coś ty zrobiła?- wypluł
- Ja... go... on.. Zayn...- z moich ust wychodziły tylko pojedyncze słowa nie mające sensu
- Co co cholery ma do tego Zayn!?- krzyknął po chwili spokojniej dodając- Chyba masz mi coś do powiedzenia
Twierdząco pokiwałam głową. Usiedliśmy na łóżku w pokoju Niall'a. Jak mam to zacząć? Co mam mu powiedzieć? Cóż Harry, mam w dupie to, że ci obiecałam, że nie zranię Horan'a bo znów podoba mi się Zayn? Cisza. Nie komfortowa.
- Więc?- zaczął Harry
- Jestem beznadziejna...- wyszeptałam
- Nie prawda. Jesteś śliczną, mądrą dziewczyną.- uśmiechnął się Harry
- Tylko nie krzycz...- teraz mówiłam do niego jak do surowego ojca
- Obiecuje...
- Ja nadal coś czuje do Zayn'a- powiedziałam szybko
Harry momentalnie zrobił się czerwony. Wstał szybko i uderzył ręką w ścianę. Był wkurwiony. Bardzo. Jego klatka piersiowa szybko podnosiła się i jeszcze szybciej opadała. Dłonie ściśnięte były w pięści. Napięte mięśnie eksponowały mocno widoczne żyły.
- Do tego sukin...- zaczął ale nie dane było mu skończyć
- Tak do Malik'a... i powiedziałam o tym Niall'owi
- Ja pierdole! Czego ty chcesz dziewczyno?!- krzyknął mi prosto w twarz
- Może zrozumienia i miłości?!- powiedziałam głośniejszym tonem po czym zapłakana wybiegłam z pokoju

Oczami Liam'a:

Szybko przede mną przebiegła. Na szczęście zdążyłem złapać ją za rękę. Wyglądała tragicznie. Rozmazana kredka i tusz spływały z jej twarzy wraz z łzami, miała potargane włosy i pomięte ubrania. Nie pamiętałem aby kiedyś tak wyglądała. Przewidywałem co się stało. Pewnie Harry ją zjeździł. Idiota. Nie rozumie, że ona też ma prawo do miłości. Pewnie jej to wszystko wypomina. A on? Nie jest lepszy. Sam rucha każdą napotkaną, chętną fankę. Miałby już dwoje dzieci. Zabił je. Kazał usunąć ciąże. Sukinsyn. Nie na widzę go. Naprawdę go nie na widzę. Musimy jednak sprawiać wrażenie najlepszych przyjaciół, braci. Modest. Pff. Oni myślą, że mogą wiele. Byle do roku 2015. Wtedy rozwiążemy tą cholerną umowę. Czy będziemy nadal grać? Nie wiem. Wiem jednak, że jeśli Styles się nie zmieni nie będę z nim grał. On oczywiście nie wie, że go nie trawię. I nie musi wiedzieć.
- Ross! Co się stało?- zapytałem zmartwionym głosem
Nie odpowiedziała. Objąłem ją i poszliśmy w stronę mojego pokoju. Harry zaczął iść za nami ale zamknąłem mu drzwi przed nosem.
- Li, błagam cię zawieź mnie do Irlandii, do Alex- wyszeptała Ross aby jej brat niczego nie usłyszał
- Oczywiście- powiedziałem gładząc jej włosy- A co z Lucky?
- Lucky, Lucky, Lucky... pojedzie ze mną- powiedziała cicho
- Nie pakuj się, nie bierz nic. Wtedy nie będą cię od razu szukać. Alex da ci jakieś ciuchy, ja też kupię ci jakieś kosmetyki czy ubrania
- Dziękuje Daddy
- Nie ma sprawy mała, nie dam cię skrzywdzić. Oni muszą sobie wszystko wyjaśnić.

----------------------------
Edwards xx i Patrycja
Wiecie Patrycja wróciła <3 I znowu będziemy pisać co drugi rozdział. Więc 22 napisze Patrycja :)
Podoba się? Pozdrawiam xx

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 20

Oczami Ross:

Poszłam więc szukać Payne'a. Przedzierając się przez tłum zapitych nastolatków i dorosłych, fanek i reporterów, sław i sąsiadów zobaczyłam Liam'a. Podbiegłam do niego. Był trzeźwy. Dość trzeźwy w porównaniu z zgromadzonymi na imprezie. Siedział na ławeczce patrząc na ćpających ludzi.
- Li, musimy pogadać- powiedziałam głośniej aby przekrzyczeć DJ'a i siadając obok Payne'a
Popatrzył mi głęboko w oczy. Uhh. Jak on mnie dobrze znał. Już wiedział o co chodzi. Spuszczając wzrok zaczęłam.
- Dobrze wiesz o czym chcę gadać.. Myślę, że mi pomożesz Daddy
Chłopak nadal nic nie mówił. Wiedziałam, że oczekuje mojej opinii na to wszystko.
- Więc. Z Zayn'em było mi naprawdę wspaniale. W nie których rzeczach jest lepszy od Niall'a w innych Irlandczyk bije go na głowę. Obaj są przystojni, wrażliwi, kochający. Ale Zayn mnie zdradził. To bolało. Był moim światłem, moim księżycem. Był słońcem, wodą, ogniem i pokarmem. To tak jakbym nurkowała bez butli. Mogę przeżyć tylko chwilę. Gdy kończy mi się powietrze powoli umieram. Tą butlą jest wierność. Bez niej związek nie może przetrwać. Boję się, że Zayn chce wrócić do Perrie ale nadal cholernie go kocham. A Niall. Chciałabym dać mu szansę bo widzę, że mu na mnie zależy. To prawda. Nie ma takich mięśni jak Zayn. Nie jest takim badboy'em których uwielbiam. Nie jest „groźny”. Ale mnie kocha. Kocha i udowadnia to na każdym kroku. Jest moim przyjacielem ale i chłopakiem. Gdy Zayn go pobił czułam jak pęka cząstka mnie. Ehh. To za trudne. Jestem tylko dzieckiem usiłującym znaleźć bezpieczne miejsce bo oddaliło się od maminej spódnicy.
- Ross. Naprawdę to trudna sytuacja. Bardzo. Myślę, że powinnaś wyjechać. Na tydzień. Dwa. Zobaczysz któremu z nich bardziej na tobie zależy i za którym będziesz tęsknić bardziej. Tylko im nie możesz powiedzieć.
- Tak... To chyba dobry pomysł. Pojadę do... właściwie nie mam gdzie jechać- wyszeptałam
- Nie masz żadnej rodziny?- zapytał Liam
- Uhh...
- Przepraszam. Jeśli chcesz to zawiozę cię do mojego ulubionego miejsca. Jestem tam dość często więc nie będzie ci mnie brakować- powiedział uśmiechając się
- To najważniejsze- odpowiedziałam z uśmiechem
- Zawiozę cię tam jutro. Dziś... cóż. Troszkę wypiłem- zaczął się tłumaczyć
- Nie ma sprawy Liam. Dziękuje- powiedziałam całując go w policzek
Cóż. Więc zostało mi jakieś dziesięć godzin. Postanowiłam wrócić do domu.

Oczami Zayn'a:

Widziałem ją. Zmierzała do wyjścia. Była nieziemska. Kusząco poruszała pupą idąc i przyciągając tłumy spojrzeń. Ona jest moja! Musi być. Niesamowita. Ideał. Kochająca, miła, wspierająca. Przy niej czułem się... uhh... bezpieczny? Czułem jakieś takie dziwne ciepło w środku. Bez niej... To nie to samo. Mogę mieć wiele dziewczyn. Mam w końcu blisko dziesięć milionów fanek. Ale żadna z nich nie może równać się z Ross. Zayn! Ty debilu. Jak mogłeś ją stracić. Muszę z nią jeszcze raz pogadać. Postanowiłem więc ją śledzić. Nie zauważyła mnie. Chwiejnie szliśmy w stronę willi One Direction. Na szczęście nie zamykała drzwi na klucz. Swoich zapomniałem. Usiadła na kanapie w salonie. To na niej kilka razy pod nieobecność chłopców.. Umm. Nie zapomniane uczucie. Była w tym mistrzynią. Gdy schowała głowę w kolanach usiadłem naprzeciwko niej. Myślała chyba, że jestem wytworem jej wyobraźni.
- Tęskniłem śliczna- powiedziałem uśmiechając się
- Co ty tu...- zaczęła
- Cii...- wyszeptałem- Chcę ci przypomnieć jak było nam wspaniale
Chwyciłem ją za rękę i poszliśmy w stronę mojego pokoju. Gdy weszliśmy do środka usiadła na łóżku a ja wysunąłem spod niego dużą, plastikową skrzynię. Otworzyłem ją. W środku były albumy. Do tej pory zebraliśmy ich dwadzieścia siedem. Każdy po minimum dwieście zdjęć. Zaczęliśmy przypominać sobie dawne chwile. Najpierw w ciszy a następnie komentując fryzury, miny, smaki potraw czy zapachy. Czułem się jak za dawnych czasów. W pewnej chwili już leżeliśmy na łóżku przytuleni przeglądając fotki. Gdy albumy się skończyły była godzina piąta nad ranem. Ross już spała. Posprzątałem albumy i położyłem się koło niej przykrywając nas kołdrą.

Oczami Ross:

Rano obudziłam się nie pamiętając sytuacji z wczoraj/dzisiaj. Poczułam, że ktoś mnie przytula. Podniosłam głowę i zauważyłam śpiącego Malik'a który mnie obejmował. Szybko przypomniały mi się wczorajsze chwile a na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Zaraz, zaraz. Czy ja nie zdradzam przypadkiem Niall'a? Tak. Cholera... Nie mogę tego ciągnąć na dwie strony. Przypomniałam sobie to jak się czułam po zdradzie Zayn'a. A teraz robię to samo! Przecież obiecałam Hazzie go nie skrzywdzić. Kurwa, kurwa, kurwa. Dlaczego życie jest takie skomplikowane. Szybko wstałam z łóżka i zaczęłam się ubierać. Starałam się to robić dość cicho aby nie obudzić Zayn'a.
- Już wstałaś... kochanie?- zapytał zaspanym głosem
Usiadłam koło niego i łapiąc go za rękę zaczęłam mówić.
- Zayn... Naprawdę dobrze wspominam te chwile spędzone z tobą. Byłeś dla mnie wspaniałym facetem. Jednak wiem co to znaczy zdrada. Nie chodzi tu o to, że będę ci wypominać... to. Nie. Po prostu nie chcę, żeby Niall czuł to samo co ja wtedy.
- I dlatego zrezygnujesz ze szczęścia?- zapytał
- Gdybym wybrała ciebie, zespół na pewno by się rozpadł. Czego nie chcę.
- A co jeśli pewien gwiazdor znany jako badboy Malik postanowi zerwać kontrakt?- zapytał całkiem poważnie
- Wiem, że tego nie zrobisz. Jesteś wystarczająco dojrzały.
- Zobaczysz, że One Direction długo nie wytrzyma- wypluł chłodno
- Czyli to moja wina...- powiedziałam opuszczając głowę w dół
- Tak kochanie- rzekł uśmiechając się- I tak zespół się rozpadnie niezależnie od twojej decyzji więc nie rób sobie wyrzutów sumienia kotku. Podążaj swoimi pragnieniami. Marzeniami.
- Muszę pomyśleć- zaczęłam
- Wiem o twojej rozmowie z Liam'em- powiedział uśmiechając się szeroko- Jestem twoim światłem, twoim księżycem. Jestem słońcem, wodą, ogniem i pokarmem... ciekawe
- Ej. To miało zostać między mną a Li- zaczęłam się bronić
Moją twarz oblał rumieniec.
- Tak to prawda. Kocham cię. Jesteś zadowolony?- zapytałam lekko zbulwersowana
- Tak! Nawet bardzo. - rzekł zaczynając mnie całować
Czułam się wolna, szczęśliwa ale miałam wyrzuty wobec Niall'a
- Ja ciebie bardziej- dodał kończąc pocałunek i wychodząc do łazienki wziąć prysznic
----------------------------------------------
Edwards xx

Czeeść kociaki :)
Udało mi się napisać tą część w godzinkę. Zmobilizowałam się aby coś dodać bo marnie z tym. Napisałam dziś do Patrycji, że do 1 września zrobię rozdziały do 25. Myślę, że dam radę. Mam też pytanie do was. Chcę abyście zadecydowali czy:
I.
1. Ross ma być z Niall'em
2. Ross ma być z Zayn'em
3. Ross ma być singielką
II.
1. Ross ma zostać w Londynie
2. Ross ma się wyprowadzić z którymś chłopcem z I
3. Ross ma wyjechać, uciec od 1D
III.
1. Zespół ma się rozpaść (kiedyś się reaktywować)
2. Zespół ma nadal grać
IV.
1. Policja ma zrobić śledztwo o posiadanie narkotyków przez Louis'a i Zayn'a
2. Prasa ma napisać o narkotykach na imprezie ale bez reakcji władz.
Proszę o pomoc. Kocham was <3

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 19

Oczami Niall'a:

Na moją prośbę wypisano mnie ze szpitala. Czułem się lepiej. No dobra. Brzuch bolał mnie nadal ale lekarz powiedział, że do trzech dni przejdzie. Świetnie. W sam raz na imprezę u Louis'a. Wolałem aby Ross nie siedziała całe dnie w szpitalu. Musi odpocząć. Odebrała mnie z Harry'm. Chcieli mnie odwieść do domu ale ubłagałem zakupy. Ross poszła kupić sukienkę a ja garnitur. Następnie wybraliśmy prezent. Czułem się lepiej. Fakt, że Ross jest przy mnie dodawał mi otuchy. Te pięć dni do imprezy minęło błyskawicznie. Rankiem w dniu Sylwestra obudziłem się przed Ross. Tak słodko wyglądała gdy spała. Zrobiłem zdjęcie i dodałem na twitter'a z opisem „My little princes. I love u <3”. Poszedłem do łazienki i wziąłem prysznic. W tym czasie Smith się obudziła.
- Dzień dobry kochanie- powiedziałem całując ją w czoło
- Cześć- przywitała mnie uśmiechem
- Może nie idźmy do Tomlinson'a- zaproponowałem- zrobimy coś ciekawszego...
- Musimy iść- powiedziała twardo Ross
Okazało się, że jest już jedenasta. Postanowiliśmy spotkać na obiedzie. Ross poszła do kosmetyczki i fryzjera a ja zacząłem odpisywać fanką na twitter'ze.
F: Dlaczego @zaynmalik zerwał z Ross?
N: To ona go rzuciła
F: Plany na Sylwestra?
N: Impreza u @Louis_Tomlinson
F: Co sadzisz o Zayn'ie?
N: Jest utalentowany, przystojny. To mój kumpel.
Dałem też kilkadziesiąt follow. Zbliżała się godzina obiadu więc wyszedłem do restauracji. Ross wyglądała niesamowicie. Pocałowałem ją w policzek i zamówiliśmy obiad. Później poszliśmy na spacer. Okazało się, że jest już późno więc poszliśmy się przebrać.

Oczami Ross:

Na prezent dla Louis'a kupiłam z Horan'em rejs statkiem połączony z wycieczką na Costa Brava. Świetnie się bawiłam z Niall'em jednak nadal martwiłam się czy dojdzie do spotkania z Zayn'em czego wolałam uniknąć. Wszyscy oprócz Liam'a i mnie korzystali z zapasów procentów i jonit'ów. Paparazzie robili zdjęcia które jutro na pewno pojawią się w plotkarskich magazynach. Postanowiłam poszukać Harry'ego i pogadać z nim. Przy okazji patrzyłam czy nie widać gdzieś Malik'a. Zobaczyłam go. Wyglądał niesamowicie. Biała koszula idealnie opinała jego mięśnie brzucha, czarne spodnie wydłużały i tak długie nogi. Do tego dobrał marynarkę i lazurowy krawat idealnie pasujący do mojej sukienki. Zauważył mnie i posłał mi jeden z tych swoich genialnych uśmiechów które powalają. Brązowe oczy wpatrywały się w moje. Wyglądał jak anioł. Był naprawdę przystojny. Podszedł do mnie.
- Za co pijemy?- zapytał wręczając mi kieliszek drinka
- Za... przyjaźń- odpowiedziałam
- Twoją i Horan'a czy moją i Hazzy?- zapytał oblizując wargi
- Zayn...- zaczęłam ale nie dane było mi skończyć
- Po prostu cię kocham- powiedział a po policzku zaczęła spływać mu łza
- Nie płacz- zaczęłam go pocieszać
Po chwili przyszedł Harry. Gdy zobaczył jak rozmawiam z Malik'iem zrobił się momentalnie czerwony.
- Co ty tu do cholery robisz?!- zapytał podniesionym głosem
- Świetnie się bawię w towarzystwie mojej kochanej Ross- odparł spokojnie
- Ona nie jest twoja- wypluł Styles
- Harry spokojnie. To ja zaczęłam rozmowę. Jest dobrze, jesteśmy przyjaciółmi- próbowałam złagodzić sytuacje
- Wybaczyłaś mu to wszystko!?
Nie wytrzymałam. W głębi duszy naprawdę coś czułam do Malik'a jednak wiedziałam, że muszę być wierna Horan'owi.
- Przestaniesz wtrącać się w moje życie?- zapytałam
- Nie!- krzyknął Harry
Odpowiedziałam dając mu z liścia w policzek. Nie było to mocne ale powinno go oprzytomnić, że przegina. Złapał się za policzek i spiorunował mnie wzrokiem. Malik tyko się uśmiechnął. Hazza się oddalił. Kątem oka zobaczyłam, że flirtuje z fanką przez ogrodzenie a następnie wpuszcza ją na imprezę.
-Ostro- powiedział łapiąc mnie za rękę
- Zayn...
- Mogę liczyć na to, że dziś mnie pocałujesz?- zapytał słodko
- Śnisz?
- Ale w usta.- powiedział wkładając rękę pod moją sukienkę i ściskając mój pośladek
Sprawiało mi to cholerną przyjemność. Kurwa. Ross ogarnij. Nie myśl o nim. O jego perfekcyjnym ciele, anielskim głosie. Ross! Odsunęłam się od niego.
- Nie wiem co jest gorsze. To jak bardzo za tobą tęsknie czy to, że ty za mną wcale- powiedział smutno- I zapomnieć o wszystkim. Żyć dalej tak jakby to się nigdy nie stało. To straszne, niemożliwe.
Odbiegłam i zaczęłam płakać. Tak, wiem że płaczem niczego nie rozwiąże zdaję sobie z tego sprawę ale czasami po prostu już nie mam siły, niekiedy walczę ze wszystkimi przeciwieństwami losu sama i brak mi sił aby powstrzymać te słone łzy, są czymś w rodzaju ukojenia - oczyszczenia organizmu od wszystkim niepotrzebnych uczuć. Jestem między jakąś pustką a bezsilnością. Przepełnia mnie tysiące uczuć a tak na prawdę nie wiem co czuję. Nie wiem jak to opisać, możliwe że się nie da. A może sobie wmawiam? Ale z drugiej strony nie jestem taka jak może Ci się wydawać. Moje życie nie jest wcale takie nudne, takie puste... hmm. Jest wręcz niekończącą się przygodą, cały czas się coś dzieje - może niekoniecznie dobrego, ale nie narzekam. Staram się wyciągać wnioski z tego co mnie spotyka. Dlaczego nie potrafisz mnie zrozumieć? Dlaczego nawet nie próbujesz? Może wina leży po mojej stronie. Może próbuje obwiniać Ciebie a jest całkiem inaczej? Zmieniliśmy się. Bardzo. Dlaczego? Dlaczego nie może być jak dawniej? Czasami nie jest tak łatwo zamknąć rozdziału i iść dalej. Czasami jest to zbyt trudne. Tyle wokół bliskich ludzi - a czuję się jakby stali mi się totalnie obcy. Nie wiem już komu tak naprawdę mogę zaufać. Czas pokazał mi kto jest kim. Jednak tak łatwo się teraz można przejechać. zaufasz nie właściwej osobie a ona po przekroczeniu progu będzie jechała po tobie jak po bezwartościowej rzeczy, bezużytecznej rzeczy. Nie jestem pewna. Niczego już nie wiem. Pustka. Cholerna pustka. Ponownie. Chce uszczęśliwić wszystkich tylko nie siebie. Chce dla wszystkim jak najlepiej a sama jestem w czarnej dupie. Pragnę aby inni byli szczęśliwi, kochani a sama oszukuję samą siebie i jestem ciągle odtrącana. Czyżbym popełniła błąd? Kolejny raz? Kolejny raz podjęłam nie właściwą decyzję? Siedzę i myślę. Myślę nad tym co zrobiłam. Myślę nad tym co mam napisać tutaj. Czy jest coś jeszcze warte mojej uwagi? Każda minuta przeciągała się w odległą godzinę. Godzina za godziną. Łza za łzą. Krwawiące serce. Serce pełne rozterek. Błędów. Próbuje przestać myślami krążyć wokół twojej osoby. Próbuję. Nie wychodzi mi to. Nie chce wybierać tak trudnych decyzji. Nie chce popełniać błędów. Przecież to totalne pustkowie bez niego. Czas pokaże. Cierpliwości. Straciłam wiarę w siebie. Kolejny wieczór poświęcam na rozmyślenia. Na to aby w końcu wyjść na prostą o tak dobrze powiedziane. Na prostą... Mam tyle w sobie mieszanych uczuć. Przywiązać się do kogoś - niby taka niewinna czynność czyż nie? A kryje w sobie tyle uczuć. Tyle zamieszania. Niepewności. Wiem że bardzo się uzależniłam od Ciebie. Od twojej osoby. Wiem że teraz pewnie będzie ciężko odzwyczaić od tego. Nawet od tych kłótni, od słodkich słówek, od rysów twojej twarzy. Bardzo przyzwyczaiłam się. Lecz jest jeszcze ktoś kto mnie potrzebuje, bardzo potrzebuje. Jednak ja... nie wiem czy ja potrzebuje jego osoby. Nie wiem, nie umiem wyjaśnić tego co czuje. Jesteś z kimś bardzo bardzo długo, a nagle pojawia się inna osoba. Przychodzi - a z jej przyjściem, pomoc i nagle wszystko zaczyna się zmieniać. Zaczyna się zmieniać to jak patrzymy na cholernie ważną osobę - jednak teraz już nie aż tak ważną. Może popełniam błąd. Może jeszcze nie dorosłam do stałych uczuć? Może nie dorosłam do tego aby prawdziwie kochać. Nie potrafię zrozumieć siebie, a co dopiero mojego serca. Dlaczego akurat tak? Przywiązuje się do Ciebie jeszcze bardziej z dnia na dzień. Chce być już pewna swoich uczuć. Chce wiedzieć czego chce. Chce wiedzieć co czuje. Jestem w rozterce uczuć. Ale noc się jeszcze nie skończyła. Impreza trwa. Muszę pogadać z Liam'em. Powiem mu wszystko. Musi mi pomóc.

----------------------------------------
Edwards xx
Są tutaj przemyślenia Ross. Rozterka uczuć. Podoba się?
PS. Komputer nadal zepsuty. Pisane z laptopa siostry. Od dzisiaj na tt informacje o nowych rozdziałach -->  @Senseyka_
Pozdrawiam.


czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 18

Oczami Liam'a:

Biedni Niall. Najpierw zakochuje się w dziewczynie która ma chłopaka a teraz kiedy wkońcu ją zdobył oberwał od Malik'a. Dojechaliśmy na miejsce. Ross płakała wtulona w Harry'ego. Wszyscy siedzieliśmy w poczekalni płacząc. Wtedy zadzwonił mój telefon.
- Menager- powiedziałem i ustawiłem na głośnomówiący.
- Gdzie wy do cholery jesteście?!
- Yyy... Niall jest w szpitalu.
- Jak to?- zapytał po czym streściłem całą sytuację
- Więc... ty, Styles i Tomlinson z tą swoją Mel za godzinę przed studiem. Jedziemy na galę- powiedział chłodno i się rozłączył

Oczami Ross:



Udało mi się ich przekonać aby poszli. Ja musiałam zostać. Czas mijał. Po kilku przepłakanych godzinach blondyna przewieźli do sali. Miała oszkloną ścianę przez co ja widziałam Niall'a a on mnie. Widział by gdyby nie by w śpiączce. Nie. Już go wybudzili. Teraz spał. Za zgodą lekarza weszłam do sali. Złapałam go za rękę i usiadłam na krześle. Był podpięty do masy urządzeń wydających piskliwe dźwięki. Zaczęłam opowiadać mu o gali i o tym co czuje. Wspominałam i modliłam się o jego zdrowie. Mówiłam o mieszanych uczuciach co do Zayn'a. Drgnął. Powoli otworzył oczy.
- Niall- wyszeptałam cicho jego imię
- Przepraszam- wyszeptał łapiąc moją rękę mocniej
- Nie masz za co...
- Nie obroniłem cię- powiedział spuszczając głowę- Kocham cię... nie... chcę jednak... żebyś się nade mną litowała
- Kocham cię jak nikogo innego- powiedziałam kierując się w stronę drzwi- śpij i wypoczywaj
Wyszłam i stanęłam przy szybie kreśląc a niej serduszka. Zasnął. Mój aniołek. Gdy rozmyślałam nad przyszłością ktoś złapał mnie w tali. Ten zapach, dłonie. Malik.
- Czego chcesz?- zapytałam wyrywając się
- Pogadać
- Nie ma o czym...- zaczęłam ale przywarł do mnie ciałem
Nie potrafiłam się wyrwać mimo prób. Zayn zrobił mi dwie malinki.
- Jesteś moja. Tylko moja- wypluł
Pocałował mnie w policzek i poszedł. Obróciłam się w stronę Horan'a. Wszystko widział. Cholera. Ze łzami w oczach chciałam wejść ale przecząco pokiwał głową. Zauważyłam na szafce obok niego telefon. Postanowiłam do niego napisać.
Ross: To nie tak... xx
Niall: Wieem Xx
Ross: Więc dlaczego nie mogę wejść? xx
Niall: Nie chcę patrzeć jak płaczesz... to boli Xx
Ross: Przepraszam... xx
Niall: Kocham cię Xx
Ross: Ja ciebie też xx
I znów zasnął. Ta operacja totalnie go wykończyła. Wiedziałam, że Malik jeszcze nie skończył. On nie podda się tak łatwo.

Oczami Zayn'a:

Musiałem ją pocałować. Ten idiota spał, nie było żadnych przeszkód. Mmm. Tak tęskniłem za smakiem jej ust, za jej zapachem. Teraz jestem na gali. Gdyby nie ona wziąłbym ją, choćby siłą do siebie. Hmm. A może ją porwać? Ale zaczekam trochę z tym planem. Za sześć dni impreza u Louis'a. Dopilnuje aby moja dziewczyna świetnie się bawiła. Ze mną. Harry patrzy na mnie tym swoim wściekłym spojrzeniem. Gdyby nie tłumy paparazie na pewno zaatakowałby mnie. Podszedłem do niego.
- Ta twoja siostrzyczka... mmm jest świetna w łóżku-wyszeptałem oblizując wargi
Jego twarz momentalnie zrobiła się czerwona. Musiałem kontynuować. Musiałem go rozwścieczyć. Dlaczego? Sam nie wiem.
- Zapytaj ją czy jej pierwszy raz był dobry. Jestem ciekaw jak mi poszło- powiedziałem uśmiechając się
- Jeszcze słowo...- zaczął Harry
- Śmiało- powiedziałem rytmicznie poruszając biodrami do przodu i do tyłu
Już miał mnie zaatakować ale przyszedł Liam i wyciągnął mnie na zewnątrz.
- Co ty odpierdalasz?- zapytał
- Spokojnie Daddy, prezentuje Styles'owi jak się bawiłem z Ross
- Ona teraz jest z Horan'em- powiedział
- Ale ja ją kocham!- wykrzyczałem po czym dodałem cicho- Nie rozumiesz?
- Powinieneś z nią porozmawiać.
- Ale ona nie chce mnie widzieć po... tej akcji z Niall'em- odparłem spokojnie
- Gościu. Przez ciebie miał kilkogodzinną operację!- podniósł głos
- Wiem, wiem... przegiąłem
- Daj jej teraz spokój. Na imprezie Louis'a namówię ją, żeby z tobą pogadała. Okej?- zaproponował
- Dzięki Payne! Jesteś moim kuplem.
- Nie ma sprawy- uśmiechnął się- Ty naprawdę mówiłeś o... TYM Hazzie?
- Powinien wiedzieć- uśmiechnąłem się szeroko.
Liam uderzył mnie lekko w ramię a ja obmyślałem plan rozmowy z Smith.
- Tylko sobie nie myśl, że jetem po twojej stronie- powiedział- nie podoba mi się to jak pobiłeś Niall'a
- Oj weź stary. I tak wiem, że mnie uwielbiasz- powiedziałem uśmiechając się

-------------------------------------
Edwards xx
Więc tak. Po pierwsze wiem, że rozdział krótki ale pisałam go NA TELEFONIE. Miałam dodawać najwcześniej 18 ale prosiliście mnie na twitter'ze (@Senseyka_) abym dodała wcześniej. Po drugie komputer nadal zepsuty więc nie wiem kiedy zrobię następny rozdział. Jeśli pójdzie bardzo dobrze w co wierzę to jutro/pojutrze nowa część bo dzisiaj chcę zaryć trochę nocy z tego powodu. Idę do siostry pilnować dzieci w nocy więc trochę czasu będzie. 

środa, 7 sierpnia 2013

UWAGA!

UWAGA!

Padł mi komputer. Nie dodam rozdziału w czwartek. Najwcześniej 18.08.
Przepraszam.
-----------------
Edwards xx